Aleksander Gierymski „Opera paryska w nocy”

Jak głosi informacja umieszczona przy obrazie, który miałem przyjemność obejrzeć swego czasu w Muzeum Narodowym w Poznaniu, dzieło to jest własnością Muzeum Narodowego w Warszawie, a w MNP przebywa w depozycie od 1956 roku.

Problem koloru i światła był dla Aleksandra Gierymskiego niezwykle ważnym zagadnieniem, możemy powiedzieć nawet, że elementem wspólnym dla całej jego twórczość. W polskim malarstwie końca XIX wieku był uznawany za prekursora tendencji kolorystycznych i luministycznych (1). Stanisław Witkiewicz pisał o artyście, że jest to jedyny polski malarz, który jest rzeczywiście malarzem, który wszystko modeluje kolorem – dla którego nie ma umówionych i stałych przypraw (2). W początkach lat 90. XIX wieku artysta przebywał w Monachium i Paryżu.

Czytaj dalej Aleksander Gierymski „Opera paryska w nocy”

Gustave Courbet „Brzeg morza”

Jaskrawym przykładem na to, że artyści nie powinni zajmować się polityką, a już na pewno nie działać w żadnych ruchach na wskroś rewolucyjnych, jest Gustave Courbet. Za udział w Komunie Paryskiej został skazany na więzienie, konfiskatę majątku i wysoką grzywnę.

Musiał uciekać z Francji. Ostatnie lata życia spędził jako emigrant w Szwajcarii. Zmarł mając 58 lat. Z jego wiedzy i doświadczeń korzystała cała masa malarzy włącznie z pierwszymi impresjonistami. W swoim życiu, tym ziemskim i artystycznym zawsze starał się być niezależny. Powiedział swego czasu tak o sobie: myślę, że na moim grobie będzie można napisać zuchwale: Courbet, który nie zginał karku. I rzeczywiście tak było. Nie ulegał naciskom oficjalnego Salonu zdominowanego przez akademików. Gdy odmówiono mu przyjęcia obrazów na ekspozycję mającą miejsce podczas Międzynarodowej Wystawy w Paryżu, zorganizował własnym kosztem swój osobisty salon wystawowy.

Czytaj dalej Gustave Courbet „Brzeg morza”

Władysława Podkowińskiego portrety dziewczynek

Na pewno „malarzem dzieci” tego artystę nazwać nie można, tak jak w Krakowie nazywano często w Stanisława Wyspiańskiego. A jak mówiono o tym dziecięciu Warszawy, Władysławie Podkowińskim? „Artysta tragiczny” – takie raczej określenie do niego przylgnęło.

„Artysta tragiczny” znany jest przede wszystkim z innego rodzaju uprawianego malarstwa, niż malowanie portretów dziewczynek, ale kilka naprawdę ciekawych dzieł z dziećmi w roli głównej stworzył, w tym kilka z młodymi panienkami. Niemniej należy chyba uznać, że tematykę tę traktował raczej okolicznościowo. Jednym z najlepszych jego obrazów z bogatego dorobku malarskiego, to dzieło z chłopcami w roli głównej, czyli „Dzieci w ogrodzie”. Teraz przyjrzyjmy się obrazom, na których uwiecznił młode dziewczynki. Poza tym, już od II poł. XIX wieku chyba wszyscy polscy malarze uwieczniali na swoich płótnach dzieci.

Czytaj dalej Władysława Podkowińskiego portrety dziewczynek

Vincent van Gogh, „Zwodzony most Langlois w Arles (z damą z parasolem)”

Ciemne obrazy malowane przez Vincenta van Gogha w Holandii po jego przejeździe do Paryża nagle ulegają rozjaśnieniu. Dzieje się tak, ponieważ artysta zapoznał się tam z nieznanym mu wcześniej impresjonizmem. W stolicy światowej sztuki odkrywa nagle, że można używać do malowania obrazów całkiem innej palety barw.

Dzięki swojemu bratu Theo, który był znanym paryskim marszandem, zaznajomił się z wieloma dziełami nowego trendu w malarstwie, a także osobiście z artystami tworzącymi w tym stylu. Spędza tam całe dwa lata. Bardzo intensywny tryb życia artystycznego (stworzył wtedy m.in. ponad dwadzieścia autoportretów), ale przede wszystkim tego towarzyskiego, powoduje, że van Gogh, człowiek o mocno nadszarpniętym już wcześniej zdrowiu zarówno fizycznym jak i psychicznym, podejmuje decyzję o znalezieniu miejsca na ziemi, gdzie mógłby w spokoju oddawać się swojej pasji.

Czytaj dalej Vincent van Gogh, „Zwodzony most Langlois w Arles (z damą z parasolem)”

O Wojciechu Gersonie głosy dwa

Kim był Wojciech Gerson we współczesnej mu Warszawie? Choć będzie w moim stwierdzeniu trochę przesady, to jednak zaryzykuję tezę, że tym samym, kim dla Krakowa był Jan Matejko. A przynajmniej do takiej pozycji aspirował. Tak jak Mistrz Jan w Krakowie, tak on w Warszawie wychował wielu wybitnych malarzy.

O tym polu aktywności Gersona pisałem w innym eseju. Z jego treścią można zapoznać się czytając tekst zamieszczony na tej stronie. W malarstwie historycznym na gruncie warszawskim dążył, aczkolwiek na pewno nie był w stanie temu sprostać, nawet do osiągnięcia rangi równej Matejce. Zresztą jako człowiek nadzwyczaj wykształcony, zdawał sobie z tego sprawę.

Czytaj dalej O Wojciechu Gersonie głosy dwa

Osiem autoportretów malarzy Młodej Polski

Jeżeli artysta maluje autoportret, to zazwyczaj nie po to, aby pokazać publiczności swoje oblicze i nie po to, żeby ludzie wiedzieli jak wygląda, tylko najczęściej dlatego, że chce tymże autoportretem przekazać odbiorcy inne wartości. Choć często dzięki tym portretom własnym rzeczywiście wiemy jak oni wyglądali w różnych okresach życia, gdyż nie zawsze była możliwości ich sfotografowania. Ale dzięki temu, że malowali swoje wizerunki, możemy dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Popatrzmy, poczytajmy, a sami może coś odkryjemy.
Wybór oczywiście subiektywny.

Czytaj dalej Osiem autoportretów malarzy Młodej Polski

Władysław Podkowiński „Szał uniesień”

Szał uniesień” uważa się powszechnie obok „Śmierci Barbary Radziwiłłówny” Simmlera i „Bitwy pod Grunwaldem” Matejki za jeden z najgłośniejszych polskich obrazów. Czy jest on także jednym z najcenniejszych w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie? Możemy przypuszczać, że być może tak, skoro choćby muzealna kawiarnia mieszcząca się na piętrze Galerii, z której tarasu rozciąga się piękny widok na krakowski Rynek, nazywa się „Cafe Szał”. No i jeszcze na okładce najnowszego katalogu muzealnego oczywiście nie inny obraz – tylko ten.

Ilekroć przyglądam się temu dziełu z bliska, to wzrok mój nieuchronnie kieruje się na dobrze widoczne na tym płótnie rysy. Zapewne przypadkowy widz dziwi się skąd one się wzięły i co to takiego jest? Czy taka była intencja malarza i może mają one jakieś symboliczne znaczenie? Niestety, prawda jest całkiem inna i nie ma nic wspólnego z artystycznym zamysłem twórcy.

Czytaj dalej Władysław Podkowiński „Szał uniesień”

Pierwszy polski portret malowany w plenerze

Władysław Podkowiński był artystą indywidualnym, oryginalnym, a przy tym o umyśle entuzjastycznie otwartym na wszelkie nowinki. Nie dość, że jest uznawany za prekursora polskiego impresjonizmu, to także stał się tym, który pierwszy w historii polskiego malarstwa stworzył portret plenerowy i to stosując dodatkowo impresjonistyczną paletę.

Czytaj dalej Pierwszy polski portret malowany w plenerze

Aleksander Gierymski „Święto trąbek”

Artysta podczas pobytu w Warszawie często sięgał do motywów zawiązanych z życiem tego miasta i ludzi w nim żyjących. Oczywiście musiał także nawiązać do obecności i obyczajów zamieszkującej tu społeczności żydowskiej, gdyż bez niej obraz stołecznej aglomeracji byłby niepełny. Jednym z najsłynniejszych jego judaiców wydaje się być zaginiona w czasie ostatniej wojny, a odnaleziona w roku 2010 „Żydówka z pomarańczami”.

O „Pomarańczarce”, jak popularnie mówi się o tym dziele, pisałem na tym portalu w maju br. Kolejnym z takich przykładów jest płótno „Święto trąbek”. Artysta namalował trzy obrazy związane z tą tematyką. Pierwszy, o którym będzie teraz mowa, powstał w 1884 roku i znajduje się obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Drugi pochodzi z roku 1888 i ta praca się nie zachowała. Ujęta jest w polskim „Katalogu strat wojennych”, jednak z dopiskiem „niezweryfikowane”. Ostatnim było płótno stworzone w 1890 roku, którego właścicielem jest Muzeum Narodowe w Krakowie i możemy je oglądać w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach.

Czytaj dalej Aleksander Gierymski „Święto trąbek”

Malarz i poeta

Stanisław Grochowiak za młodu marzył aby zostać malarzem. Został poetą. W swoim wierszu „Brama na Starym Mieście. Kopia obrazu Aleksandra Gierymskiego”, w jego I części, za pomocą poetyckich środków wyrazu ożywia nieruchomy pejzaż miejski przedstawiony przez malarza. Uważa się bowiem, że poeta opisując jakiś obraz, jak pisze Marek Karwala „starał się nie opowiadać tego, co dostrzegało jego oko, nie kopiować, lecz interpretował, zdawał się przekraczać granice płótna”. Spójrzmy na obraz i przeczytajmy wiersz.

Czytaj dalej Malarz i poeta