Jak malarze Józię malowali

Byli przyjaciółmi od czasu wspólnego studiowania malarstwa w Warszawskiej Klasie Rysunkowej pod kierunkiem Wojciecha Gersona. Ich drogi jednak rozeszły się, gdy po rocznym pobycie w Paryżu powrócili do kraju. Jednakże kilka lat później, choć nie spotkali się osobiście, to połączył ich wspólny temat. Obydwaj, choć nie w tym samym czasie, malowali portret tej samej dziewczynki, Józefy Oderfeldówny.

W grudniu 2013 roku Muzeum Narodowe w Kielcach otrzymało w kilkuletni depozyt od rodziny wspomnianej Józi, jej portret malowany przez Władysława Podkowińskiego. Trzeba tutaj wspomnieć, że wcześniej ów obraz był tylko jeden raz pokazany publicznie, w roku 1990, podczas wielkiej, retrospektywnej wystawy dzieł Podkowińskiego, która miała miejsce w Muzeum Narodowym w Warszawie. Napisałem wyżej „malowany”, a nie namalowany, bowiem portret ten nie został przez artystę nigdy dokończony.

Czytaj dalej Jak malarze Józię malowali

Historia jednego obrazu. Aleksander Gierymski „Żydówka z pomarańczami”

Do 1944 roku obraz ten znajdował się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie. Prawdopodobnie pod koniec Powstania Warszawskiego to działo malarskie zniknęło z muzeum w niejasnych do dzisiaj okolicznościach. Po wojnie zostało wpisane do rejestru polskich strat wojennych. Niespodziewanie w listopadzie 2010 roku pojawiło się do sprzedaży w jednym z małych domów aukcyjnych pod Hamburgiem.

Niemcy od początku wojny kradli z muzeów i domów prywatnych państw podbitych dzieła sztuki, które według nich miały wartość. Jednak „Żydówki z pomarańczami” nie zabrali, nie uznali za wartościową. Można się domyślić dlaczego. Obraz przecież ze względu na sportretowaną osobę nie pasowałby do planowanej przez Hitlera „niemieckiej kolekcji wielkiego malarstwa”.

Czytaj dalej Historia jednego obrazu. Aleksander Gierymski „Żydówka z pomarańczami”

Stasinek i jego żona z synem Stasiem

W jego rodzinnym Krakowie był nazywany „malarzem kwiatów i dzieci”. Jednak Stanisław Wyspiański nie tylko zajmował się sztukami plastycznymi. To także dramaturg, poeta, twórca witraży czy nawet mebli – jednym słowem wybitna postać okresu Młodej Polski.

Nauki w dziedzinie sztuk plastycznych pobierał u samego Jana Matejki. Nie był jednak artystą, który przejmował wypracowane już wzory. Owszem, ogólne zasady nowej sztuki przyswoił sobie dobrze, równocześnie jednak tworząc swój własny styl. Nie miejsce tutaj na omawianie życia i twórczości Stanisława Wyspiańskiego. Zainteresowanym polecam zapoznać się z powieścią biograficzną pióra Władysława Bodnickiego pt.: ”Z rodu tytanów”.

Czytaj dalej Stasinek i jego żona z synem Stasiem

U babci na imieninach

Gdy przyjdzie nam udać się do bliskiej nam osoby na uroczystość z okazji imienin, to zazwyczaj jesteśmy uśmiechnięci i zadowoleni. Bo to miłe wydarzenie. W obrazie Boznańskiej nastroju tego nie ma, wręcz przeciwnie.

Dzieło panny Olgi Boznańskiej Imieniny babuni możemy opisać w sposób bardzo jasny i czytelny, tak jak zrobiono to na stronie internetowej Muzeum Narodowego w Warszawie, gdzie jest na co dzień dostępne do obejrzenia: Kilkuletnia dziewczynka o blond włosach, w białej sukience, stoi oparta plecami o ścianę z lewej, w opuszczonej ręce trzyma bukiet bratków. Na ścianie lustro, w głębi obraz. Po prawej, w pokoju postać kobiety na kanapie zajętej robótką ręczną. Kompozycja utrzymana w złotawej tonacji, złamane kolory brązowo-szaro-lila i bieli. Tylko co z tego opisu wynika?

Czytaj dalej U babci na imieninach

Włodzimierz Tetmajer „Święcone w Bronowicach”

Jedną z najważniejszych tradycji polskich związanych z Kościołem katolickim jest święcenie pokarmów w Wielką Sobotę poprzedzającą Święta Wielkanocne. Zwyczaj błogosławienia żywności sięga okresu średniowiecza, a być może nawet czasów pogańskich. Myślę, że dzisiaj jest właściwy dzień aby przyjrzeć się najsłynniejszemu polskiemu obrazowi odnoszącemu się do tego obrzędu.

Artur Górski, pisarz i krytyk literacki, od którego cyklu artykułów powstał termin „Młoda Polska”, a później tak też nazwano cały okres w historii literatury i sztuki w naszym kraju, można powiedzieć nawet, że „ojciec chrzestny” tej epoki, tak napisał o współczesnym mu malarstwie: „Dwa zdają mi się przejawy rodzimości w malarstwie polskim: wielka ekspresja uczucia (Matejko) i pewien odrębny nastrój, pewien ton grający w nich rodzimą melodię. W tym nastroju tworzy Chełmoński i Wł. Tetmajer”.

Czytaj dalej Włodzimierz Tetmajer „Święcone w Bronowicach”

Józef Chełmoński. „Powitanie słońca – żurawie”

Jednym z najważniejszych przedstawicieli polskiego realizmu był niechybnie Józef Chełmoński, a jego obraz, o którym dzisiaj będzie mowa, „Żurawie” („Powitanie słońca – Żurawie” 1910 r.) osobiście uważam za jeden z najpiękniejszych w artystycznym dorobku artysty.

Realizm narodził się we Francji w połowie XIX w. jako zerwanie z powszechnie panującym akademizmem. Jego czołowym przedstawicielem był Gustave Courbet. Dla realistów bardzo często głównym tematem malarstwa był prosty człowiek wykonujący codzienne obowiązki, co miało podkreślać godność i wartość mozolnej, często fizycznej pracy. Nurt realizmu unikał psychologizowania i symboli. Obrazy komponowano w sposób prosty, rezygnując z zaskakujących widza rozwiązań. Głównym tematem malarstwa był człowiek, jego naturalne środowisko oraz zwierzęta – piszeDominika Jackowiak.

Czytaj dalej Józef Chełmoński. „Powitanie słońca – żurawie”

Wojciech Weiss „Opętanie”

Ognista purpura bije w oczy, gdy z daleka widzimy ten obraz eksponowany w Muzeum Narodowym w Warszawie. Tak naprawdę to patrząc na owo dzieło z pewnej odległości, niewiele szczegółów można dostrzec, tylko niejako pasmo czerwonych wzgórz na niebieskim tle i wyłaniające się gdzieniegdzie z trudem dostrzeżone postaci.

Wojciech Weiss, o czym już kilkakrotnie pisałem w tym miejscu, był zafascynowany Stanisławem Przybyszewskim, „przywódcą” krakowskiego środowiska Młodej Polski. Malarz został zaliczony do przedstawicieli nurtu ekspresjonistycznego, a twórcy ci często zastanawiali się nad rolą erotyzmu w życiu człowieka.

Czytaj dalej Wojciech Weiss „Opętanie”

Leon Wyczółkowski „Gra w krokieta”

Krokiet to była bardzo popularna gra w XIX wieku. Niemniej nie w Polsce, tylko w krajach anglosaskich. Dlaczego więc aż tak zafascynowała ona polskiego malarza, że stworzył trzy obrazy z tym tematem oraz dwa szkice, które stały się niejako samodzielnymi dziełami?

Tak na dobrą sprawę, jakbym zasugerował się zdaniem jednej z biografek Wyczółkowskiego, to w ogóle tym płótnem nie powinienem się zajmować. Dlaczego? Bowiem autorka uważa, że obraz Gra w krokieta należał do tych, których artysta nie skierował na żadną wystawę i który „wprost z pracowni przeszedł w posiadanie swego właściciela”. Może nie należałoby o nim nawet wspominać, gdyby nie to, że istnieją ładne studia do niego, dążące do związania barwnych efektów światła słonecznego z natężeniem kolorów lokalnych. Zużytkowanie jednak tych studiów na płótnie wielkich rozmiarów dało w rezultacie nudę i pustkę (1).

Czytaj dalej Leon Wyczółkowski „Gra w krokieta”

Wojciech Gerson „Wiano królewny”

Obraz „Wiano Królewny” jest największym dziełem jakie wyszło spod pędzla Wojciecha Gersona. Ma ponad dwadzieścia metrów kwadratowych i można go porównać w zakresie wymiarów do wielu monumentalnych obrazów historycznych Jana Matejki. Płótno to jest własnością Muzeum Narodowego w Warszawie, jednak na co dzień jest eksponowane w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, na stałej wystawie „Piastów malowane dzieje”. I myślę, że jest to właściwe miejsce dla tego akurat obrazu.

Jak zauważył malarz i krytyk sztuki E. Niewiadomski „Dzieje Polski jako motyw malarstwa w jednym tylko mieszczą się nazwisku – JANA MATEJKI”, gdyż dzieło jego „nie powstało z recept i wzorów szkoły historycznej, ale jest wyprutem z jego trzewiów, zrodzonem w męce ducha i w straszliwym napięciu twórczym”. Natomiast dzieło Wojciecha Gersona (mamy tu na myśli tylko jego malarstwo historyczne, a nie jego wybitne pejzaże) powstało właśnie przede wszystkim ze „wzorów szkoły historycznej”, a tworzył je wg Niewiadomskiego, „po części z apostolstwa, a także dla powagi i godności swego pędzla”. Dodajmy jeszcze, że malował obrazy historyczne tylko z dziejów Polski, gdyż uważał, że malarz oprócz obowiązków artystycznych ma także obowiązki wobec własnego narodu.

Czytaj dalej Wojciech Gerson „Wiano królewny”

Plac Pigalle w Paryżu widziany okiem Józefa Mehoffera

W ponad ćwierć wieku od pierwszego swojego pobytu w Paryżu Józef Mehoffer zanotował, że jest to „miasto przez swoją sztukę najarystokratyczniejsze na świecie”. Odwiedzał je wiele razy, a ten pierwszy i być może najważniejszy dla jego artystycznego rozwoju pobyt miał miejsce w 1891 roku.

Po otrzymaniu stypendium w marcu tego roku, mając 22 lata, Józef Mehoffer wraz ze swoim przyjacielem, Stanisławem Wyspiańskim, wyjeżdżają do tejże „świątyni” światowej sztuki. Artysta zostanie tam z małymi przerwami przez kolejne pięć lat, tworząc w tym czasie około 50 różnego rodzaju dzieł.

Czytaj dalej Plac Pigalle w Paryżu widziany okiem Józefa Mehoffera