Widok z okna mieszkania Stanisława Wyspiańskiego na Kopiec Kościuszki

Pod koniec 1904 roku ciężko choremu już artyście lekarze zabronili opuszczać mieszkania. Mówiąc po krakowsku, nie wolno było Wyspiańskiemu wychodzić „na pole”, szczególnie zimową porą. Mało wtedy pracował, przynajmniej w obszarze malowania. Jeżeli w ogóle coś w tej dziedzinie robił, to rysował własne dzieci, innego modela nie miał.

W grudniu odwiedził go Feliks Jasieński „Manggha”, znany w owych czasach zarówno w Krakowie jak i Warszawie krytyk, publicysta i kolekcjoner. Organizował wystawy malarskie, propagował nową sztukę, wspierał młodych artystów także i finansowo, bo człowiek to był majętny. Niemniej Wyspiański z jakiś powodów go nie lubił, uważał, że jest zbyt pewny siebie i nie pasował mu jego sposób bycia.

Czytaj dalej Widok z okna mieszkania Stanisława Wyspiańskiego na Kopiec Kościuszki

Ostatnie dzieło Władysława Podkowińskiego. „Marsz żałobny”

Artysta w swojej pracowni gdzie dokończył żywota, pozostawił na sztaludze ostatni, malowany już w ciężkiej chorobie obraz, jeszcze niedokończony, symboliczną kompozycję, „Marsz żałobny”.

Choć wg tradycji za ostatnie działo artysty uznaje się rozpoczęty obraz „Zmartwychwstanie Chrystusa”, to jednak nie wyszedł on poza szkic i ślad po nim zaginął. Co prawda Marsz żałobny (Marsz pogrzebowy) jest także kompozycją nieskończoną, jednak płótno to zachowało się do dzisiaj i możemy je oglądać w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie.

Czytaj dalej Ostatnie dzieło Władysława Podkowińskiego. „Marsz żałobny”

Dzieje Polski i Polaków do roku 1795. Wielka ilustrowana historia Polski

Na zakończonych w niedzielę Krakowskich Targach Książki miał premierę album „Dzieje Polski i Polaków. Wielka ilustrowana historia Polski”. Prezentowane w niej dzieła malarskie pochodzą z kolekcji muzeów polskich i zagranicznych, które specjalnie na potrzeby publikacji udostępniły wydawcy swoje najcenniejsze zbiory.

Książka została opracowana w wielkim formacie: 24 cm x 33 cm. Wybrane dzieła sztuki są reprodukowane w wymiarach 48,6 cm x 33 cm, a te ocenione przez zespół redakcyjny jako wyjątkowe, w rozkładanych arkuszach 71 cm x 33 cm. Wszystko na papierze kredowym i na ponad 330 stronach.

Czytaj dalej Dzieje Polski i Polaków do roku 1795. Wielka ilustrowana historia Polski

Nowy obraz Leona Wyczółkowskiego na ekspozycji w muzeum jego imienia

Nie dopuszczam w ogóle do myśli, że jest ktoś taki, kto nie uwielbia twórczości Leona Wyczółkowskiego. Dlatego gdy tylko ujrzałem informację, że Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy, którego patronem jest ten wybitny artysta, weszło w posiadanie nowego obrazu „Wyczóła” i 19 października b.r. odbędzie się jego uroczyste odsłonięcie, nie zważając na konieczność przejechania ponad 200 kilometrów, od razu zdecydowałem – muszę wtedy tam być!

Czytaj dalej Nowy obraz Leona Wyczółkowskiego na ekspozycji w muzeum jego imienia

O jedynym Monecie w Polsce

Niezbyt wiele w polskich muzeach znajduje się obrazów stworzonych przez artystów, których dzieje sztuki światowej zaliczają do najwybitniejszych. Do takich twórców jednak na pewno należy Claude Monet.

Był jednym z najważniejszych prekursorów oraz czołowych przedstawicieli impresjonizmu. Zresztą od jego obrazu, Impresja, wschód słońca, pochodzi nazwa tego kierunku w sztuce, nadana przypadkowo i raczej złośliwie przez pewnego francuskiego dziennikarza. Obraz Plaża w Pourville jest jedynym dziełem tego wybitnego malarza, jaki możemy podziwiać w polskich państwowych zbiorach.

Czytaj dalej O jedynym Monecie w Polsce

Dwa Rembrandty na Zamku Królewskim w Warszawie. W 350. rocznicę śmierci artysty

Dwadzieścia pięć lat temu, w roku 1994, profesor Karolina Lanckorońska (zmarła w 2002 r.), ostatnia z wielkiego polskiego magnackiego rodu, przekazała znaczną część rodzinnych zbiorów sztuki, które były w ich posiadaniu od dwóch wieków, Zamkowi Królewskiemu w Warszawie.

W darze tym znalazły się m.in. dwa obrazy wybitnego holenderskiego malarza, Rembrandta van Rijna: Uczony przy pulpicie oraz Dziewczyna w ramie obrazu.

Czytaj dalej Dwa Rembrandty na Zamku Królewskim w Warszawie. W 350. rocznicę śmierci artysty

Artur Grottger. „Modlitwa wieczorna rolnika”

Pisząc o tym dziele malarskim cofam się o jakieś ćwierć wieku w stosunku do moich zainteresowań; w inną epokę i inny nurt w sztuce. Czynię to jednak dlatego, że gdy ten obraz zobaczyłem po raz pierwszy, tak po prostu, po ludzku, wzruszył mnie. Ja widzę na nim przede wszystkim tradycyjną Polskość.

Co jest takiego w tym malowidle, że przyciąga wzrok i każe nam zatrzymać się przy nim dłużej, niż te sakramentalne 8 sekund, które podobno człowiek zwiedzający muzeum średnio spędza przy jednym dziele sztuki? Przecież Artur Grottger współcześnie nie jest uważany za artystę wybitnego, twórcę arcydzieł, które na zawsze zapisały się w historii naszej sztuki, przed którymi stojąc okrutnie się wzruszamy, odnajdujemy w nich coś tak odmiennego, innego, zaskakującego, że wzbudza w nas zasłużony podziw.

Czytaj dalej Artur Grottger. „Modlitwa wieczorna rolnika”

Historia jednego obrazu. Józef Chełmoński „Czwórka”

To jedno z najwybitniejszych dzieł pozostających w polskich zbiorach jakie stworzył artysta. Mające ponad 6,5 metra długości i ponad 2,7 metra wysokości płótno nie bez przyczyny ma tak potężne wymiary. Zamiar artystyczny był w sumie prosty. Ukazać w szaleńczym galopie zaprzęg czterech koni w ich naturalnej wielkości. Gdy wejdzie się do jednej z sal Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w krakowskich Sukiennicach, to ma się wrażenie, że konie te pędzą wprost na nas.

Czytaj dalej Historia jednego obrazu. Józef Chełmoński „Czwórka”

Historia jednego obrazu. Aleksander Gierymski „Chłopiec niosący snop”

Do roku 2004 to arcydzieło sztuki polskiej końca dziewiętnastego stulecia uważane było za zaginione i figurowało w rejestrze „Polskich strat wojennych”. W maju tegoż roku obraz niespodziewanie pojawił się w jednym z naszych domów aukcyjnych, gdzie został wystawiony na sprzedaż za okrągłą sumkę 800 tysięcy złotych. Został jednak z niej niezwłocznie wycofany i zatrzymany w policyjnym depozycie.

Aleksander Gierymski w 1889 roku opuszcza po raz kolejny rodzinną Warszawę i już nigdy więcej do tego miasta nie powróci. Przebywa w Monachium i Paryżu gdzie zagłębia się w tajniki nokturnu, tworząc tam kilka wybitnych dzieł z tego nurtu. W 1894 roku postanawia jednak po kilku latach nieobecności w ojczyźnie przyjechać do Polski, ale już do Krakowa. Często bywa u niezwykle gościnnego i otwartego na świat artystyczny zamieszkałego w Bronowicach (wówczas podkrakowska wieś) Włodzimierza Tetmajera. Tenże Gospodarz z dramatu „Wesele” Wyspiańskiego otoczył opieką znerwicowanego i zmęczonego malarza. Zresztą sam był wszechstronnym artystą, więc dobrze rozumiał swego kolegę po fachu.

Czytaj dalej Historia jednego obrazu. Aleksander Gierymski „Chłopiec niosący snop”

Władysław Podkowiński „Ulica Nowy Świat w dzień letni”

W historii sztuki mamy aż nadto przykładów, szczególnie w impresjonizmie, że wtedy, gdy malarzom nie chciało się wychodzić w domu, a także z przyczyn czysto artystycznych – pokazanie wąskich tuneli ulic z podwyższonej perspektywy – tworzyli oni obrazy z okien swoich pracowni czy mieszkań.

Zaraz po powrocie z Paryża, w styczniu 1890 roku, Władysław Podkowiński wynajmuje górny prawy belweder pałacu Kossakowskich mieszczący się przy ulicy Nowy Świat w Warszawie (obecnie nr 19). Tam też aż do swojej przedwczesnej śmierci mieszka i tworzy. Wiktor Gomulicki tak oto opisuje swoje odwiedziny u twórcy „Szału”. Poważna jest zresztą cała pracownia, mieszcząca się w „wieży” pałacu (…). Drogę do niej wskazują lampki. Chorobliwie żółte światełka płoną wśród białego dnia na schodach wąskich i zupełnie ciemnych. Wstępuje się tam ze wzruszeniem – niemal z trwogą….

Czytaj dalej Władysław Podkowiński „Ulica Nowy Świat w dzień letni”