Aleksandra Gierymskiego poszukiwania, czyli „W altanie”

Historyczna stylizacja kostiumowa nawiązująca do staroświeckiego świata rokoka, przedstawiająca wykwintne towarzystwo wypoczywające w ogrodowej altanie, to nie sztuka dawna, tylko malarstwo bliskie palecie impresjonistycznej.

Aleksander Gierymski prace nad obrazem W altanie rozpoczął kilka lat przed faktycznym ukończeniem dzieła. Jest ono rezultatem licznych studiów jakie artysta zaczął już wcześniej, w Rzymie, tworząc wiele płócien dużo mniejszych rozmiarów. Trwało to około pięciu lat. Stały się one później samodzielnymi, autonomicznymi kompozycjami i zaliczane są do najwybitniejszych osiągnięć w dorobku Gierymskiego. Przykładem może być „Ksiądz pijący wino”, którego na obrazie właściwym widzimy jako mężczyznę w rokokowym stroju.

Aleksander Gierymski „W altanie” – fragment

Czytaj dalej Aleksandra Gierymskiego poszukiwania, czyli „W altanie”

Dwa kawiarniane demony wg Wojciecha Weissa

Zdecydowana większość środowiska artystycznego związanego z Krakowem przełomu XIX/XX wieku pozostawała pod ogromnym wpływem Stanisława Przybyszewskiego. Ten poeta, dramaturg, dekadent porwał większość artystyczno-literackiej bohemy tego miasta, która upatrywała w nim swego przywódcę. Szybko stał się legendą, zarówno z uwagi na swoją twórczość jak i propagowany styl życia. Wojciech Weiss należał do ulubionych artystów owego „demona Młodej Polski”.

Przybyszewski oprócz tego, że pił i balował bezustannie, to także zapoznawał swoich „wyznawców” z tendencjami nowej sztuki oraz z uznawanymi poglądami estetycznymi. Znał osobiście, poprzez swoją norweską żonę, Edvarda Muncha. Zaznajomił swojego młodszego przyjaciela z jego sztuką i stąd duży wpływ na Weissa wywarła twórczość tego wybitnego malarza. Był także Przybyszewski wyznawcą filozofii Nietzschego czy Schopenhauera oraz psychologii Freuda, odkrywających mroczny świat ludzkiej podświadomości i biologicznego determinizmu. Szczególne miejsce zajmowała w ich dziełach problematyka płci, ujmowana w rożnych aspektach – filozoficznym, biologicznym i kulturowym…(W. Milewska). Dlaczego to przytaczam? Otóż obydwa obrazy, o których będzie mowa, ukazują dramat osoby ludzkiej, choć o całkowicie odmiennym, egzystencjalnym podłożu stosunków pomiędzy kobietą i mężczyzną.

Wojciech Weiss „Kawiarnia paryska”, MNP

Czytaj dalej Dwa kawiarniane demony wg Wojciecha Weissa

Spacer po dziwnym ogrodzie

Jest upalne lato 1902 roku. Jeden z najbardziej znanych twórców Młodej Polski, Józef Mehoffer, udaje się wraz z rodziną na wypoczynek do podkrakowskiej wsi. Tam maluje dużych rozmiarów obraz, który do dzisiaj zachwyca swoją niezwykłością.

Malarz tworząc Dziwny ogród był już wtedy artystą znanym i uznanym, docentem i wykładowcą krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych oraz współzałożycielem Stowarzyszenia Artystów Polskich „Sztuka”. Co ważne także dla samego obrazu, był również ojcem i mężem. Wypoczywając na wsi pośród najbliższych, przedstawił ich w sposób, który daleko wykracza poza kategorię portretu. Mamy ukazanych na obrazie żonę i syna Mehoffera, służącą, a nad nimi zwisającą wielką ważkę. Dzieło to jest uznawane za jedno z kluczowych dla polskiego symbolizmu. Zostało dokończone przez artystę w roku następnym, tj. 1903. Tak więc letni okres poprzedzający powstanie płótna, może skłaniać do przypuszczenia, że malarz był osobą szczęśliwą i spełnioną w życiu rodzinnym.

Józef Mehoffer „Dziwny ogród”, MNW

Czytaj dalej Spacer po dziwnym ogrodzie

Władysława Ślewińskiego Bretonki dwie

Był malarzem związanym z nurtem postimpresjonistycznym. Zaczął malować stosunkowo późno, bo dopiero po trzydziestce. Prawdopodobnie nie stworzyłby tylu wybitnych dzieł, gdyby nie pojechał do Francji i nie poznał Paula Gauguina.

Na początku nic nie wskazywało na to, że Władysław Ślewiński będzie malował obrazy. Pochodził z rodziny ziemiańskiej i po odziedziczeniu majątku ziemskiego zajął się jego zarządzaniem. Czynił to jednak tak mało udolnie, że popadł w konflikt z urzędami skarbowymi i aby się ratować, zwyczajnie uciekł do Paryża. Był wtedy rok 1888. Choć za młodu próbował już malować, krótko nawet pobierał lekcje rysunku w warszawskiej szkole Wojciecha Gersona, to jednak dopiero będąc w światowej stolicy sztuki odnalazł swoje powołanie i podjął systematyczne studia na kierunku malarskim.

Władysław Ślewiński „Dwie Bretonki z koszem jabłek” MNW

Czytaj dalej Władysława Ślewińskiego Bretonki dwie

Impresjonistyczny akt Władysława Podkowińskiego

W spuściźnie twórczej Władysława Podkowińskiego nie odnajdziemy prawie w ogóle aktów. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że artysta namalował w czasie swojego krótkiego życia 500 dzieł w różnych technikach, w tym 200 obrazów olejnych, to daje nam do myślenia, czemu tylko „Konwalia” jest poświęcona temu tematowi. Oczywiście słynny „Szał uniesień” możemy zaliczyć także do tego gatunku, ale dzieło to jest zbyt złożonym, o innej całkowicie wymowie, narracji i intencji artystycznej jego powstania, niż tylko potrzeba pokazania piękna kobiecego ciała, abyśmy mogli o nim powiedzieć tylko i wyłącznie – „kobiecy akt”.

„Konwalia” – fragment (MNK)

Czytaj dalej Impresjonistyczny akt Władysława Podkowińskiego

Witold Pruszkowski „Wizja” – czyli poezja przełożona na obraz

W historii sztuki światowej mamy niezliczoną ilość przykładów na to, że literaci czerpali natchnienie z dzieł malarskich, ale chyba jeszcze większą liczbę stanowią obrazy powstałe z inspiracji utworów literackich, w tym przypadku z poezji.

Jednym z nauczycieli malarstwa Witolda Pruszkowskiego był Tadeusz Gorecki, zięć Adama Mickiewicza, malarz dziś praktycznie zapomniany. Nic w tym więc dziwnego, że Pruszkowski posiadał duszę romantyczną, a to, co ona mu podpowiadała, przenosił na płótno w postaci nastrojowych scen symbolicznych. Ten wybitnie uzdolniony artysta, wirtuoz kolorytu, urodził się w Odessie, ale większość twórczego życia spędził w Minikowie pod Krakowem. Był typem samotnika, nigdy nie pokazywał nikomu niedokończonych obrazów. Jego romantyczny mistycyzm szczególnie przejawia się w twórczej interpretacji poetyckich dzieł Słowackiego czy Krasińskiego. Najwybitniejszym tego przykładem jest płótno Wizja, malowane wg poematu „Przedświt” pióra Zygmunta Krasińskiego.

Witold Pruszkowski „Wizja” (MNP)

Czytaj dalej Witold Pruszkowski „Wizja” – czyli poezja przełożona na obraz

Portery czeszących się kobiet. Część II. Obraz Józefa Pankiewicza

Obrazy to bardzo intymne. Odnoszą się do czynności nadzwyczaj osobistej dla niewiast, a mianowicie układania swoich włosów podczas porannej toalety. Na obydwu widzimy odkryte, damskie plecy, tak więc możemy powiedzieć, że nie są one pozbawione lekkiej, subtelnej erotyki oraz fascynacji ciałem kobiety. Jednak nade wszystko widać czułość malarzy jaką obdarzali swoje modelki.

Modelką jest poślubiona przez malarza 3 lata wcześniej Wanda z Lublińskich. Poznał ją w 1900 roku w Warszawie, gdy była jeszcze mężatką. Dla niego się rozwiodła, ponosząc przy tym stratę w postaci pozbawienia jej prawa do opieki nad swoimi dziećmi. Wiemy nawet dokładnie gdzie dzieło to powstało. Pankiewicz był już wtedy profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i zamieszkiwał przy ulicy Batorego 22. Właśnie tam małżonkowie znaleźli dla siebie gniazdko i tam też powstało kilka portretów żony artysty, w tym obraz ukazujący ukochaną podczas porannej toalety. „Czeszącą się” poprzedziła prawdopodobnie cała seria zdjęć (zachowała się do naszych czasów jedna fotografia), z których artysta studiował odpowiednią perspektywę lustrzanego odbicia. W lustrze oprawionym w ramę i ustawionym na komodzie widzimy twarz żony malarza, którą zdaje w tej intymniej chwili interesuje tylko i wyłącznie rozczesywanie swoich kruczoczarnych włosów.

Józef Pankiewicz „Czesząca się” (1911), MNK

Czytaj dalej Portery czeszących się kobiet. Część II. Obraz Józefa Pankiewicza

Portery czeszących się kobiet. Część I. Obraz Władysława Ślewińskiego

Artysta twierdził, że najlepszymi obiektami do malowania są kwiaty i ciała kobiet. O martwych naturach w tym miejscu mówić nie będziemy, skupimy się natomiast na jednym z jego aktów, czy raczej półaktów, gdzie wykazał nieprzeciętne umiejętności w tej właśnie dziedzinie.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, kim była modelka uwieczniona na „Czeszącej się”. Wiadomo jest natomiast, że obraz został namalowany podczas pobytu artysty w Paryżu. W tym czasie poznał on rosyjską malarkę Eugenię Szewcow, która później została jego żoną. Można zatem przypuszczać, że właśnie ta kobieta była ową osobą pozującą malarzowi do tego obrazu. Przyjrzyjmy się bliżej lusterku leżącemu przed modelką. Widzimy tam odbicie, jednak nie jest to odbicie twarzy kobiety, lecz prawdopodobnie portretującego ją i natarczywie wpatrzonego w nią artysty. Ten szczegół może nam podpowiedzieć, że być może jednak była to przyszła żona artysty. Czesząca włosy o miedzianej barwie niewiasta jest na tym obrazie intrygująca i niepokojąca, łącząca secesyjną formę z młodopolską zmysłowością, niespotykaną w innych, z reguły powściągliwych dziełach artysty – zauważa Urszula Kozakowska-Zaucha.

Władysław Ślewiński „Czesząca się” (MNK)

Czytaj dalej Portery czeszących się kobiet. Część I. Obraz Władysława Ślewińskiego

Na werandzie domu Józefa Mehoffera

Kilka lat po namalowaniu słynnego „Dziwnego Ogrodu” Józef Mehoffer w 1908 roku kupuje modrzewiowy dwór w Jankówce koło Wieliczki. Tam powstaje kolejne dzieło malarskie, które ma pokazać domową sielankę rodziny Mehofferów.

Dom urządzony został osobiście przez artystę jako „idealna rezydencja” dla rodzinnego życia, dając tym samym wyraz swemu pojmowaniu „życia, rozkoszy, uciechy, światła, słońca i ciepła”. Na stronie internetowej Muzeum Narodowego w Warszawie, który jest właścicielem obrazu czytamy: „Mehoffer przedstawił tu widok skąpanej w słońcu werandy w Jankówce z otwierającą się perspektywą ogrodu. Widoczna w głębi postać strojnej damy to zapewne żona artysty, bohaterka większości jego obrazów malowanych w tej podkrakowskiej rezydencji Mehofferów”.

Józef Mehoffer „Słońce majowe”, MNW

Czytaj dalej Na werandzie domu Józefa Mehoffera

Portret czy autoportret?

Olga Boznańska będąc na „naukach” w Monachium namalowała grupę „japońskich” portretów. Często uważano, że tenże obraz jest jej wizerunkiem własnym, autoportretem. Jednak rysy twarzy modelki nie przypominają jej oblicza. W „Kolekcji sławnych malarzy” czytamy: „Czerwona barwa stroju, tradycyjnie kojarzona z kobietami z półświatka, potęguje wątpliwości co do identyfikacji bohaterki. Sama artystka niejednokrotnie malowała siebie w stroju japońskim, jak to było wówczas w modzie…”. Tutaj natomiast „japońska” jest tylko parasolka.

Olga Boznańska „Autoportret z japońską parasolką” (1892)

Czytaj dalej Portret czy autoportret?