Widok z okna mieszkania Stanisława Wyspiańskiego na Kopiec Kościuszki

Pod koniec 1904 roku ciężko choremu już artyście lekarze zabronili opuszczać mieszkania. Mówiąc po krakowsku, nie wolno było Wyspiańskiemu wychodzić „na pole”, szczególnie zimową porą. Mało wtedy pracował, przynajmniej w obszarze malowania. Jeżeli w ogóle coś w tej dziedzinie robił, to rysował własne dzieci, innego modela nie miał.

W grudniu odwiedził go Feliks Jasieński „Manggha”, znany w owych czasach zarówno w Krakowie jak i Warszawie krytyk, publicysta i kolekcjoner. Organizował wystawy malarskie, propagował nową sztukę, wspierał młodych artystów także i finansowo, bo człowiek to był majętny. Niemniej Wyspiański z jakiś powodów go nie lubił, uważał, że jest zbyt pewny siebie i nie pasował mu jego sposób bycia.

Czytaj dalej Widok z okna mieszkania Stanisława Wyspiańskiego na Kopiec Kościuszki

O jedynym Monecie w Polsce

Niezbyt wiele w polskich muzeach znajduje się obrazów stworzonych przez artystów, których dzieje sztuki światowej zaliczają do najwybitniejszych. Do takich twórców jednak na pewno należy Claude Monet.

Był jednym z najważniejszych prekursorów oraz czołowych przedstawicieli impresjonizmu. Zresztą od jego obrazu, Impresja, wschód słońca, pochodzi nazwa tego kierunku w sztuce, nadana przypadkowo i raczej złośliwie przez pewnego francuskiego dziennikarza. Obraz Plaża w Pourville jest jedynym dziełem tego wybitnego malarza, jaki możemy podziwiać w polskich państwowych zbiorach.

Czytaj dalej O jedynym Monecie w Polsce

Historia jednego obrazu. Aleksander Gierymski „Chłopiec niosący snop”

Do roku 2004 to arcydzieło sztuki polskiej końca dziewiętnastego stulecia uważane było za zaginione i figurowało w rejestrze „Polskich strat wojennych”. W maju tegoż roku obraz niespodziewanie pojawił się w jednym z naszych domów aukcyjnych, gdzie został wystawiony na sprzedaż za okrągłą sumkę 800 tysięcy złotych. Został jednak z niej niezwłocznie wycofany i zatrzymany w policyjnym depozycie.

Aleksander Gierymski w 1889 roku opuszcza po raz kolejny rodzinną Warszawę i już nigdy więcej do tego miasta nie powróci. Przebywa w Monachium i Paryżu gdzie zagłębia się w tajniki nokturnu, tworząc tam kilka wybitnych dzieł z tego nurtu. W 1894 roku postanawia jednak po kilku latach nieobecności w ojczyźnie przyjechać do Polski, ale już do Krakowa. Często bywa u niezwykle gościnnego i otwartego na świat artystyczny zamieszkałego w Bronowicach (wówczas podkrakowska wieś) Włodzimierza Tetmajera. Tenże Gospodarz z dramatu „Wesele” Wyspiańskiego otoczył opieką znerwicowanego i zmęczonego malarza. Zresztą sam był wszechstronnym artystą, więc dobrze rozumiał swego kolegę po fachu.

Czytaj dalej Historia jednego obrazu. Aleksander Gierymski „Chłopiec niosący snop”

Władysław Podkowiński „Ulica Nowy Świat w dzień letni”

W historii sztuki mamy aż nadto przykładów, szczególnie w impresjonizmie, że wtedy, gdy malarzom nie chciało się wychodzić w domu, a także z przyczyn czysto artystycznych – pokazanie wąskich tuneli ulic z podwyższonej perspektywy – tworzyli oni obrazy z okien swoich pracowni czy mieszkań.

Zaraz po powrocie z Paryża, w styczniu 1890 roku, Władysław Podkowiński wynajmuje górny prawy belweder pałacu Kossakowskich mieszczący się przy ulicy Nowy Świat w Warszawie (obecnie nr 19). Tam też aż do swojej przedwczesnej śmierci mieszka i tworzy. Wiktor Gomulicki tak oto opisuje swoje odwiedziny u twórcy „Szału”. Poważna jest zresztą cała pracownia, mieszcząca się w „wieży” pałacu (…). Drogę do niej wskazują lampki. Chorobliwie żółte światełka płoną wśród białego dnia na schodach wąskich i zupełnie ciemnych. Wstępuje się tam ze wzruszeniem – niemal z trwogą….

Czytaj dalej Władysław Podkowiński „Ulica Nowy Świat w dzień letni”

Władysław Podkowiński, „W ogrodzie”

Można przypuszczać, że zauroczenie artysty żoną starszego kolegi, Miłosza Kotarbińskiego, także malarza, Ewą, z ziemiańskiej rodziny Koskowskich, zaczęło się już przed wyjazdem Podkowińskiego do Paryża. Malarz wybrał się tam na wiosnę 1889 roku wraz z Józefem Pankiewiczem, aby zapoznać się z nowymi trendami w sztuce. Bo gdzie, jak nie w kulturalnej stolicy Europy można było wtedy to uczynić? Tylko właśnie tam.

Ta trwająca mniej niż rok eskapada przyniosła jednak chyba największy w polskiej sztuce końca XIX wieku przełom. Ci dwaj młodzi malarze zaczęli wprowadzać jako pierwsi na polski grunt impresjonizm. Oczywiście, podobnie jak we Francji, początki były dla nich nieprzychylne, czasami wręcz szydercze, bowiem niektórzy krytycy patrząc na te jasne i nadzwyczaj kolorowe obrazy, radzili malarzom, aby „kupili sobie okulary”, skoro tak widzą rzeczywistość. „Fioletowe drzewa, niebieski pies, różowy parkan, karminowe kałuże (…), rażą wprost śmieszną manierą, nienaturalnością, a jeżeli podobają się jakiemu z malarzów, to mu zazdroszczę oczów” – pisał w roku 1890 krytyk Cezary Jelenta.

Czytaj dalej Władysław Podkowiński, „W ogrodzie”

Stasinek i jego żona z synem Stasiem

W jego rodzinnym Krakowie był nazywany „malarzem kwiatów i dzieci”. Jednak Stanisław Wyspiański nie tylko zajmował się sztukami plastycznymi. To także dramaturg, poeta, twórca witraży czy nawet mebli – jednym słowem wybitna postać okresu Młodej Polski.

Nauki w dziedzinie sztuk plastycznych pobierał u samego Jana Matejki. Nie był jednak artystą, który przejmował wypracowane już wzory. Owszem, ogólne zasady nowej sztuki przyswoił sobie dobrze, równocześnie jednak tworząc swój własny styl. Nie miejsce tutaj na omawianie życia i twórczości Stanisława Wyspiańskiego. Zainteresowanym polecam zapoznać się z powieścią biograficzną pióra Władysława Bodnickiego pt.: ”Z rodu tytanów”.

Czytaj dalej Stasinek i jego żona z synem Stasiem

U babci na imieninach

Gdy przyjdzie nam udać się do bliskiej nam osoby na uroczystość z okazji imienin, to zazwyczaj jesteśmy uśmiechnięci i zadowoleni. Bo to miłe wydarzenie. W obrazie Boznańskiej nastroju tego nie ma, wręcz przeciwnie.

Dzieło panny Olgi Boznańskiej Imieniny babuni możemy opisać w sposób bardzo jasny i czytelny, tak jak zrobiono to na stronie internetowej Muzeum Narodowego w Warszawie, gdzie jest na co dzień dostępne do obejrzenia: Kilkuletnia dziewczynka o blond włosach, w białej sukience, stoi oparta plecami o ścianę z lewej, w opuszczonej ręce trzyma bukiet bratków. Na ścianie lustro, w głębi obraz. Po prawej, w pokoju postać kobiety na kanapie zajętej robótką ręczną. Kompozycja utrzymana w złotawej tonacji, złamane kolory brązowo-szaro-lila i bieli. Tylko co z tego opisu wynika?

Czytaj dalej U babci na imieninach

Włodzimierz Tetmajer „Święcone w Bronowicach”

Jedną z najważniejszych tradycji polskich związanych z Kościołem katolickim jest święcenie pokarmów w Wielką Sobotę poprzedzającą Święta Wielkanocne. Zwyczaj błogosławienia żywności sięga okresu średniowiecza, a być może nawet czasów pogańskich. Myślę, że dzisiaj jest właściwy dzień aby przyjrzeć się najsłynniejszemu polskiemu obrazowi odnoszącemu się do tego obrzędu.

Artur Górski, pisarz i krytyk literacki, od którego cyklu artykułów powstał termin „Młoda Polska”, a później tak też nazwano cały okres w historii literatury i sztuki w naszym kraju, można powiedzieć nawet, że „ojciec chrzestny” tej epoki, tak napisał o współczesnym mu malarstwie: „Dwa zdają mi się przejawy rodzimości w malarstwie polskim: wielka ekspresja uczucia (Matejko) i pewien odrębny nastrój, pewien ton grający w nich rodzimą melodię. W tym nastroju tworzy Chełmoński i Wł. Tetmajer”.

Czytaj dalej Włodzimierz Tetmajer „Święcone w Bronowicach”

Leon Wyczółkowski „Gra w krokieta”

Krokiet to była bardzo popularna gra w XIX wieku. Niemniej nie w Polsce, tylko w krajach anglosaskich. Dlaczego więc aż tak zafascynowała ona polskiego malarza, że stworzył trzy obrazy z tym tematem oraz dwa szkice, które stały się niejako samodzielnymi dziełami?

Tak na dobrą sprawę, jakbym zasugerował się zdaniem jednej z biografek Wyczółkowskiego, to w ogóle tym płótnem nie powinienem się zajmować. Dlaczego? Bowiem autorka uważa, że obraz Gra w krokieta należał do tych, których artysta nie skierował na żadną wystawę i który „wprost z pracowni przeszedł w posiadanie swego właściciela”. Może nie należałoby o nim nawet wspominać, gdyby nie to, że istnieją ładne studia do niego, dążące do związania barwnych efektów światła słonecznego z natężeniem kolorów lokalnych. Zużytkowanie jednak tych studiów na płótnie wielkich rozmiarów dało w rezultacie nudę i pustkę (1).

Czytaj dalej Leon Wyczółkowski „Gra w krokieta”

Plac Pigalle w Paryżu widziany okiem Józefa Mehoffera

W ponad ćwierć wieku od pierwszego swojego pobytu w Paryżu Józef Mehoffer zanotował, że jest to „miasto przez swoją sztukę najarystokratyczniejsze na świecie”. Odwiedzał je wiele razy, a ten pierwszy i być może najważniejszy dla jego artystycznego rozwoju pobyt miał miejsce w 1891 roku.

Po otrzymaniu stypendium w marcu tego roku, mając 22 lata, Józef Mehoffer wraz ze swoim przyjacielem, Stanisławem Wyspiańskim, wyjeżdżają do tejże „świątyni” światowej sztuki. Artysta zostanie tam z małymi przerwami przez kolejne pięć lat, tworząc w tym czasie około 50 różnego rodzaju dzieł.

Czytaj dalej Plac Pigalle w Paryżu widziany okiem Józefa Mehoffera