Stasinek i jego żona z synem Stasiem

W jego rodzinnym Krakowie był nazywany „malarzem kwiatów i dzieci”. Jednak Stanisław Wyspiański nie tylko zajmował się sztukami plastycznymi. To także dramaturg, poeta, twórca witraży czy nawet mebli – jednym słowem wybitna postać okresu Młodej Polski.

Nauki w dziedzinie sztuk plastycznych pobierał u samego Jana Matejki. Nie był jednak artystą, który przejmował wypracowane już wzory. Owszem, ogólne zasady nowej sztuki przyswoił sobie dobrze, równocześnie jednak tworząc swój własny styl. Nie miejsce tutaj na omawianie życia i twórczości Stanisława Wyspiańskiego. Zainteresowanym polecam zapoznać się z powieścią biograficzną pióra Władysława Bodnickiego pt.: ”Z rodu tytanów”.

Czytaj dalej Stasinek i jego żona z synem Stasiem

U babci na imieninach

Gdy przyjdzie nam udać się do bliskiej nam osoby na uroczystość z okazji imienin, to zazwyczaj jesteśmy uśmiechnięci i zadowoleni. Bo to miłe wydarzenie. W obrazie Boznańskiej nastroju tego nie ma, wręcz przeciwnie.

Dzieło panny Olgi Boznańskiej Imieniny babuni możemy opisać w sposób bardzo jasny i czytelny, tak jak zrobiono to na stronie internetowej Muzeum Narodowego w Warszawie, gdzie jest na co dzień dostępne do obejrzenia: Kilkuletnia dziewczynka o blond włosach, w białej sukience, stoi oparta plecami o ścianę z lewej, w opuszczonej ręce trzyma bukiet bratków. Na ścianie lustro, w głębi obraz. Po prawej, w pokoju postać kobiety na kanapie zajętej robótką ręczną. Kompozycja utrzymana w złotawej tonacji, złamane kolory brązowo-szaro-lila i bieli. Tylko co z tego opisu wynika?

Czytaj dalej U babci na imieninach

Włodzimierz Tetmajer „Święcone w Bronowicach”

Jedną z najważniejszych tradycji polskich związanych z Kościołem katolickim jest święcenie pokarmów w Wielką Sobotę poprzedzającą Święta Wielkanocne. Zwyczaj błogosławienia żywności sięga okresu średniowiecza, a być może nawet czasów pogańskich. Myślę, że dzisiaj jest właściwy dzień aby przyjrzeć się najsłynniejszemu polskiemu obrazowi odnoszącemu się do tego obrzędu.

Artur Górski, pisarz i krytyk literacki, od którego cyklu artykułów powstał termin „Młoda Polska”, a później tak też nazwano cały okres w historii literatury i sztuki w naszym kraju, można powiedzieć nawet, że „ojciec chrzestny” tej epoki, tak napisał o współczesnym mu malarstwie: „Dwa zdają mi się przejawy rodzimości w malarstwie polskim: wielka ekspresja uczucia (Matejko) i pewien odrębny nastrój, pewien ton grający w nich rodzimą melodię. W tym nastroju tworzy Chełmoński i Wł. Tetmajer”.

Czytaj dalej Włodzimierz Tetmajer „Święcone w Bronowicach”

Leon Wyczółkowski „Gra w krokieta”

Krokiet to była bardzo popularna gra w XIX wieku. Niemniej nie w Polsce, tylko w krajach anglosaskich. Dlaczego więc aż tak zafascynowała ona polskiego malarza, że stworzył trzy obrazy z tym tematem oraz dwa szkice, które stały się niejako samodzielnymi dziełami?

Tak na dobrą sprawę, jakbym zasugerował się zdaniem jednej z biografek Wyczółkowskiego, to w ogóle tym płótnem nie powinienem się zajmować. Dlaczego? Bowiem autorka uważa, że obraz Gra w krokieta należał do tych, których artysta nie skierował na żadną wystawę i który „wprost z pracowni przeszedł w posiadanie swego właściciela”. Może nie należałoby o nim nawet wspominać, gdyby nie to, że istnieją ładne studia do niego, dążące do związania barwnych efektów światła słonecznego z natężeniem kolorów lokalnych. Zużytkowanie jednak tych studiów na płótnie wielkich rozmiarów dało w rezultacie nudę i pustkę (1).

Czytaj dalej Leon Wyczółkowski „Gra w krokieta”

Plac Pigalle w Paryżu widziany okiem Józefa Mehoffera

W ponad ćwierć wieku od pierwszego swojego pobytu w Paryżu Józef Mehoffer zanotował, że jest to „miasto przez swoją sztukę najarystokratyczniejsze na świecie”. Odwiedzał je wiele razy, a ten pierwszy i być może najważniejszy dla jego artystycznego rozwoju pobyt miał miejsce w 1891 roku.

Po otrzymaniu stypendium w marcu tego roku, mając 22 lata, Józef Mehoffer wraz ze swoim przyjacielem, Stanisławem Wyspiańskim, wyjeżdżają do tejże „świątyni” światowej sztuki. Artysta zostanie tam z małymi przerwami przez kolejne pięć lat, tworząc w tym czasie około 50 różnego rodzaju dzieł.

Czytaj dalej Plac Pigalle w Paryżu widziany okiem Józefa Mehoffera

Józef Pankiewicz „Wóz z sianem”

Do końca wieku XIX brakowało 11 lat, gdy dwaj malarze przyjaciele pojechali do artystycznej stolicy świata, Paryża. Józefowi Pankiewiczowi akurat udało się sprzedać jeden z swoich obrazów więc było trochę grosza, żeby spełnić marzenie.

Choć prawdą jest, że tego grosza starczyło ledwo na nędzną tam egzystencję, to jednak artysta miał okazję zapoznać się z nowymi nurtami w malarstwie. Akurat dobrze trafił ze swoim wyjazdem, bo właśnie w 1889 r. odbywała się Międzynarodowa Wystawa w Paryżu, gdzie eksponowano płótna m.in. impresjonistów. Zaraz potem obejrzał Józef Pankiewicz w jednej z galerii całokształt dorobku Claude’a Moneta. To wszystko razem odcisnęło na nim poważne piętno do tego stopnia, że zmienił swoje dotychczasowe poglądy w pojmowaniu malarstwa. (Na towarzyszu podroży, Władysławie Podkowińskim także). Wcześniej rozpoczął tam pracę nad obrazem o założeniach realistycznych Targ na kwiaty przed kościołem św. Magdaleny w Paryżu, który potem przemalował, częściowo wykorzystując techniki impresjonistyczne.

Czytaj dalej Józef Pankiewicz „Wóz z sianem”

Józef Pankiewicz „Rynek Starego Miasta w Warszawie nocą”

W 1892 roku Józef Pankiewicz zaczyna odchodzić od impresjonizmu i skłania się ku symbolizmowi. Na początku tej zmiany w swojej twórczości, jego zainteresowania koncentrują się przede wszystkim na zagadnieniach związanych z miejskim nokturnem.

W jednym z listów z końca 1892 roku Pankiewicz pisał: Cóż mam o sobie powiedzieć? Ciągle to samo, bieda coraz większa. Trzy obrazy w tym roku namalowałem, jeden sprzedałem za dość marną cenę. Wszystkie trzy nocne (1). Malarz miał tutaj na myśli m.in. dzieło Rynek Starego Miasta w Warszawie nocą, który nabył hrabia Raczyński do swojego pałacu w Rogalinie, gdzie jest obecnie prezentowany. Ów mocno nostalgiczny nokturn zaliczany jest do najwybitniejszych dzieł polskiego symbolizmu (2). Jest także ostatnim obrazem jeszcze impresjonistycznie malowanym.

Czytaj dalej Józef Pankiewicz „Rynek Starego Miasta w Warszawie nocą”

Władysław Podkowiński „W agreście”

Myślę, że nie będzie większej przesady w stwierdzeniu, że płótno, o którym traktuje niniejszy szkic, jest jednym z najpiękniejszych obrazów polskiego impresjonizmu. Nic zresztą w tym dziwnego, skoro namalował je prekursor tego kierunku w Polsce, Władysław Podkowiński.

To niewielkich w sumie rozmiarów malowidło jest na co dzień eksponowane w galerii malarstwa Pałacu w Rogalinie (Odział Muzeum Narodowego w Poznaniu). Zawieszone pośród innych płócien o dużo większych gabarytach zwyczajnie może nam umknąć podczas zwiedzania. Niemniej uważny obserwator powinien je „wyłapać” bezbłędnie, choćby z uwagi na jego kolorystykę, trochę odmienną od wiszących obok obrazów. Przyznam się, że ja nie miałem z tym problemu, bowiem wiedziałem czego szukam. Wcześniej już kilkakrotnie oglądałem to dzieło, gdy w Rogalinie był remont. W owym czasie „W agreście” było prezentowane w budynku głównym MNP. Dodatkowo patrzę często na jego reprodukcję, bowiem jedna z książek biograficznych poświęconych Podkowińskiemu na okładce jest ilustrowana tymże obrazem.

Czytaj dalej Władysław Podkowiński „W agreście”

Wieczorem w Paryżu nad Sekwaną

Eugeniusz Delacroix uważał, że nie ma wielkiego artysty bez arcydzieła, które definiuje jako dzieło najwyższej wartości. Jednak z jednym zastrzeżeniem, a mianowicie, że ci, którzy stworzyli tylko jedno arcydzieło, nie muszą być z tego powodu uważani za artystów wielkich.

Czy tak postawiona kwestia upoważnia nas do stwierdzenia, że Aleksander Gierymski był wielkim artystą? Odpowiedź musi być udzielona bez wachania, zdecydowanie i jednoznacznie. Tak, Aleksander Gierymski to wielki artysta. Możemy jeszcze dodać, że jeden z najwybitniejszych, jakich wydała polska ziemia. Bo arcydzieł w okresie swojego niezbyt długiego życia stworzył kilka, o których na tych stronach już była mowa i jeszcze zapewne będzie. Bolesław Prus, przyjaciel malarza, z którym razem odbywali artystyczne wędrówki po kraju, choć zapewne nie znał teorii arcydzieła Delacroix, to jednak w obrazach Gierymskiego zauważył ową wielkość artysty i jego „inność” w rozumieniu malarstwa od zdecydowanej większości parających się wówczas tą dziedziną sztuki. Posłuchajmy: „Ogół malarzy stara się o więcej lub mniej dokładne przedstawienie przedmiotów. Malują oni drzewa, okna, kobiety, mężczyzn, lasy, śniegi itd. więcej lub mniej płasko i fałszywie. Lecz jeden tylko Gierymski, nie ograniczając się do malowania przedmiotów, stara się jeszcze malować światło. U niego nie ma przedmiotu małego lub dużego, pięknego lub brzydkiego, lecz są tylko przedmioty rozmaicie oświetlone”. Dlatego teraz będzie o kolejnym arcydziele Gierymskiego, gdzie właśnie efekty gry światła odgrywają kapitalną rolę.

Aleksander Gierymski „Wieczór nad Sekwaną” (1893)- fragment
Czytaj dalej Wieczorem w Paryżu nad Sekwaną

„Widmo” na nocnych ulicach Paryża

Podobno śmiano się z niego gdy codziennie w nocy szkicował paryskie latarnie. Ale on nie zważał na nikogo, uparcie spełniał swoje artystyczne wizje. Wilgotne noce miasta nad Sekwaną odebrały mu zdrowie. Odebrały mu także i życie w wieku niespełna lat dwudziestu sześciu. Malował z tak wielkim poświęceniem, bowiem wołał go „mus”.

De Laveaux zmarł w Paryżu na suchoty, w wieku, w którym wielu zaledwie pierwsze bojaźliwe stawia kroki w dziedzinie, która dla niego tajników nie miała”. I całkowitą prawdę zawarł w tym jednym zdaniu wybitny krytyk tamtych czasów, Henryk Piątkowski. Ludwik de Laveaux uważany jest bowiem obecnie za jednego z najbardziej utalentowanych malarzy okresu Młodej Polski.

Ludwik de Laveaux „Autoportret z paletą” – fragment (fot. domena publiczna)
Czytaj dalej „Widmo” na nocnych ulicach Paryża