Józef Pankiewicz „Wóz z sianem”

Do końca wieku XIX brakowało 11 lat, gdy dwaj malarze przyjaciele pojechali do artystycznej stolicy świata, Paryża. Józefowi Pankiewiczowi akurat udało się sprzedać jeden z swoich obrazów więc było trochę grosza, żeby spełnić marzenie.

Choć prawdą jest, że tego grosza starczyło ledwo na nędzną tam egzystencję, to jednak artysta miał okazję zapoznać się z nowymi nurtami w malarstwie. Akurat dobrze trafił ze swoim wyjazdem, bo właśnie w 1889 r. odbywała się Międzynarodowa Wystawa w Paryżu, gdzie eksponowano płótna m.in. impresjonistów. Zaraz potem obejrzał Józef Pankiewicz w jednej z galerii całokształt dorobku Claude’a Moneta. To wszystko razem odcisnęło na nim poważne piętno do tego stopnia, że zmienił swoje dotychczasowe poglądy w pojmowaniu malarstwa. (Na towarzyszu podroży, Władysławie Podkowińskim także). Wcześniej rozpoczął tam pracę nad obrazem o założeniach realistycznych Targ na kwiaty przed kościołem św. Magdaleny w Paryżu, który potem przemalował, częściowo wykorzystując techniki impresjonistyczne.

Czytaj dalej Józef Pankiewicz „Wóz z sianem”

Józef Pankiewicz „Rynek Starego Miasta w Warszawie nocą”

W 1892 roku Józef Pankiewicz zaczyna odchodzić od impresjonizmu i skłania się ku symbolizmowi. Na początku tej zmiany w swojej twórczości, jego zainteresowania koncentrują się przede wszystkim na zagadnieniach związanych z miejskim nokturnem.

W jednym z listów z końca 1892 roku Pankiewicz pisał: Cóż mam o sobie powiedzieć? Ciągle to samo, bieda coraz większa. Trzy obrazy w tym roku namalowałem, jeden sprzedałem za dość marną cenę. Wszystkie trzy nocne (1). Malarz miał tutaj na myśli m.in. dzieło Rynek Starego Miasta w Warszawie nocą, który nabył hrabia Raczyński do swojego pałacu w Rogalinie, gdzie jest obecnie prezentowany. Ów mocno nostalgiczny nokturn zaliczany jest do najwybitniejszych dzieł polskiego symbolizmu (2). Jest także ostatnim obrazem jeszcze impresjonistycznie malowanym.

Czytaj dalej Józef Pankiewicz „Rynek Starego Miasta w Warszawie nocą”

Władysław Podkowiński „W agreście”

Myślę, że nie będzie większej przesady w stwierdzeniu, że płótno, o którym traktuje niniejszy szkic, jest jednym z najpiękniejszych obrazów polskiego impresjonizmu. Nic zresztą w tym dziwnego, skoro namalował je prekursor tego kierunku w Polsce, Władysław Podkowiński.

To niewielkich w sumie rozmiarów malowidło jest na co dzień eksponowane w galerii malarstwa Pałacu w Rogalinie (Odział Muzeum Narodowego w Poznaniu). Zawieszone pośród innych płócien o dużo większych gabarytach zwyczajnie może nam umknąć podczas zwiedzania. Niemniej uważny obserwator powinien je „wyłapać” bezbłędnie, choćby z uwagi na jego kolorystykę, trochę odmienną od wiszących obok obrazów. Przyznam się, że ja nie miałem z tym problemu, bowiem wiedziałem czego szukam. Wcześniej już kilkakrotnie oglądałem to dzieło, gdy w Rogalinie był remont. W owym czasie „W agreście” było prezentowane w budynku głównym MNP. Dodatkowo patrzę często na jego reprodukcję, bowiem jedna z książek biograficznych poświęconych Podkowińskiemu na okładce jest ilustrowana tymże obrazem.

Czytaj dalej Władysław Podkowiński „W agreście”

Wieczorem w Paryżu nad Sekwaną

Eugeniusz Delacroix uważał, że nie ma wielkiego artysty bez arcydzieła, które definiuje jako dzieło najwyższej wartości. Jednak z jednym zastrzeżeniem, a mianowicie, że ci, którzy stworzyli tylko jedno arcydzieło, nie muszą być z tego powodu uważani za artystów wielkich.

Czy tak postawiona kwestia upoważnia nas do stwierdzenia, że Aleksander Gierymski był wielkim artystą? Odpowiedź musi być udzielona bez wachania, zdecydowanie i jednoznacznie. Tak, Aleksander Gierymski to wielki artysta. Możemy jeszcze dodać, że jeden z najwybitniejszych, jakich wydała polska ziemia. Bo arcydzieł w okresie swojego niezbyt długiego życia stworzył kilka, o których na tych stronach już była mowa i jeszcze zapewne będzie. Bolesław Prus, przyjaciel malarza, z którym razem odbywali artystyczne wędrówki po kraju, choć zapewne nie znał teorii arcydzieła Delacroix, to jednak w obrazach Gierymskiego zauważył ową wielkość artysty i jego „inność” w rozumieniu malarstwa od zdecydowanej większości parających się wówczas tą dziedziną sztuki. Posłuchajmy: „Ogół malarzy stara się o więcej lub mniej dokładne przedstawienie przedmiotów. Malują oni drzewa, okna, kobiety, mężczyzn, lasy, śniegi itd. więcej lub mniej płasko i fałszywie. Lecz jeden tylko Gierymski, nie ograniczając się do malowania przedmiotów, stara się jeszcze malować światło. U niego nie ma przedmiotu małego lub dużego, pięknego lub brzydkiego, lecz są tylko przedmioty rozmaicie oświetlone”. Dlatego teraz będzie o kolejnym arcydziele Gierymskiego, gdzie właśnie efekty gry światła odgrywają kapitalną rolę.

Aleksander Gierymski „Wieczór nad Sekwaną” (1893)- fragment

Czytaj dalej Wieczorem w Paryżu nad Sekwaną

„Widmo” na nocnych ulicach Paryża

Podobno śmiano się z niego gdy codziennie w nocy szkicował paryskie latarnie. Ale on nie zważał na nikogo, uparcie spełniał swoje artystyczne wizje. Wilgotne noce miasta nad Sekwaną odebrały mu zdrowie. Odebrały mu także i życie w wieku niespełna lat dwudziestu sześciu. Malował z tak wielkim poświęceniem, bowiem wołał go „mus”.

De Laveaux zmarł w Paryżu na suchoty, w wieku, w którym wielu zaledwie pierwsze bojaźliwe stawia kroki w dziedzinie, która dla niego tajników nie miała”. I całkowitą prawdę zawarł w tym jednym zdaniu wybitny krytyk tamtych czasów, Henryk Piątkowski. Ludwik de Laveaux uważany jest bowiem obecnie za jednego z najbardziej utalentowanych malarzy okresu Młodej Polski.

Ludwik de Laveaux „Autoportret z paletą” – fragment (fot. domena publiczna)

Czytaj dalej „Widmo” na nocnych ulicach Paryża

Dziecięcy portret… na schodach

W Paryżu końca XIX wieku było chyba więcej malarzy niż „normalnych” ludzi (oczywiście przesadzam,.. ale tylko trochę). Malarzy – mężczyzn. Wśród tych wybitnych była także pewna malarka i to w dodatku Polka, Olga Boznańska.

Niewiastom w tamtych czasach nie było łatwo jeżeli chodzi o kształcenie się, także w dziedzinach sztuk plastycznych, do których od dziecka panna Olga wykazywała zdolności. Akademia Sztuk Pięknych w jej rodzinnym Krakowie przyjmowała tylko mężczyzn. Podobna uczelnia, w tamtych czasach wśród studentów malarstwa bardzo popularna i prawie obowiązkowa, w Monachium, także. Artystka miała jednak wyrozumiałego, a przy tym obrotnego ojca, choć inżyniera, umysł ścisły, to jednak akceptującego w pełni zainteresowania córki. W sumie to trochę dziwne, bo rzadko który rodzic wówczas chciał, aby jego dziecko było malarzem.

Olga Boznańska „Dzieci siedzące na schodach” – fragment

Czytaj dalej Dziecięcy portret… na schodach

Jak malarze pole zaorali. Część 1

Tematykę orania pola przez woły czy konie ciągnące pług w polskim malarstwie podejmowało wielu malarzy, że wymienimy tu tylko dodatkowo Stanisława Witkiewicza, czy Witolda Wojtkiewicza, który ukazał tę czynność w formie ekspresjonistycznej groteski. Spójrzmy zatem na trzy tylko dzieła, trzech naszych wybitnych malarzy, odnoszące się do tego tematu, gdyż wydaje się, że są one najbardziej znane i rozpoznawalne. 

W końcu XIX wieku u kilkunastu polskich malarzy zdołamy zauważyć występujący w ich twórczości epizod impresjonistyczny. Nie znaczy to oczywiście, że możemy nazywać ich impresjonistami. Jednym z takich artystów na pewno był Leon Wyczółkowski, a jego obraz Orka na Ukrainie, który na co dzień jest prezentowany w Muzeum Narodowym w Krakowie, uważa się za ten, na którym najbardziej zastosował założenia francuskiego impresjonizmu.

„Orka na Ukrainie” – fragment

Czytaj dalej Jak malarze pole zaorali. Część 1

Krótka historia jednego nokturnu Aleksandra Gierymskiego

Artysta po opuszczeniu rodzinnej Warszawy udaje się do Monachium. Tam wiosną 1890 roku rozpoczyna pracę nad dwoma nokturnami przedstawiającymi fragmenty głównych placów stolicy Bawarii. Mowa tu będzie o jednym z nich, a mianowicie o obrazie „Plac Wittelsbachów w Monachium w nocy”.

Gierymski śpieszy się z ukończeniem obrazów, gdyż za niedługo ma odbyć się międzynarodowa wystawa sztuki w Glaspalast (pałac wystawowy w Monachium). Chce tam zaprezentować swoje dzieła. Udaje mu się, choć do końca nie jest z nich zadowolony. Jak zawsze zresztą. To u niego norma.

„Plac Wittelsbachów w Monachium w nocy” (1890)- fragment

Czytaj dalej Krótka historia jednego nokturnu Aleksandra Gierymskiego

„Pocałunek” wg Wojciecha Weissa

Pomiędzy jedną a drugą wizytą w Paryżu, miastem obowiązkowym dla malarza chcącego rozwijać swój warsztat, Wojciech Weiss odwiedza miejscowość Strzyżów na Podkarpaciu, gdzie poświęca się tylko i wyłącznie malarstwu pejzażowemu.

Powszechnie uznaje się , że to właśnie pejzaż był dla artysty gatunkiem niemalże podstawowym. W nim to najpełniej twórca wyrażał swoją postawę wobec natury. Znawcy malarstwa są zgodni co do tego, że jego obrazy powstałe na przełomie XIX i XX wieku należy zaliczyć do nurtu ekspresjonistycznego. Właśnie w Strzyżowie, obok szeregu innych pejzaży artysta stworzył kompozycję Pocałunek na trawie, dzieło wybitne dla epoki fin de siecle.

„Pocałunek na trawie” – fragment

Czytaj dalej „Pocałunek” wg Wojciecha Weissa

Aleksandra Gierymskiego poszukiwania, czyli „W altanie”

Historyczna stylizacja kostiumowa nawiązująca do staroświeckiego świata rokoka, przedstawiająca wykwintne towarzystwo wypoczywające w ogrodowej altanie, to nie sztuka dawna, tylko malarstwo bliskie palecie impresjonistycznej.

Aleksander Gierymski prace nad obrazem W altanie rozpoczął kilka lat przed faktycznym ukończeniem dzieła. Jest ono rezultatem licznych studiów jakie artysta zaczął już wcześniej, w Rzymie, tworząc wiele płócien dużo mniejszych rozmiarów. Trwało to około pięciu lat. Stały się one później samodzielnymi, autonomicznymi kompozycjami i zaliczane są do najwybitniejszych osiągnięć w dorobku Gierymskiego. Przykładem może być „Ksiądz pijący wino”, którego na obrazie właściwym widzimy jako mężczyznę w rokokowym stroju.

Aleksander Gierymski „W altanie” – fragment

Czytaj dalej Aleksandra Gierymskiego poszukiwania, czyli „W altanie”