Anny Bilińskiej „Murzynka”

Obraz ten został skradziony z Muzeum Narodowego w Warszawie w czasie niemieckiej okupacji naszej stolicy. Troszkę mnie to dziwi, bo przecież nie jest to arcydzieło, a jego autorka także nigdy nie uchodziła za malarkę o światowej sławie. W czasie II wojny światowej Niemcy metodycznie kradli tylko dzieła, które były dla nich ważne z ich punktu widzenia. W tym przypadku zapewne jakiś hitlerowski siepacz zabrał go samodzielnie, bo zobaczył gołą pierś kobiety.

Dlaczego pozwalam sobie na takie ocenianie artystki i tegoż dzieła, skoro Bilińską powszechnie uważa się obok Boznańskiej za najbardziej utalentowaną polską artystkę. Co prawda dzieje się tak od niedawna, jednak osobiście wolę przychylić się do zdania wybitnego znawcy sztuki polskiej, Tadeusza Dobrowolskiego, który zauważa, że malarka była „zakamieniałą zwolenniczką realizmu” oraz „uzdolniona w zasadzie” (1).

Czytaj dalej Anny Bilińskiej „Murzynka”

Leona Wyczółkowskiego „Autoportret w chińskim kaftanie”

Jeżeli artysta maluje swój autoportret, to zazwyczaj nie po to, aby pokazać publiczności swoje oblicze i nie po to żeby ludzie wiedzieli jak wygląda, tylko najczęściej dlatego, że chce tymże autoportretem przekazać odbiorcy inne wartości.

W pastelu Wyczółkowski był mistrzem. Technikę tę stosował przez prawie 20 lat, bowiem odnajdywał w niej siebie, swoją ekspresję i temperament. Te pojęcia możemy także zastosować do autoportretów, których namalował w czasie długiego życia wiele. W każdym z nich przedstawiał swoją osobę bez upiększeń, często również w sposób zabawny, zawsze z ludzkim wyrazem twarzy i uważnym spojrzeniem.

Czytaj dalej Leona Wyczółkowskiego „Autoportret w chińskim kaftanie”

Tatrzańskie pejzaże Wojciecha Gersona

W wydanej przez Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie w 1939 roku (seria: „Monografie artystów”) książce pióra Kazimierza Molendzińskiego, poświęconej życiu i twórczości Wojciecha Gersona czytamy, że jego „najwspanialsze pejzaże powstają w ostatnim dziesiątku lat życia. Tematów dostarczały mu rożne zakątki Polski, lecz od roku 1880 panuje już tu niepodzielnie pełen uroku świat tatrzański”.

Oddajmy w tym miejscu głos córce malarza, która powiedziała: „W Tatry jeździł Gerson corocznie prawie, latem, pomiędzy rokiem 1885 a 1900 (…) Po prostu bez Tatr żyć nie mógł, tęsknił do nich i witał zawsze jednakim zachwytem i radością”. Pierwszy wypad w najwyższe nasze góry odbył bodaj w 1860 roku. Za towarzyszy miał Juliana Ceglińskiego, Marcina Olszyńskiego i Alfreda Schouppégo. Artysta uwiecznił to na akwareli, gdzie przedstawił siebie i kolegów tejże wędrówki nad Smreczyńskim Stawem.

Wycieczka artystów nad Smreczyński Staw” (1860), akwarela/papier; 17,4 x 19,6 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie (fot. MNW)

Czytaj dalej Tatrzańskie pejzaże Wojciecha Gersona

Stanisław Lentz „Zuzanna i starcy”

W twórczości tego wszechstronnie wykształconego malarza, gdyż nauki pobierał on zarówno w warszawskiej Klasie Rysunkowej, czy krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, a również i w Paryżu, motyw kobiecego aktu jest czymś wyjątkowym. Dokładniej – stworzył tylko ten jeden.

Stanisław Lentz obraz Zuzanna i starcy namalował w roku 1917, czyli już pod koniec swojego życia (zmarł w 1920 r.). Nazwisko Lentza kojarzy się w polskiej historii sztuki przede wszystkim ze sztuką portretową, z utrzymanym w realistycznej konwencji wizerunkiem reprezentacyjnym i salonowym, oraz z portretem intymnym, psychologicznie pogłębionym, werystycznym, niekiedy wręcz naturalistycznym – zauważa Irena Kossowska.

Czytaj dalej Stanisław Lentz „Zuzanna i starcy”

Aleksander Gierymski „Opera paryska w nocy”

Jak głosi informacja umieszczona przy obrazie, który miałem przyjemność obejrzeć swego czasu w Muzeum Narodowym w Poznaniu, dzieło to jest własnością Muzeum Narodowego w Warszawie, a w MNP przebywa w depozycie od 1956 roku.

Problem koloru i światła był dla Aleksandra Gierymskiego niezwykle ważnym zagadnieniem, możemy powiedzieć nawet, że elementem wspólnym dla całej jego twórczość. W polskim malarstwie końca XIX wieku był uznawany za prekursora tendencji kolorystycznych i luministycznych (1). Stanisław Witkiewicz pisał o artyście, że jest to jedyny polski malarz, który jest rzeczywiście malarzem, który wszystko modeluje kolorem – dla którego nie ma umówionych i stałych przypraw (2). W początkach lat 90. XIX wieku artysta przebywał w Monachium i Paryżu.

Czytaj dalej Aleksander Gierymski „Opera paryska w nocy”

Gustave Courbet „Brzeg morza”

Jaskrawym przykładem na to, że artyści nie powinni zajmować się polityką, a już na pewno nie działać w żadnych ruchach na wskroś rewolucyjnych, jest Gustave Courbet. Za udział w Komunie Paryskiej został skazany na więzienie, konfiskatę majątku i wysoką grzywnę.

Musiał uciekać z Francji. Ostatnie lata życia spędził jako emigrant w Szwajcarii. Zmarł mając 58 lat. Z jego wiedzy i doświadczeń korzystała cała masa malarzy włącznie z pierwszymi impresjonistami. W swoim życiu, tym ziemskim i artystycznym zawsze starał się być niezależny. Powiedział swego czasu tak o sobie: myślę, że na moim grobie będzie można napisać zuchwale: Courbet, który nie zginał karku. I rzeczywiście tak było. Nie ulegał naciskom oficjalnego Salonu zdominowanego przez akademików. Gdy odmówiono mu przyjęcia obrazów na ekspozycję mającą miejsce podczas Międzynarodowej Wystawy w Paryżu, zorganizował własnym kosztem swój osobisty salon wystawowy.

Czytaj dalej Gustave Courbet „Brzeg morza”

Władysława Podkowińskiego portrety dziewczynek

Na pewno „malarzem dzieci” tego artystę nazwać nie można, tak jak w Krakowie nazywano często w Stanisława Wyspiańskiego. A jak mówiono o tym dziecięciu Warszawy, Władysławie Podkowińskim? „Artysta tragiczny” – takie raczej określenie do niego przylgnęło.

„Artysta tragiczny” znany jest przede wszystkim z innego rodzaju uprawianego malarstwa, niż malowanie portretów dziewczynek, ale kilka naprawdę ciekawych dzieł z dziećmi w roli głównej stworzył, w tym kilka z młodymi panienkami. Niemniej należy chyba uznać, że tematykę tę traktował raczej okolicznościowo. Jednym z najlepszych jego obrazów z bogatego dorobku malarskiego, to dzieło z chłopcami w roli głównej, czyli „Dzieci w ogrodzie”. Teraz przyjrzyjmy się obrazom, na których uwiecznił młode dziewczynki. Poza tym, już od II poł. XIX wieku chyba wszyscy polscy malarze uwieczniali na swoich płótnach dzieci.

Czytaj dalej Władysława Podkowińskiego portrety dziewczynek

Aleksander Gierymski „Święto trąbek”

Artysta podczas pobytu w Warszawie często sięgał do motywów zawiązanych z życiem tego miasta i ludzi w nim żyjących. Oczywiście musiał także nawiązać do obecności i obyczajów zamieszkującej tu społeczności żydowskiej, gdyż bez niej obraz stołecznej aglomeracji byłby niepełny. Jednym z najsłynniejszych jego judaiców wydaje się być zaginiona w czasie ostatniej wojny, a odnaleziona w roku 2010 „Żydówka z pomarańczami”.

O „Pomarańczarce”, jak popularnie mówi się o tym dziele, pisałem na tym portalu w maju br. Kolejnym z takich przykładów jest płótno „Święto trąbek”. Artysta namalował trzy obrazy związane z tą tematyką. Pierwszy, o którym będzie teraz mowa, powstał w 1884 roku i znajduje się obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Drugi pochodzi z roku 1888 i ta praca się nie zachowała. Ujęta jest w polskim „Katalogu strat wojennych”, jednak z dopiskiem „niezweryfikowane”. Ostatnim było płótno stworzone w 1890 roku, którego właścicielem jest Muzeum Narodowe w Krakowie i możemy je oglądać w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach.

Czytaj dalej Aleksander Gierymski „Święto trąbek”