10 obrazów polskich malarzy z kobietami w roli głównej

Który z naszych artystów nie malował kobiet? Nie było takiego? Tak zdecydowanej odpowiedzi jednak nie udzielę, bo moja wiedza w tym temacie aż tak szeroko nie sięga. Nie wydaje mi się zresztą, aby ktokolwiek był w stanie poznać twórczość wszystkich malarzy i malarek, którzy mniej lub bardziej zapisali się w historii polskiej sztuki. Przypuszczam jednak, że każdy namalował czy to portret, czy jakąś scenę rodzajową, gdzie niewiasty były na nich postaciami jak nie głównymi, to jednak ważnymi w całości kompozycji.

Czytaj dalej 10 obrazów polskich malarzy z kobietami w roli głównej

10 najpiękniejszych zimowych pejzaży w malarstwie polskim

Dzisiaj rozpoczyna się astronomiczna zima. Pokażemy zatem jak ona wygladała oczami i pędzlami naszych malarzy.

Zimowych pejzaży w historii polskiego malarstwa nie ma aż tak wiele. Na pewno jednak dużo mniej, niż wiosenno-letnio-jesiennych. To temat trudny do namalowania. Wydobyć baśniowy urok śniegu farbą czy pastelem – nie każdy malarz się tego podejmie.

Zastrzegamy, że jest to wybór całkowicie subkiektywny. Kolejność pokazania obrazów alfabetyczna, od nazwiska twórcy.

Czytaj dalej 10 najpiękniejszych zimowych pejzaży w malarstwie polskim

Rysunek – arcydzieło. Aleksandra Gierymskiego „Śmieciarka warszawska”

Po Powstaniu Styczniowym Warszawa poprzez działania polityczne została zredukowana do prowincjonalnego miasta Cesarstwa Rosyjskiego. Mimo tego była jak na owe czasy miejscem raczej ludnym. W 1882 roku liczyła już 384 tysiące mieszkańców. W owym czasie malarzom naszym w Warszawie nie było łatwo egzystować.

Tak pisał o ich losie Artur Międzyrzecki: … artyści przybywali do Warszawy, w której malarzami pomiatano – z Monachium i Rzymu, w których malarzy ceniono; do Warszawy, gdzie malarze ginęli z głodu wśród powszechnej obojętności – z miast za granicą, gdzie malarze zapewniony mieli byt materialny i uwagę dla swych talentów. Niemniej upokarzające było i to, że stawali w ojczystym mieście, któremu wiele mieli do powiedzenia, a które nie chciało ich słuchać.

Czytaj dalej Rysunek – arcydzieło. Aleksandra Gierymskiego „Śmieciarka warszawska”

Aleksander Gierymski „Trumna chłopska”

Gdy patrzę na to płótno, to przypominają mi się pewne słowa napisane w najlepszej chyba książce traktującej o sztuce. Autor tejże rozprawy uważa, że są obrazy, które mogą nami wstrząsać i odrzucać gdy na nie patrzymy, ponieważ są dziełami straszliwymi w swej szczerości. Jednak gdy powstrzymamy odruch szybkiego oddalenia się od nich, to zazwyczaj odkrywamy, że piękno malowidła nie leży w pięknie jego tematyki (1).

„Nie ma wielkiego artysty bez arcydzieła: ale ci wszyscy, którzy stworzyli za życia jedno arcydzieło, nie są jeszcze z tego powodu wielcy” – zanotował w swym dzienniku E. Delacroix (2). I tak wydaje się jest z obrazem Aleksandra Gierymskiego „Trumna chłopska”.

Czytaj dalej Aleksander Gierymski „Trumna chłopska”

Anny Bilińskiej „Murzynka”

Obraz ten został skradziony z Muzeum Narodowego w Warszawie w czasie niemieckiej okupacji naszej stolicy. Troszkę mnie to dziwi, bo przecież nie jest to arcydzieło, a jego autorka także nigdy nie uchodziła za malarkę o światowej sławie. W czasie II wojny światowej Niemcy metodycznie kradli tylko dzieła, które były dla nich ważne z ich punktu widzenia. W tym przypadku zapewne jakiś hitlerowski siepacz zabrał go samodzielnie, bo zobaczył gołą pierś kobiety.

Dlaczego pozwalam sobie na takie ocenianie artystki i tegoż dzieła, skoro Bilińską powszechnie uważa się obok Boznańskiej za najbardziej utalentowaną polską artystkę. Co prawda dzieje się tak od niedawna, jednak osobiście wolę przychylić się do zdania wybitnego znawcy sztuki polskiej, Tadeusza Dobrowolskiego, który zauważa, że malarka była „zakamieniałą zwolenniczką realizmu” oraz „uzdolniona w zasadzie” (1).

Czytaj dalej Anny Bilińskiej „Murzynka”

Leona Wyczółkowskiego „Autoportret w chińskim kaftanie”

Jeżeli artysta maluje swój autoportret, to zazwyczaj nie po to, aby pokazać publiczności swoje oblicze i nie po to żeby ludzie wiedzieli jak wygląda, tylko najczęściej dlatego, że chce tymże autoportretem przekazać odbiorcy inne wartości.

W pastelu Wyczółkowski był mistrzem. Technikę tę stosował przez prawie 20 lat, bowiem odnajdywał w niej siebie, swoją ekspresję i temperament. Te pojęcia możemy także zastosować do autoportretów, których namalował w czasie długiego życia wiele. W każdym z nich przedstawiał swoją osobę bez upiększeń, często również w sposób zabawny, zawsze z ludzkim wyrazem twarzy i uważnym spojrzeniem.

Czytaj dalej Leona Wyczółkowskiego „Autoportret w chińskim kaftanie”

Tatrzańskie pejzaże Wojciecha Gersona

W wydanej przez Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie w 1939 roku (seria: „Monografie artystów”) książce pióra Kazimierza Molendzińskiego, poświęconej życiu i twórczości Wojciecha Gersona czytamy, że jego „najwspanialsze pejzaże powstają w ostatnim dziesiątku lat życia. Tematów dostarczały mu rożne zakątki Polski, lecz od roku 1880 panuje już tu niepodzielnie pełen uroku świat tatrzański”.

Oddajmy w tym miejscu głos córce malarza, która powiedziała: „W Tatry jeździł Gerson corocznie prawie, latem, pomiędzy rokiem 1885 a 1900 (…) Po prostu bez Tatr żyć nie mógł, tęsknił do nich i witał zawsze jednakim zachwytem i radością”. Pierwszy wypad w najwyższe nasze góry odbył bodaj w 1860 roku. Za towarzyszy miał Juliana Ceglińskiego, Marcina Olszyńskiego i Alfreda Schouppégo. Artysta uwiecznił to na akwareli, gdzie przedstawił siebie i kolegów tejże wędrówki nad Smreczyńskim Stawem.

Wycieczka artystów nad Smreczyński Staw” (1860), akwarela/papier; 17,4 x 19,6 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie (fot. MNW)

Czytaj dalej Tatrzańskie pejzaże Wojciecha Gersona

Stanisław Lentz „Zuzanna i starcy”

W twórczości tego wszechstronnie wykształconego malarza, gdyż nauki pobierał on zarówno w warszawskiej Klasie Rysunkowej, czy krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, a również i w Paryżu, motyw kobiecego aktu jest czymś wyjątkowym. Dokładniej – stworzył tylko ten jeden.

Stanisław Lentz obraz Zuzanna i starcy namalował w roku 1917, czyli już pod koniec swojego życia (zmarł w 1920 r.). Nazwisko Lentza kojarzy się w polskiej historii sztuki przede wszystkim ze sztuką portretową, z utrzymanym w realistycznej konwencji wizerunkiem reprezentacyjnym i salonowym, oraz z portretem intymnym, psychologicznie pogłębionym, werystycznym, niekiedy wręcz naturalistycznym – zauważa Irena Kossowska.

Czytaj dalej Stanisław Lentz „Zuzanna i starcy”