Krótka historia jednego obrazu. Aleksander Gierymski „Plac Wittelsbachów w Monachium w nocy”

Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Królestwie Polskim w roku 1902 zorganizowało wystawę pośmiertną dzieł Aleksandra Gierymskiego. Wydany z tej okazji katalog zawiera opis 180 pozycji prac artysty wykonanych w różnych technikach. Pod poz. 23 widnieje obraz „Plac Wittelsbachów w Monachium”, a jako właściciel dzieła wskazany został Feliks Jasieński. Niestety, znany i ceniony wówczas kolekcjoner nie był w posiadaniu tego płótna, tylko studium do niego. Niemniej jak popatrzymy na to malowidło, to na pewno stwierdzimy, że może ono spokojnie funkcjonować jako samodzielne dzieło. „Manggha” podarował go później Muzeum Narodowemu w Krakowie, gdzie leży w magazynie do dzisiaj. Jeżeli popatrzymy na fotografię tej kompozycji, to dojrzymy różnicę w stosunku do ostatecznej wersji ukończonego obrazu. Dotyczy to przede wszystkim postaci z pierwszego planu.

Czytaj dalej Krótka historia jednego obrazu. Aleksander Gierymski „Plac Wittelsbachów w Monachium w nocy”

Melancholik

Marek Bieńczyk w swojej „Książce twarzy”, bestselerze wyróżnionym nagrodą „Nike” (2012), w jednym z zamieszczonych tam esejów zauważył, że najbardziej melancholijną sceną w historii kina jest scena pożegnania na lotnisku w filmie „Casablanca”. Humphrey Bogart „zastygł w niej jak owad w bursztynie” – odnotował pisarz.

Czytaj dalej Melancholik

Symbolistyczna triada Jacka Malczewskiego

Trzy wielkie płótna Malczewskiego, „Introdukcja”, „Melancholia” oraz „Błędne koło” tworzą swoistą triadę tematyczną, wyznaczając jednocześnie relacje najbardziej istotne dla polskiego symbolizmu.

Znawcy opisywanych poniżej czasów w rodzimej sztuce, Irena Kossowska i Łukasz Kossowski, w swojej monumentalnej książce „Malarstwo polskie. Symbolizm i Młoda Polska”, tak oto widzą te relacje w odniesieniu do owych dzieł. Introdukcja to relacje między artystą a naturą, Melancholia między artystą a historią, Błędne koło natomiast wyznacza relacje między artystą a egzystencją (1).

Czytaj dalej Symbolistyczna triada Jacka Malczewskiego

Józefa Pankiewicza łabędzie nocą

Okres fascynacji impresjonizmem trwa u Józefa Pankiewicza bardzo krótko. Nazywany (wraz z Władysławem Podkowińskim) pierwszym polskim impresjonistą, porzuca tę technikę po trzech latach. Zniechęcony chłodnym, a często niezrozumiałym przyjęciem przez publiczność i krytykę jego obrazów, ten gruntownie wykształcony intelektualista zaczyna skłaniać się ku symbolizmowi.

Czy wynikało to z potrzeb artystycznych, czy też malarz nie był odporny na ciosy krytyki negującej jego twórczość, możemy się tylko domyślać. Osobiście uważam tę drugą opcję za bardziej bliższą rzeczywistości. Nachodzi mnie teraz taka myśl. Jakie to szczęście dla światowego malarstwa, że tacy malarze jak Pissarro czy Monet nigdy nie ulegli naciskom rodzimej krytyki. O ile dzieje sztuki byłyby wtedy uboższe. Ale trzeba także zauważyć, że Pankiewicza nieustanna ewolucja twórcza miała pewne podstawy. Były nimi słowa zaczerpnięte z Goethego: Tylko przemianie pozostaję wierny. Powinniśmy nie być ale wszystkiem stawać się. -… i dopóki nie ma w tobie tego „umieraj i stawaj się”, jesteś tylko smutnym przechodniem na mrocznej ziemi” (cyt. za Józef Czapski: „Józef Pankiewicz”).

Czytaj dalej Józefa Pankiewicza łabędzie nocą

Władysław Podkowiński „Szał uniesień”

Szał uniesień” uważa się powszechnie obok „Śmierci Barbary Radziwiłłówny” Simmlera i „Bitwy pod Grunwaldem” Matejki za jeden z najgłośniejszych polskich obrazów. Czy jest on także jednym z najcenniejszych w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie? Możemy przypuszczać, że być może tak, skoro choćby muzealna kawiarnia mieszcząca się na piętrze Galerii, z której tarasu rozciąga się piękny widok na krakowski Rynek, nazywa się „Cafe Szał”. No i jeszcze na okładce najnowszego katalogu muzealnego oczywiście nie inny obraz – tylko ten.

Ilekroć przyglądam się temu dziełu z bliska, to wzrok mój nieuchronnie kieruje się na dobrze widoczne na tym płótnie rysy. Zapewne przypadkowy widz dziwi się skąd one się wzięły i co to takiego jest? Czy taka była intencja malarza i może mają one jakieś symboliczne znaczenie? Niestety, prawda jest całkiem inna i nie ma nic wspólnego z artystycznym zamysłem twórcy.

Czytaj dalej Władysław Podkowiński „Szał uniesień”

Janko Muzykant pędzlem Jacka Malczewskiego

Jest tak w dziejach sztuki, że często dzieła malarzy inspirują powieściopisarzy czy poetów, ale również bywa odwrotnie. Utwory literackie mogą stać się natchnieniem dla artystów plastyków. O jednym z takich przypadków będzie w tym tekście.

Nie wiem jak jest teraz, ale za moich uczniowskich czasów, nowela Henryka Sienkiewicza pt. „Janko Muzykant” była lekturą szkolną. Wszyscy chyba wtedy, przynajmniej tak to wspominam, współczuliśmy temu małemu chłopcu, że nie może, z uwagi na różne przeciwności losu, rozwijać swojego niewątpliwego, samorodnego talentu w dziedzinie muzyki. Opowieść ta, napisana przez twórcę Trylogii na zaledwie kilku stronach, okazała się tak mocna w swoim przesłaniu, że zainspirowała kilku malarzy do przeniesienia jej na płótno. Jednym z nich był Jacek Malczewski, ale także temat podjęli m.in. Stanisław Wyspiański czy Witold Wojtkiewicz.

„Janko Muzykant” – fragment
Czytaj dalej Janko Muzykant pędzlem Jacka Malczewskiego