Jan Ciągliński, polski malarz, pierwszy…rosyjski impresjonista

W 160. rocznicę urodzin polskiego malarza Jana Ciąglińskiego, zamieszczam mój artykuł, który dwa lata temu publikowany był w kwartalniku KRYTYKA LITERACKA.

Urodzony 20 lutego 1858 roku w Warszawie malarz, swoje życie artystyczne związał na stałe z Petersburgiem, gdzie zmarł i został pochowany. Stąd pojawiające się rozbieżności w jednoznacznym zdefiniowaniu tego twórcy: był malarzem polskim czy rosyjskim? W kilku dostępnych mi rosyjskich artykułach opisujących twórczość Jana Ciąglińskiego, uważa się go za „rosyjskiego malarza polskiego pochodzenia”. Często określany jest mianem pierwszego rosyjskiego impresjonisty, ale także nie rzadziej jako ten, który wprowadził impresjonizm na grunt rosyjski. Przyjrzyjmy się więc bliżej temu człowiekowi i być może uda nam się samemu wyrobić zdanie na ten temat. Dla mnie sprawa jest jasna, był malarzem polskim, Polakiem, który jako pierwszy pokazał rosyjskiej publiczności zdobycze impresjonizmu.

Po prostu został on tylko „zaanektowany w poczet malarzy rosyjskich” jak zauważył w 1935 roku krytyk Witold Bunikiewicz pisząc dla Kuriera Warszawskiego artykuł pt.: „Odzyskanie polskiego malarza” (1).

Skąd te rozbieżności? Weźmy pod uwagę fakt, że Polska wtedy jako samodzielne państwo nie istniała, było Królestwo Kongresowe, zwane przez Rosjan „Priwislinskij Kraj”, a Warszawa po upadku Powstania Styczniowego stała się prowincjonalnym miastem Cesarstwa Rosyjskiego. Wspomniany wyżej krytyk wyraził nadzieję, że „zadaniem badaczy naszej kultury jest zespolić mało znanego w Polsce artystę z tokiem dziejów artystycznych polskiego narodu. Życie, czyny i twórczość Ciąglińskiego dostarczą aż nadto przekonywających argumentów” (2). Ze smutkiem należy jednak zauważyć, że jak do tej pory nic takiego się nie stało. Dysponujemy małą książką pióra młodszego brata malarza Józefa z 1937 roku oraz katalogiem wydanym przez Muzeum Narodowe w Warszawie z okazji wystawy prac artysty, która miała miejsce w tym szacownym gmachu w 1936 r. Rok wcześniej odbyła się ekspozycja wybranych dzieł malarza w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych. Mamy także opisaną jego osobę w Polskim słowniku biograficznym. Współcześnie sprawa przedstawia się nadzwyczaj marnie. W ważnej pozycji jaką niewątpliwie jest „Malarstwo polskie ostatnich dwustu lat” T. Dobrowolskiego nie ma o Ciąglińskim choćby jednego słowa. Nie ma także w 3 tomowej „Historii sztuki polskiej” pod red. T. Dobrowolskiego i W. Tatarkiewicza, ale na usprawiedliwienie podajmy, że została ona wydana pół wieku temu. Krótkie notatki zawarli Z. Kępiński i B. Kokowska w swoich książkach, które mają ten sam tytuł, „Impresjonizm polski”, a także I. Kossowska i Ł. Kossowski w monumentalnym opracowaniu „Malarstwo polskie. Symbolizm i Młoda Polska”. Zapewne coś pominąłem, ale szukałem także bardziej współczesnych opracowań, niestety z wynikiem negatywnym.

Jan Ciągliński „Na Bosforze” (1899), MNW (fot. MNW)

Pewne światło na osobę malarza rzuca artykuł Marii Górenowicz przetłumaczony z j. rosyjskiego i opublikowany w 2010 roku, w którym autorka stwierdza jednoznacznie, że „nazwisko Ciąglińskiego znane jest specjalistom i miłośnikom sztuki, niemniej do tej pory ani rosyjscy, ani polscy badacze nie rozpatrywali całokształtu jego twórczości. Dzisiaj najbardziej wiarygodnym i pełnym źródłem biograficznym o malarzu jest monografia napisana w języku polskim ponad siedemdziesiąt lat temu (1936 r.) przez młodszego brata artysty Józefa” (3). Jednak Górenowicz także określa Ciąglińskiego jako „Polaka z pochodzenia”.

Niniejszy artykuł nie rości sobie prawa do głębszego zobrazowania osoby artysty i jego sztuki, a ma jedynie na celu przypomnienie, że istniał taki Polak, który pierwszy kręgowi petersburskiemu, czyli wówczas prawie całej kulturalnej Rosji pokazał, że istnieje coś takiego jak impresjonizm. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że spuścizna artysty to ponad tysiąc dzieł, w tym portrety, pejzaże, także te o tematyce orientalnej oraz kompozycje symboliczne i dekoracyjne, to możemy tylko żałować, że badacze naszej kultury nie podjęli trudu przybliżenia jego osoby większemu gronu odbiorców. Zauważmy, że wspomniane wyżej dwie wystawy w Warszawie były ostatnimi publicznymi prezentacjami dzieł artysty w Polsce. Dziwi bardzo ten fakt, bowiem całą swoją spuściznę artystyczną Ciągliński testamentem przekazał Polsce. Tylko Muzeum Narodowe w Warszawie otrzymało w wyniku podziału tego dziedzictwa 483 obrazy, szkice i rysunki. Mniejsze zespoły „spadku” trafiły do 12 innych muzeów polskich. (Część z nich pozostała we Lwowie i Wilnie w wyniku zmiany granic po II wojnie światowej). Dodać należy, że w 1980 roku jego prace pokazywała Lwowska Galeria Obrazów.

Koniec XIX wieku, a już nawet i wcześniej, to widoczny przełom w sztuce, a szczególnie w malarstwie. Artyści niemal całego świata idąc w ślady malarzy francuskich ulegają „jasnemu malarstwu”. W Polsce dzieje się to dzięki Podkowińskiemu i Pankiewiczowi i po części A. Gierymskiemu, w Rosji natomiast ten sposób malowania zaczyna odważnie i otwarcie prezentować Jan Ciągliński (Ян Ционглинский). Zapewne ma na to wpływ jego pobyt w Paryżu w 1894 roku, gdzie zapoznaje się ze sztuką postimpresjonistów i nabistów. W rodzinnym mieście, Warszawie, rozpoczął swą edukację plastyczną w Klasie Rysunkowej Wojciecha Gersona, jednocześnie studiując medycynę, a po jej porzuceniu przyrodę. Trwało to jednak wszystko w sumie dwa lata, do roku 1878. Wtedy to dwudziestoletni artysta opuszcza rodzinne miasto, udaje się do Petersburga i tam zostaje przyjęty do Akademii Sztuk Pięknych. Dlaczego Ciągliński porzuca ojczyznę, choć tak naprawdę nadal pozostaje obywatelem tego samego kraju, obywatelem rosyjskim w ówczesnym rozumieniu geopolitycznym? Możemy się tylko domyślać lub zawierzyć jednemu z krytyków, który w roku 1935 pisał w „Wiadomościach literackich”, że malarz „należał do tych Polaków z Królestwa Kongresowego, którym w ówczesnych warunkach było za ciasno w kraju i którzy dopiero na obczyźnie znaleźli właściwe pole dla swojej ekspansji twórczej” (4). Pada tutaj porównanie z sytuacją jaka zaistniała z Josephem Conradem. Jednak Ciągliński nigdy nie zmienił imienia i nazwiska w przeciwieństwie do wielkiego pisarza, pozostał nadal Janem, a nie popularnym w Rosji Iwanem. Jego uczniowie wspominali, że podczas prowadzonych wykładów, gdy brakowało mu słów rosyjskich do wyrażenia „wydartych spod serca myśli”, nie bał się przemawiać do nich po polsku. Nigdy nie zasymilował się do końca, został duszą polskiej emigracji, garnęli się do niego nasi artyści, szczególnie muzycy. Malarz był sam dobrym pianistą, grywał utwory Chopina z pamięci, także w czasie prowadzonych zajęć dla swoich uczniów. Uważał bowiem, że „muzyka sprzyja doborowi najdelikatniejszych odcieni farby” (5). Namalował także idealizowany portret naszego wielkiego pianisty i kompozytora, który znajduje się obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Jan Ciągliński „Portret Chopina” (po 1900), MNW (fot.MNW)

Jednym z głównych założeń artystycznych Ciąglińskiego było stwierdzenie, że „podstawą malarstwa jest to, że nie ma wcale przedmiotów, a są plamy i ich gra”. Wpajał tę tezę także swoim uczniom. B Kokowska zauważa, że „jego szkicowy, szybki sposób malowania, uwrażliwienie na światło, impresyjność wizji malarskiej stawiają go w rzędzie twórców impresjonistów” (7). Niemniej nie zewsząd możemy tak kategoryczne oceny słyszeć. Inny krytyk sztuki uważa, że „w zestawieniu np. z polskimi pejzażystami plenerowymi inicjatorów impresjonizmu warszawskiego, powiązania pejzaży Ciąglińskiego z impresjonizmem francuskim wydają się wątłe i raczej powierzchowne. Świetlistość palety i lekka, wrażeniowa interpretacja motywu (…) to za mało na cenzus przedstawiciela kierunku o tak zasobnych i dość wyraźnie skodyfikowanych środkach malarskich” (8). Natomiast w „swej dojrzałej twórczości Ciągliński utożsamił barwę ze światłem, coraz śmielej syntetyzując i odrealniając formy natury. Kolorom przypisywał wartości muzyczne (…). Zbliżył się tym samym do poetyki symbolizmu, wydobył ekspresyjną moc barw” (9). Jakby jego sztuki nie kwalifikować, to prezentując taki a nie inny sposób malowania, musiał być na początku odrzucany przez skostniałą petersburską akademię. Jednakże kilkanaście lat później doczekał się i tam uznania, gdyż w 1902 roku został nauczycielem w klasie malarstwa z natury w Wyższej Szkole Artystycznej przy Akademii Sztuk Pięknych. Cztery lata później uhonorowano go tytułem akademika, a w 1911 roku mianowano członkiem rzeczywistym akademii i przyznano tytuł profesora. Równolegle nauczał także w pracowni prywatnej.

Jego nowatorski jak na tamte czasy i warunki rosyjskie sposób rozumienia malarstwa, zauważyli także rosyjscy historycy, którzy twierdzili, że Ciągliński „tchnął nowego ducha w malarstwo petersburskie, że wyrwał tamtejszą sztukę z zaśniedziałej rutyny i był pierwszym rosyjskim impresjonistą” (10). Brat twórcy przytacza jedną z jego wypowiedzi o tym kierunku: „Impresjonizm prawdziwy jest w tym, żeby robić to, co się widzi, choćby widziało się niedorzeczność. Precz wszelkie uprzedzenia i przesądy” (11). Artysta stosował głównie technikę olejną, czasami także pastel i akwarelę. Współcześni malarzowi krytycy sztuki wyróżniali pewne charakterystyczne cechy jego malarstwa: „wypukłość formy, przewagę koloru nad rysunkiem, lekceważenie konturu, pogardę dla wymuskanej techniki, walkę światła i gamy tęczowej z czernią, śmiałość, odwagę i potrzebę buntu przeciwko kanonowi akademickiemu” (12). Swoje zainteresowania plenerem oraz zagadnieniami barwy i światła artysta rozwijał w czasie niezliczonych podróży artystycznych. Trudno tutaj wymienić miejsca gdzie systematycznie bywał, ale należy wspomnieć o Włoszech, Hiszpanii, Grecji, Afryce, Bliskim Wschodzie czy Indiach. Przywoził stamtąd setki szkiców, czy gotowych dzieł, a wszystkie „porażające świeżością barw”. I stało się. Krytyka artystyczna mogła go proklamować „pierwszym i najwybitniejszym impresjonistą Rosji”. Natomiast sztuka Ciąglińskiego nie wywarła na polskie malarstwo żadnego wpływu. Był on wówczas „zjawiskiem samotniczym, pozycją samą dla siebie. Do swoich koncepcji malarskich dochodził własnymi drogami: nie miał bezpośrednich poprzedników ani bezpośrednich następców. Niemniej w sztuce polskiej jest pozycją wybitną, wybijając się niepoślednimi walorami swego malarstwa” (13). Choć jak swego czasu przesłał obraz „Sadzawka Siloe” na konkurs do Warszawy, gdzie otrzymał za niego drugą nagrodę, to niezbyt chyba zachwycił on Stanisława Witkiewicza. „Jest to zbiór modeli pozujących na pokaz, do wyboru przed malarzem – modeli słabo malowanych w modelacji i względnie niezłych w sylwecie” – zauważył nasz wybitny malarz i krytyk (14).

Jan Ciągliński „Plac św. Marka w Wenecji” (1894), MNW (fot.MNW)

Rosyjski dziennikarz zaraz po śmierci artysty napisał, że Jan Ciągliński „przysłużył się nie tylko sztuce, on swoim życiem, nawet nie podejrzewając tego, robił duże dzieło polityczne, zmuszając Rosjan kochać szlachetne cechy polskiej duszy, które posiadał w wysokim stopniu. On był dla nas prawdziwym bratem Polakiem i czym więcej będzie podobnych braci, tym lepiej będzie i dla Polaków i dla Rosjan” (15). Nigdy Ciągliński nie tracił kontaktu z Polską. Wśród jego tematów malarskich znajdujemy także i te, które odwołują się do związanych z ojczyzną. Wysyła swoje obrazy na wystawy i konkursy do Warszawy, a także i do innych państw (Berlin 1891, Chicago 1893). Zawsze dzieła artysty były wystawiane w dziale polskim, a nie rosyjskim. I któż tak czynił? „Ów Polak wyzuty wonczas z imienia narodowego i prajas wśród ludów Europy” (16). Po śmierci na jego grobie został ustawiony mały biały krzyż z napisem w języku polskim: ś.p. artysta malarz Jan Ciągliński. Grobu jak i tabliczki próżno obecnie na cmentarzu tym szukać.

Przypisy:

  1. W. Bunikiewicz: Odzyskanie polskiego malarza. „Kurier Warszawski”, 1935, nr 246.

  2. Tamże.

  3. M. Górenowicz: Malarz i pedagog Jan Ciągliński w Petersburgu. Stan badań nad wielokulturowym dziedzictwem dawnej Rzeczypospolitej. Białystok, 2010. T. II, s. 347.

  4. M. Wallis: Jan Ciągliński. „Wiadomości Literackie” 1935, nr 41.

  5. M. Górenowicz, art. cyt., 355.

  6. W. Bunikiewicz, art. cyt.

  7. B. Kokoska: Impresjonizm polski. Ożarów Maz. 2015, s. 16.

  8. S. K. Stopczyk: Malarstwo polskie od realizmu do abstrakcjonizmu. Warszawa 1987, s. 56.

  9. I. Kossowska, Ł. Kossowski: Malarstwo polskie. Symbolizm i Młoda Polska. Warszawa 2011, 284.

  10. M. Górenowicz, art. cyt., s. 348.

  11. J. Ciągliński: Jan Ciąglinski. Zasady – życie – spuścizna. Warszawa 1937, s. 29, nr 108.

  12. M. Górenowicz, art. cyt., s. 350-351

  13. Katalog wystawy Jana Ciąglińskiego, Muzeum Narodowe w Warszawie, 1936, s. 8-9.

  14. S. Witkiewicz: Sztuka i krytyka u nas. Kraków 1971, s. 483.
  15. Cyt. za: M. Górenowicz, art. cyt., s. 363.
  16. W. Bunikiewicz, art. cyt.

Dodaj komentarz