Portery czeszących się kobiet. Część I. Obraz Władysława Ślewińskiego

Artysta twierdził, że najlepszymi obiektami do malowania są kwiaty i ciała kobiet. O martwych naturach w tym miejscu mówić nie będziemy, skupimy się natomiast na jednym z jego aktów, czy raczej półaktów, gdzie wykazał nieprzeciętne umiejętności w tej właśnie dziedzinie.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, kim była modelka uwieczniona na „Czeszącej się”. Wiadomo jest natomiast, że obraz został namalowany podczas pobytu artysty w Paryżu. W tym czasie poznał on rosyjską malarkę Eugenię Szewcow, która później została jego żoną. Można zatem przypuszczać, że właśnie ta kobieta była ową osobą pozującą malarzowi do tego obrazu. Przyjrzyjmy się bliżej lusterku leżącemu przed modelką. Widzimy tam odbicie, jednak nie jest to odbicie twarzy kobiety, lecz prawdopodobnie portretującego ją i natarczywie wpatrzonego w nią artysty. Ten szczegół może nam podpowiedzieć, że być może jednak była to przyszła żona artysty. Czesząca włosy o miedzianej barwie niewiasta jest na tym obrazie intrygująca i niepokojąca, łącząca secesyjną formę z młodopolską zmysłowością, niespotykaną w innych, z reguły powściągliwych dziełach artysty – zauważa Urszula Kozakowska-Zaucha.

Władysław Ślewiński „Czesząca się” (MNK)

Przeszło sto lat temu pytał krytyk: dlaczego ręka tej kobiety jest ręką z ciała i żywą, pomimo że jedną prawie barwą zamalowana jej matowa powierzchnia i obwódka oprowadzona, której w „naturze nie ma”? Dlaczego jej ciało jest ciałem jakby żywym, choć malarz ledwie swe płótno farbą przetarł?. Być może dlatego, że jest to „syrena w akwarium”, jak nazwał modelkę wybitny polski znawca sztuki, współczesny artyście, Antoni Potocki. Oddajmy mu więc na chwilę głos: W momencie kiedym po raz pierwszy przestąpił jej (pracowni) próg, stało tu na sztalugach spore płótno portretowego formatu: akt kobiety przed lustrem czeszącej wspaniałą falę rudoblond włosów. Padało na to charakterystyczne, ogrodowe światło. Syrena w akwarium! (…) Akt miedzianowłosej syreny stał w pracowni Ślewińskiego miesiącami. Ślewiński zmieniał, szukał linii w fali włosów. Niewątpliwie na takie widzenie aktu porannej toalety, „syreny”, szczególnie duży wpływ wywarł mentor i przyjaciel autora, Paul Gauguin, dzięki któremu przez lata kształtowała się estetyczna tożsamość Władysława Ślewińskiego.

Obraz w muzeum

Władysław Ślewiński „Czesząca się” (1897) rok, olej/płótno; 64 x 91 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie.