U babci na imieninach

Gdy przyjdzie nam udać się do bliskiej nam osoby na uroczystość z okazji imienin, to zazwyczaj jesteśmy uśmiechnięci i zadowoleni. Bo to miłe wydarzenie. W obrazie Boznańskiej nastroju tego nie ma, wręcz przeciwnie.

Dzieło panny Olgi Boznańskiej Imieniny babuni możemy opisać w sposób bardzo jasny i czytelny, tak jak zrobiono to na stronie internetowej Muzeum Narodowego w Warszawie, gdzie jest na co dzień dostępne do obejrzenia: Kilkuletnia dziewczynka o blond włosach, w białej sukience, stoi oparta plecami o ścianę z lewej, w opuszczonej ręce trzyma bukiet bratków. Na ścianie lustro, w głębi obraz. Po prawej, w pokoju postać kobiety na kanapie zajętej robótką ręczną. Kompozycja utrzymana w złotawej tonacji, złamane kolory brązowo-szaro-lila i bieli. Tylko co z tego opisu wynika?

Tak naprawdę dosłownie nic, gdyż wszystko to widzimy przyglądając się malowidłu. Nas raczej interesuje cała warstwa psychologiczna tego dzieła, jego klimat i nastrój, bo przecież artystka nie przedstawiła tu radości jaka winna z tego dzieło emanować, gdy dziecko zachodzi do babci na imieniny z bukietem kwiatów. Pokazała natomiast coś całkowicie odmiennego. Wiemy przecież, że jej wszystkie dziecięce portrety są pełne subtelnego uroku, a często bije z nich atmosfera melancholii i skupienia. Tak jest i na tym płótnie, ale i jeszcze coś więcej.

Jeżeli założymy, że artystka namalowała „bezpretensjonalną scenkę rodzajową” jak to się często uważa, to rzeczywiście możemy pozostać tylko przy powyższym opisie no i jeszcze dodatkowo bliżej przyjrzeć się zastosowanej technice kładzenia farby oraz niezwykle ciekawej kolorystyce płótna. Ale nie wydaje mi się, aby malarka bez głębszej myśli stworzyła to dzieło. Dlaczego dziewczynka jest smutna, zrezygnowana, być może nawet wystraszona? Ona przecież stoi pod ścianą z opuszczoną głową i z wzrokiem wbitym w podłogę. Babcia nawet na nią nie patrzy, zajęta robótką na drutach. Nikt nie lubi być ignorowany w ogóle, przez bliskich w szczególności, a dzieci to już najbardziej, bo one najsłabiej potrafią radzić sobie z negatywnymi emocjami. Dlatego odwołamy się tutaj do innej interpretacji tego obrazu, która mnie osobiście bardziej przekonuje: …onieśmielenie i zawstydzenie małej dziewczynki trzymającej w ręku bukiecik kwiatów dla babci stanowi metaforę samotności i bezradności dziecka pozbawionego uwagi dorosłych (…). Obraz ten nie tylko zapoczątkowuje galerię dziecięcych wizerunków w twórczości „szarej malarki”, ale zapowiada również ich specyficzny nastrój – smutku, melancholii i rezygnacji (1). Jeżeli przyjmiemy, że płótno powstało około roku 1889 (obraz nie jest datowany), a więc Boznańska namalowała go mając zaledwie 24 lata, to możemy nawet założyć, że być może owe dzieło jest opisem jakiegoś osobistego, traumatycznego przeżycia zapamiętanego z dzieciństwa, bowiem każdy z (jej) portretów jest przede wszystkim odbiciem osobowości artystki (2).

Przypisy:

  1. „Wielka Kolekcja Sławnych Malarzy”. Olga Boznańska. Poznań 2008.
  2. J. Żarczyńska: „Artystka artystów”. „Arteon”, nr 10 (174), 2014.

Imieniny babuni, 1888 – 1889 rok, olej, płótno; wymiary: 79 x 60 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie