Wieczorem w Paryżu nad Sekwaną

Eugeniusz Delacroix uważał, że nie ma wielkiego artysty bez arcydzieła, które definiuje jako dzieło najwyższej wartości. Jednak z jednym zastrzeżeniem, a mianowicie, że ci, którzy stworzyli tylko jedno arcydzieło, nie muszą być z tego powodu uważani za artystów wielkich.

Czy tak postawiona kwestia upoważnia nas do stwierdzenia, że Aleksander Gierymski był wielkim artystą? Odpowiedź musi być udzielona bez wachania, zdecydowanie i jednoznacznie. Tak, Aleksander Gierymski to wielki artysta. Możemy jeszcze dodać, że jeden z najwybitniejszych, jakich wydała polska ziemia. Bo arcydzieł w okresie swojego niezbyt długiego życia stworzył kilka, o których na tych stronach już była mowa i jeszcze zapewne będzie. Bolesław Prus, przyjaciel malarza, z którym razem odbywali artystyczne wędrówki po kraju, choć zapewne nie znał teorii arcydzieła Delacroix, to jednak w obrazach Gierymskiego zauważył ową wielkość artysty i jego „inność” w rozumieniu malarstwa od zdecydowanej większości parających się wówczas tą dziedziną sztuki. Posłuchajmy: „Ogół malarzy stara się o więcej lub mniej dokładne przedstawienie przedmiotów. Malują oni drzewa, okna, kobiety, mężczyzn, lasy, śniegi itd. więcej lub mniej płasko i fałszywie. Lecz jeden tylko Gierymski, nie ograniczając się do malowania przedmiotów, stara się jeszcze malować światło. U niego nie ma przedmiotu małego lub dużego, pięknego lub brzydkiego, lecz są tylko przedmioty rozmaicie oświetlone”. Dlatego teraz będzie o kolejnym arcydziele Gierymskiego, gdzie właśnie efekty gry światła odgrywają kapitalną rolę.

Aleksander Gierymski „Wieczór nad Sekwaną” (1893)- fragment

Po opuszczeniu już na zawsze rodzinnej Warszawy, artysta udaje się do ulubionego przez siebie miasta, „niemieckich Aten” jak się wówczas mówiło o Monachium. Możemy nawet powiedzieć, że tam powraca, bowiem wcześniej w Akademii monachijskiej uczył się malarstwa. Tam niejako zaczyna poświęcać się nowemu tematowi, a mianowicie miejskiemu nokturnowi. Artysta nigdy wcześniej nokturnów nie malował. Tak przynajmniej powszechnie się uważa. Czy jednak aby na pewno? Dla wyjaśnienia tego zagadnienia koniecznym staje się cofnięcie o kilka lat wstecz, do Warszawy początków roku 1886. Wtedy to malarz donosi „o wykonaniu jakichś niewielkich studiów oraz o pracy nad obrazem przedstawiającym scenę nocną z zabójstwem. Sensacyjny temat – rzecz w twórczości Gierymskiego przypadkowa i nie leżąca na linii jego istotnych poszukiwań – świadczyć może tylko o pewnej dezorientacji malarza co do wyboru dalszej drogi. Godny natomiast uwagi jest wybór motywu nocnego. Jest to bowiem pierwsza tego rodzaju próba, poprzedzająca późniejsze cykle tzw. nokturnów, tj. nastrojowych studiów krajobrazu miejskiego w nocy rozświetlonej blaskami lamp gazowych i elektrycznych” (J. Bogucki). Niestety, nie znamy dalszych losów tegoż sensacyjnego tematu sceny nocnego zabójstwa, ale dowiadujemy się, że jednak cztery lata wcześniej, czyli przed wyjazdem z Warszawy do Monachium, już artyście chodziło po głowie zajęcie się tematem nokturnu. Maluje tam miejskie nokturny tj: „Plac Maksymiliana Józefa w Monachium” (1890), „Plac Wittelsbachów w Monachium” (1890), „Most w Monachium” (1890) i „Ulica w Monachium” (1890), (zaginiony prawdopodobnie w czasie II wojny światowej). Za „Plac Wittelsbachów” na wystawie otrzymuje złoty medal, a obraz zakupuje rząd Bawarii do Nowej Pinakoteki. Zarobione pieniądze pozwalają Gierymskiemu wyjechać do Paryża, gdzie staje w połowie września 1890 roku.

„Wieczór nad Sekwaną – Studium” Muzeum Narodowe w Warszawie

Z tego pobytu w Paryżu i stworzeniu tam na początku kilku nokturnów miejskich, dla nas wydaje się jednak w najwyższym stopniu interesującym monumentalny „Wieczór nad Sekwaną”, bowiem jest to – jak pisze S. K. Stopczyk – „bez wątpienia najbardziej impresjonistyczne płótno w całym dorobku malarza, najbardziej jawnie demonstrujące – zwłaszcza w rozległej partii wody – technikę dywizjonizmu”. Do tego obrazu przymierza się już od 1892 roku tworząc jego studium, niewielkie płótno olejem malowane, które znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie. W tym czasie powstają jeszcze dwa miejskie krajobrazy, nokturny: „Opera paryska w nocy” (1991), (dwie wersje) oraz Luwr w nocy” 1892. „Wieczór nad Sekwaną” kończy paryski okres twórczości Gierymskiego.

„Wieczór nad Sekwaną”, Muzeum Narodowe w Krakowie

Na obrazie tym „artysta ukazał fragment rzeki w zapadającym zmierzchu, z widocznym w głębi Pont du Caroussel i majaczącymi przy nabrzeżu zabudowaniami Luwru”(W. Milewska). Dzieło, jak wszystkie inne obrazy artysty, powstaje w pracowni. Jest malarzem konsekwentnym, w plenerze tworzyć nie lubi w przeciwieństwie do impresjonistów. Jednak w tym nocnym widoku fragmentu Paryża, jak zauważa B. Kokoska, „zbliża go do techniki francuskich impresjonistów swobodny, szkicowy sposób malowania, daleki od realizmu obrazów warszawskich, stosowanie techniki dywizjonistycznej, wykorzystanie odbijających się na wodzie refleksów świetlnych oraz impresyjne zamglenie”. Dodatkowo „dla oddania migotliwości rzeki poruszonej sunącymi barkami, odbijającej ostatnie refleksy słońca, zastosował metodę dywizjonizmu, kładąc obok siebie cieniutkie smużki niezliczonej odcieni błękitów, szarości i oranżu” (W. Milewska). Cóż jest jeszcze w tym arcydziele takiego innego, niż to, do czego nas Gierymski do tej pory przyzwyczaił, że tak bardzo porusza i każe spojrzeć na to płótno z zachwytem? Znawczyni twórczości malarza zauważa, że „na tle wcześniejszych prac Gierymskiego „Wieczór nad Sekwaną wyróżnia się swobodą i pewną szkicowością techniki. Koloryt, chociaż przytłumiony porą zmierzchu, zbudowany jest tu w gamie barw jasnych i czystych, nakładanych śmiało, od jednego rzutu pędzla. Pisze E. Micke-Broniarek: „Chociaż w krajobrazie tym Gierymski nie zrywa z konwencją realistycznego postrzegania natury, to jednak przez wybór zjawiska i sposobu rejestracji nadaje tej wizji ton głęboko emocjonalny”.

Obraz na ekspozycji w muzeum

Aleksander Gierymski Wieczór nad Sekwaną (1893), olej/płótno; 121 x 185 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie.