Władysław Ślewiński nad brzegiem morza Bretanii – w 100. rocznicę śmierci

W dniu 24 marca 1918 roku w Paryżu zmarł Władysław Ślewiński. Większość swojego artystycznego życia spędził we Francji, szczególnie w Bretanii. Malował pejzaże bretońskie i tatrzańskie, martwe natury, portrety. Był jednym z najbardziej konsekwentnych kontynuatorów Szkoły z Pont-Aven. Niniejszy szkic jest poświęcony jest jednemu z jego obszarów zainteresowań.

Władysław Ślewiński „Autoportret” (1906), MŚK

Czy można aż tak zafascynować się morzem, aby namalować kilkadziesiąt pejzaży utrwalających tę wodę, skały i spienione fale? Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że człowiek widzi taki bezmiar wody po raz pierwszy w życiu będąc już po trzydziestce, to odpowiedź może być jak najbardziej twierdząca. Tym bardziej, że pochodził on z mazowieckich nizin. Jak jeszcze dodamy do tego, że miał być rolnikiem, a nie malarzem, którym postanowił zostać w wieku dopiero lat 34, to tym bardziej zrozumiemy motywy jakimi kierował się artysta, tworząc tak wiele marynistycznych obrazów.

Roli Stanisław Ślewiński uprawiać nie potrafił, choć kształcił się w tym kierunku. Odziedziczył po matce poważny majątek ziemski, jednak i do zarządzania nim głowy raczej nie miał. Narobił długów i musiał schować się gdzieś przed ówczesną skarbówką. Z drugiej strony, jak mógł mieć zdolności rolnicze, skoro w jego żyłach płynęła artystyczna krew. Sztukę musiał mieć w genach. Był przecież kuzynem samego Józefa Chełmońskiego i za jego też namową kształcił się w Warszawskiej Klasie Rysunkowej Wojciecha Gersona. Trwało to tak krótko, że nawet dzienniki szkoły tego nie zanotowały. Czuł jednak, że chce być malarzem. Jak już musiał opuścić kraj, to wybór był jeden. Paryż, światowa stolica sztuki. Jest rok 1888, gdy Ślewiński po raz pierwszy zawitał do Francji. Z krótkimi przerwami na pobyty w Polsce, z tym właśnie krajem, a szczególnie Bretanią, zwiąże artysta swoje życie, które zakończy w paryskim szpitalu i na francuskiej też ziemi zostanie pochowany.

„Brzeg morza w Bretanii” (ok.1902), MNP

Prawdopodobnie niedługo po przyjeździe do Paryża poznaje Paula Gauguina. Jest to decydujący moment jego kariery malarskiej. Pod wpływem tego postimpresjonisty Ślewiński pozostaje praktycznie do końca swego życia. Choć nie wszystkie teorie w pełni od niego przejmuje, to jednak on go kształtuje jako malarza. Gauguin prowadzi w tym czasie kolonię artystyczną w Pont Aven w Bretanii. Ślewiński przystępuje do tej grupy, a kilka lat później osiedla się w tam na stałe. Nabywa własny dom w Le Pouldu, w którym podejmuje Gauguina. Posiada także rezydencję w Pont-Aven, a jeszcze później kupuje w Doëlan posiadłość, gdzie z okien widać bezpośrednio ocean. Pobliskie brzegi morskie stają się jednym z jego najbardziej ulubionych tematów malarskich. Biografka malarza zauważa, że pierwszy kontakt z morzem mógł być dla artysty wstrząsem artystycznym i psychicznym (1). Ślewiński był pierwszym polskim artystą, który konsekwentnie poświęcił tematyce morskiej część swojej twórczości – namalował ponad siedemdziesiąt marin (2). Tworząc swoją oryginalną formą obrazowania, przedstawia bretońskie morze jako elementarny żywioł, symbol zmienności oraz ponadczasowego trwania (3).

„Morze w Bretanii” (Belle-Isle), (1904), MNK

Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie, czy tylko morze było jedyną atrakcją tego obszaru Francji, godną uwiecznienia na płótnie. Musimy odpowiedzieć, że nie tylko. Gauguin i wyznawcy estetyki syntetyzmu utożsamiali Bretanię z obszarem nienapiętnowanym cywilizacją, krainą zachowującą pierwotną naturę, archaiczne obyczaje i autentyczną religijność. Malarzy z artystycznej kolonii (…) przyciągało zarówno malownicze wybrzeże oceanu, jak i kamienne kościoły, romańskie kalwarie, tradycyjne stroje Bretonek, prostota folkloru i „prymitywizm” celtyckiej kultury (4). Wrócę jeszcze na chwilę do Paula Gauguina, który był nie tylko mistrzem, ale i przyjacielem polskiego malarza. To on namalował jeden z najciekawszych portretów Ślewińskiego, jaki oglądałem. Niestety, tylko na reprodukcjach, gdyż oryginał tego dzieła znajduje się w Muzeum Narodowym Sztuki Zachodniej w Tokio.

Paul Gauguin „Portret malarza S.” (1891), fot. Domena publiczna

Osobiście miałem możliwość obejrzenia wielu marin Ślewińskiego. Podziwiałem je w muzeach narodowych w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku, czy Muzeum Okręgowym w Toruniu. A to przecież tylko mała ich próbka. Wiele znajduje się w prywatnych kolekcjach, czy też zagranicznych galeriach. Niemniej te, które możemy zobaczyć w naszym kraju, dają pewien pogląd na ów marynistyczny cykl. Zauważa się, że w obrazach tych istnieje tylko woda, powietrze i ziemia, nie ma w nich miejsca dla człowieka i jego spraw. Początkowo artysta postrzegał żywioł wody przede wszystkim jako element groźny, niszczycielski – w jego wczesnych pejzażach, często ukazywanych w mrocznej aurze morskich sztormów, potężne fale z niepowstrzymaną siłą uderzają o pionowe skały, tworząc spienione kipiele i wodne zawirowania (5). To niejako pierwsza grupa owych marin, gdzie dużą rolę odgrywa pragnienie oddania głębi i nastroju pejzażu (6). Natomiast płótna z okresu późniejszego, nazwijmy je drugą grupą, (te tworzone już po powrocie z Polski, kiedy malował na Podhalu czy Kazimierzu Dolnym), zdają się ewokować duchowy stan artysty, jego wewnętrzne uspokojenie, wynikające może z wieku, a może z rozwijającej się ciężkiej choroby. Teraz w swych morskich pejzażach nie poddaje się tyranii natury, nie nęcą go spiętrzone i rozbijające się o granitowe skały fale z białymi, poszarpanymi grzywami piany, kiedy to tak bardzo starał się, żeby „piana była pianą, a nie watą” (7).

„Brzeg morski” (ok. 1911), MNK

W obrazach tych morze, ziemia, powietrze i niebo współistnieją „nieantagonistycznie”, są jednością. To bardziej poezja niż dramat. Tak to ujął Antoni Potocki: Jego obrazy morskie mają swoistą poezję kolorytu jasnego, pogodnego, gdzie morze jest niemal łanem kwitnących blasków (8).

Przypisy:

  1. W. Jaworska: „Władysław Ślewiński”. Warszawa 1991.

  2. A. Daszkiewicz; „Władysław Ślewiński”. Warszawa 2006.

  3. I. Kossowska, Ł. Kossowski: „Malarstwo polskie. Symbolizm i Młoda Polska”. Warszawa 2011.

  4. Tamże.

  5. E. Micke-Broniarek. Cyfrowe Muzeum Narodowe w Warszawie.

  6. A. Kroplewska-Gajewska: „Malarstwo i rzeźba polska. Katalog Galerii Malarstwa i Rzeźby Polskiej”. Toruń 2003.

  7. W. Jaworska: dz. cyt.

  8. Cyt. za: W. Jaworska: dz. cyt.

Dodaj komentarz