Chrobry w Kijowie wg Jana Matejki

W tym roku mija równo 1000 lat od czasu kiedy Bolesław I Chrobry rozpoczął wyprawę kijowską. Celem jaki sobie postawił polski władca było osadzenie na wielkoksiążęcym tronie swojego zięcia, Świętopełka. Ale nie tylko. Działo się to latem 1018 roku. Najprawdopodniej ruszył na tę wyprawę już po żniwach. Chwilę wjazdu polskiego władcy do Kijowa uwiecznił na pięknym obrazie Jan Matejko.

Wydaje się, że wydarzenie to bardziej niż inne z naszej historii musiało pobudzać wyobraźnię polskich malarzy i to nie tylko tych, którzy zajmowali się malarstwem historycznym czy batalistycznym. Scenę wjazdu polskiego księcia Bolesława Chrobrego (koronowany został w 1025 r.) do Kijowa ukazali na obrazach: Piotr Michałowski (1837) na niewielkim płótnie będącym z zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie; w akademickim stylu Wincenty Smokowski w połowie dziewiętnastego stulecia (także MNW) oraz na dużym płótnie młodopolski artysta Kazimierz Sichulski w roku 1927 (Muzeum Narodowe w Krakowie). Wszyscy oni nadali swoim obrazom tytuł: Wjazd Bolesława Chrobrego do Kijowa” (podaję dzieła, wg mnie najważniejsze). Na każdym z nich polski monarcha dzierży w dłoni miecz, ów legendarny Szczerbiec, którym miał uderzyć w kijowską Złotą Bramę. Wtedy to, jak wieść niesie, miecz doznał lekkiego uszczerbku, stąd w naszej historii został nazwany Szczerbcem i tak pozostało po dziś dzień.

Jan Matejko „Bolesław Chrobry ze Świętopełkiem przy Złotej Bramie w Kijowie ” – fragment

Jednak najbardziej znane dzieło malarskie uwieczniające Bolesława Chrobrego ze Szczerbcem w dłoni w kijowskiej Złotej Bramie stworzył Jan Matejko. Przechowywany w wawelskich zbiorach Szczerbiec, to nie ten miecz Chrobrego, ale o trzy stulecia młodszy, użyty po raz pierwszy podczas koronacji Władysława Łokietka. Natomiast Złota Brama w Kijowie wtedy, gdy z wojskiem zawitał Bolesław I, zdaje się jeszcze nie istniała. Jak wiemy Mistrz Jan czerpał wiedzę do swoich historycznych dzieł malarskich przede wszystkim z kronik polskich. Być może oczarował go (jak i jego poprzedników czy następców) pewien fragment z kroniki Galla Anonima. Stąd obecnie ta piękna polska legenda o uderzeniu królewskim mieczem w kijowską bramę, który wtedy miał się wyszczerbić. Co z tego, że prawdopodobnie niezgodna z faktami historycznymi, ale jakże pobudzająca naszą wyobraźnię. Kronikarz tak oto pisze o tym wydarzeniu:

Najpierw tedy zapisać należy z kolei, jak sławnie i wspaniale pomścił swą krzywdę na królu Rusinów, który odmówił mu oddania swej siostry za żonę. Oburzony tym król Bolesław najechał z wielką siłą królestwo Rusinów, a gdy ci usiłowali zrazu stawić mu zbrojny opór, ale nie odważyli się na stoczenie bitwy, rozpędził ich przed sobą jak wicher kurzawę. Nie opóźniał jednak swego pochodu natychmiastowym zajmowaniem miast i gromadzeniem łupów, jak to zwykle czynią najeźdźcy, lecz pospieszył na Kijów, stolicę królestwa, aby pochwycić jego ośrodek i króla samego. A król Rusinów z prostotą właściwą temu ludowi właśnie wówczas łowił z czółna ryby na wędkę, gdy mu niespodziewanie doniesiono o nadejściu króla Bolesława. Zrazu nie mógł w to uwierzyć, lecz nareszcie, gdy mu to jedni za drugimi donosili, przekonał się i wpadł w przerażenie. Wtedy dopiero włożył do ust palec duży i wskazujący i obyczajem rybaków pomazując śliną wędkę, na hańbę swego narodu miał powiedzieć te pamiętne słowa: „Ponieważ Bolesław tej sztuki nie uprawiał, lecz przywykł do noszenia rycerskiego oręża, dlatego Bóg postanowił wydać w jego ręce to miasto, królestwo Rusinów i bogactwa!” To rzekł i nie tracąc słów więcej, rzucił się do ucieczki. A Bolesław bez oporu wkroczył do wielkiego i bogatego miasta i dobywszy z pochew miecza uderzył nim w Złotą Bramę, gdy zaś ludzie jego się dziwili, czemu to czyni, wyjaśnił [im to] ze śmiechem a wcale dowcipnie: „Tak jak w tej godzinie Złota Brama miasta ugodzoną została tym mieczem, tak następnej nocy ulegnie siostra najtchórzliwszego z królów, której mi dać nie chciał. Jednakże nie połączy się z Bolesławem w łożu małżeńskim, lecz tylko raz jeden, jak nałożnica, aby pomszczona została w ten sposób zniewaga naszego rodu, Rusinom zaś ku obeldze i hańbie”. Tak powiedział i co rzekł, to spełnił. Król Bolesław więc, zawładnąwszy przebogatym miastem i potężnym królestwem ruskim, przez przeciąg dziesięciu miesięcy niestrudzenie przesyłał stamtąd pieniądze do Polski, aż jedenastego miesiąca, ze względu na to, że władał wielu królestwami, a syna swego Mieszka jeszcze nie uważał za zdolnego do sprawowania rządów, ustanowił tam panem w swoim zastępstwie pewnego Rusina ze swego rodu i powracał z resztą skarbów do Polski.

Przedstawiliśmy tutaj dłuższy fragment kroniki Anonima, który zapisał te słowa prawie sto lat po tym wydarzeniu, aby naświetlić przyczynę najazdu Chrobrego na Kijów. Niemniej warto przytoczyć jeszcze jedno zdanie o tej wyprawie zapisane przez dziewiętnastowiecznego historyka Michała Bobrzyńskiego: „Bolesław, wydawszy córkę swoją za Świętopełka, w zatargi ruskie czynnie się wmieszał, wprowadził go na tron zdobywszy w roku 1018 Kijów, przy czym mieczem swoim w złotą bramę kijowską wjeżdżając uderzył (stąd Szczerbiec królewski), ogromne skarby zagarnął, a grody Czerwieńskie do Polski przyłączył”. W obydwu cytatach zauważamy stwierdzenie o wielkich skarbach, które tam polski władca zastał. Możemy więc przypuszczać, że głównym celem tej wyprawy było, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli, „podreperowanie budżetu państwa”. Kijów był jak na tamte czasy najzamożniejszym miastem wschodniej Europy. Posiadał – jak podaje Paweł Jasienica – czterysta cerkwi i osiem placów rynkowych. Było więc co łupić.

Historycy różnie o tym wydarzeniu piszą, ale nie jest celem tego szkicu wchodzenie głębiej w to zagadnienie. Przyjrzyjmy się zatem bliżej dziełu Jana Matejki. Obraz powstaje w trzecim okresie twórczości Mistrza Jana przypadającym na lata 1884-1893. Jeden z biografów artysty jego sztukę z tego okresu nazywa dydaktyczną i dekoracyjną. Malarz przemawia tutaj do rozumu widza, a czasem też do jego oka, a nie do serca i uczucia. Opisuje i opowiada w sposób epicki i nie chce wzruszać, czy też „przejmować dramatycznym wyrazem”. Możemy powiedzieć, że obrazy są jak „romantyczne opowieści”. Dzieła z tego czasu powstają pod wpływem bodźca zewnętrznego lub też na zamówienie. Tak dokładnie było i z tym obrazem. Matejko maluje go na zamówienie. Po raz pierwszy wówczas sięga do tak odległej epoki. Wiemy dokładnie jak powstawał i co przedstawia ów obraz dzięki „pamiętnikowi” prowadzonemu przez sekretarza malarza Mariana Gorzkowskiego, a wydanego drukiem w 1898 roku. Otóż zamówił to malowidło książę Heliodor Czetwertyński. Umowa opiewała na 5 tys. złotych reńskich i tyle magnat zapłacił artyście. Jednak, jak podaje Gorzkowski „książę Heliodor Czetwertyński, przez próżność, wszystkim chwalił się, że zapłacił dziesięć tysięcy, z tego powodu byłem zakłopotany, bo gdy mię pytano, wiele jest zapłacony, to nie wiedziałem, czy tego starego skąpca zdradzić, czy nie”?

Jan Matejko „Bolesław Chrobry ze Świętopełkiem przy Złotej Bramie w Kijowie” (1884)

Obraz przedstawia chwilę, w której Chrobry siedząc na wspaniałym rumaku wjeżdża do Kijowa. Ukazany jest przez Matejkę – pisze Gorzkowski – „jako wielki bohater swojego wieku, Bolesław wspaniałością rycerskiego stroju swojego i dostojeństwem, panuje ponad wszystkimi: jest on przedstawicielem zachodniej cywilizacji! Twarz jego mająca piętno z czasów piastowskich, pomimo swej może archaiczności, daje dokładne pojęcie, jak nasi najdawniejsi królowie z Piastów, wyglądać mogli; ma ona zresztą niejakie może powinowactwo z twarzą króla Sobieskiego, szczególnie z uśmiechu na ustach, bo obaj ci królowie, pomimo bardzo długiego czasu, który ich rozdzielał, mieli zbliżone do siebie rysy charakteru, natury i ducha”. Król uniósł się w strzemionach siodła, z mieczem podniesionym do góry, uderza w Złotą Bramę. Po lewej stronie obrazu, obok księcia Bolesława córka jego, nieznana nam z imienia, żona księcia Świętopełka, którego widzimy po stronie prawej. W głębi, za władcą, polscy wojowie z chorągwiami, a za nimi widoczna wspaniała cerkiew. Przed królem biskup Atanazy w cudownych szatach w otoczeniu bojarów również pięknie odzianych wręcza Chrobremu dary. Bojarzy uniżenie kłaniający się ze strachu, gdyż wiadomym jest, że polski książę do delikatnych ludzi nie należał. Po lewej u dołu grupa kobiet, a wśród nich Predysława, córka Włodzimierza Wielkiego i siostra Świętopełka oraz Jarosława Mądrego, który wcześniej wygnał zięcia polskiego władcy z Rusi i został Wielkim Księciem Kijowskim. Teraz Jarosław uszedł ze strachu przed potęgą Piasta i role odwróciły się, ale na pewien tylko czas, ale to już inna historia. Mistrz Jan nie bez powodu wyeksponował Predysławę. Wcześniej Chrobry starał się o jej rękę, jednak Jarosław mu jej odmówił. Teraz król już nikogo o zgodę nie pytał, zwyczajnie zabrał ją na swój polski dwór i została ona jego nałożnicą, gdyż w tym samym czasie posiadł także legalną małżonkę.

Wspomniany wcześniej sekretarz artysty Marian Gorzkowski, kończy swoje wspomnienia z czasów gdy to dzieło malarskie już powstało, takim oto pełnym zachwytów podsumowaniem:

Cały więc obraz trzymany w jasnych kolorach, kąpie się prawie w wesołych barwach słonecznych, przy których zresztą twarze i ciała ludzkie, stroje i zbroje, olśnione blaskiem promieni, zdają się ruszać w tej swojej topieli, z powietrznych smugów złożonej! Nic nie ma ciemnego, każdy cień rzucony nawet na służbę, przy lektyce, oddaje właściwą barwę, a przy pełnych światłach innych części obrazu, podnosi całość kolorystyczną. Patrząc na ten wjazd królewski, czuje się prawdę, przychodząc do coraz głębszego przekonania, że tak być musiało, że taki wjazd był rzeczywiście w Kijowie. Wszystkie na obrazie ubrania i stroje, tak różnorodne, odtworzone zostały, na podstawie ogólnych źródeł, w ruskich starożytnościach znajdujących się, które należało artyście jeszcze dokładnie zbadać, odgadnąć i wyrozumować.

Obraz Mistrza Jana Bolesław Chrobry ze Świętopełkiem przy Złotej Bramie w Kijowie do roku 2004 był uważany za zaginiony. W tymże roku po raz pierwszy od końca XIX wieku, kiedy to został namalowany i był prezentowany publicznie, obecny właściciel zdecydował się ukazać widzom z okazji 100 lecia Domu Jana Matejki w Krakowie. Jakież było zdziwienie, że obraz ten jednak nie zaginął w czasie wojennej zawieruchy, nie został zrabowany czy też zniszczony przez niemieckiego najeźdźcę czy też radzieckiego „wyzwoliciela”. Dlaczego tak długo znajdował się w „ukryciu”, a jego właściciel go nie upubliczniał, tego w literaturze nie znalazłem. Wiadomo natomiast, że do roku 1939 jego posiadaczami byli książęta Czetwertyńscy. Po II wojnie światowej obraz został uznany za zaginiony i wpisany do „Katalogu strat wojennych”. W lutym br. piszący te słowa miał przyjemność obejrzeć go w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach, oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie.

Jan Matejko: Bolesław Chrobry ze Świętopełkiem przy Złotej Bramie w Kijowie (1884), olej/płótno, wymiary: 160 x109 cm, kolekcja prywatna.

Artykuł pierwotnie został opublikowany na portalu SUPERHISTORIA