Tajemnice śmierci księcia Kiejstuta Giedyminowicza

Czy Jagiełło będący Wielkim Księciem Litewskim kazał uśmiercić swojego stryja Kiejstuta po jego uwięzieniu na zamku w Krewie, czy też stary książę odszedł z tego świata w inny sposób? Do dzisiaj zagadka ta nie została rozwiązana i zapewne nigdy się nie dowiemy jak było w rzeczywistości. To jakże istotne wydarzenie dla narodu litewskiego i częściowo także naszego, jest u nas mało znane.

W trzeciej ćwierci dziewiętnastego stulecia poświęcił mu swój pędzel warszawski malarz Wojciech Gerson. Dlaczego zdecydował się przypomnieć epizod z XIV wieku, który tylko pośrednio dotyczył dziejów Polski? Jego malarstwo historyczne koncentrowało się przede wszystkim na przypominaniu wydarzeń dotyczących bezpośrednio naszego kraju.

Poza tym nawiązując do tego tematu artysta, jak zauważa Piotr Kopszak, „stawia w dwuznacznym świetle postać przyszłego polskiego króla (Władysława Jagiełłę – przy. mój). (…) Czy Gerson chciał odbrązowić władcę, który zapisał się w zbiorowej pamięci przede wszystkim jako zwycięzca spod Grunwaldu? To mało prawdopodobne. Mogło mu raczej chodzić o artystyczne ujęcie dramatycznej sytuacji i konfliktu między pokoleniami”. Być może artysta miał taki zamiar, aby podważyć legendę króla Polski, jednak musielibyśmy wówczas założyć, że nie przepadał za twórcą drugiej dynastii na polskim tronie. Raczej Gerson, wielki polski patriota, takiego celu nie miał. Nie można odrzucić również hipotezy, że chciał tym obrazem przypomnieć współczesnym, że często w czasach średniowiecza zdobywało się pełnię władzy poprzez zbrodnię na rywalu do tejże władzy, nierzadko także w wyniku zdrady. W tym natomiast przypadku chodziło także o cele wyższe niż tylko i wyłącznie książęcy stolec – chrystianizację Litwy, a tym samy „wejście do Europy”, której Kiejstut był całym sobą przeciwny. Z żyjącym starym księciem taka opcja nie wchodziła w grę. Na obrazie jednak kaźni Kiejstuta nie zobaczymy,… o ile oczywiście doszło wówczas do zbrodni. Gerson ukazał nam chwilę, która miała miejsce na kilka dni przed śmiercią stryja Jagiełły.

Kazimierz Molendziński w monografii Gersona (1939) żali się, że utonęły w niepamięci tej miary dzieła artysty co „Witold i Kiejstut..”. Być może stało się tak dlatego, że już w 1876 roku, a więc 3 lata po powstaniu obrazu, anonimowy krytyk Przeglądu Tygodniowego w ten sposób wspomniał o wystawie jaka miała miejsce wówczas w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych. „Gdyby nas zapytał przybyły do Warszawy znad Sekwany czy Tybru cudzoziemiec, czy w salonie jest jakie znakomite płótno, odpowiedzieć mu trzeba przecząco. Są dzieła niezłe, lepsze, dobre, ale znakomitych ani kawałka”. Tutaj wymienia z nazwy m.in. właśnie „Witolda i Kiejstuta”. Obecnie dzieło się znajduje w zbiorach Muzeum Pałac Herbsta w Łodzi. Byłem tam kilka razy i nigdy na stałej wystawie malarstwa polskiego tego obrazu nie widziałem. Być może kuratorzy ekspozycji z powodu małej powierzchni wystawienniczej (płótno jest jednak poważnych wymiarów) zdecydowali, że obraz ten jako nie najwyższych lotów, zajmie zbyt dużo miejsca i lepiej prezentować inne dzieła, które muzeum posiada w swojej kolekcji. Córka artysty Maria Gerson-Dąbrowska w swojej książce „Polscy malarze” opisując osiągnięcia ojca dziwnie o tym obrazie nie wspomina. Jest to o tyle zaskakujące, że malarz za tę pracę otrzymał na wystawie w Wiedniu złoty medal, a petersburska Akademia Sztuk Pięknych przyznała mu tytuł akademika.

Wspomnieliśmy wyżej, że wydarzenie to jest mało u nas znane. Jest jednak warte przypomnienia, gdyż dotyczy kraju, z którym już niedługo zwiążemy nasze losy na wieków wiele. We współczesnej polskiej literaturze historycznej zbyt wiele miejsca się temu wydarzeniu nie poświęca. W „Historii Litwy” pióra Jerzego Ochmańskiego czytamy tylko: „Kiejstut nie mając sił (po walce z Krzyżakami – przyp. mój) na zbrojne rozstrzygnięcie konfliktu zdał się na łaskę bratanka, atoli zamknięty w Krewie, rychło życia tragicznie dokonał, jak powiadano, uduszony przez dworzan Jagiełły w sierpniu 1382 roku”. Zwróćmy uwagę na stwierdzenie „jak powiadano”. Uczony pisze ostrożnie, bowiem są jeszcze inne przypuszczania jak zakończył życie stary książę. Zacznijmy zatem od naszych najstarszych kronikarzy, którym ów konflikt nie umknął. Janko z Czarnkowa, żyjący jeszcze w czasie gdy to wydarzenie miało miejsce, sprawę śmierci Kiejstuta widzi inaczej. Kronikarz pisał: „W tym więzieniu (w Krewie – przy. mój) po niejakim czasie Kiejstut sam się, jak powiadają, udusił. Tym sposobem sława jego i cała dzielność, z którą się tak okrutnie przeciwko chrześcijanom srożył, została teraz obrócona w niwecz, za sprawą pychy, przez którą, wyzuwszy synowca, zagarnął sobie nie należące do niego księstwo litewskie”. Czyli samobójstwo i to jeszcze jako kara za grzechy. Natomiast największy nasz dziejopis Jan Długosz podaje, że rzeczony Kiejstut „dawszy się uwieść pozorną chęcią zgody” został uduszony. Długosz jednak nie wskazuje przypuszczalnego sprawcy, pomimo że za Jagiełłą nie przepadał. Niemniej swoje kroniki pisał na dworze syna króla Władysława II, Kazimierza Jagiellończyka i nie mógł zrobić zabójcy z ojca swojego protektora. Mamy zatem dwie wersje śmierci starego księcia – zakończył życie z własnej ręki, bądź został uduszony. Jeżeli dokonano na nim zbrodni zabójstwa, to mogło do niego dojść za wiedzą i być może z rozkazu Jagiełły, bądź bez jego rozkazu, wiedzy i zgody. Przypuszczać możemy, że otoczenie wielkiego księcia Jagiełły samo chciało przypodobać się swojemu panu i wyręczyć go z tej niezręcznej sytuacji. Czy było tak czy siak, to pozostanie na zawsze tajemnicą. Paweł Jasienica natomiast powołując się na badania prof. Stefana M. Kuczyńskiego twierdzi, że w sprawę śmierci Kiejstuta nie należy włączać Jagiełły. „Śmierci starca pragnęły rozmaite sfery i czynniki – Krzyżacy, którzy w oficjalnych pismach zwali Kiejstuta wściekłym psem, niemieccy mieszczanie Wilna, bojarzy, rodzeństwo Jagiełły, a zwłaszcza okrutny Skirgiełło”. Ta opcja wydaje się najbardziej prawdopodobna. Wiemy, że Skirgiełło stał mocno przy Jagielle i wiedział dobrze, że jeżeli udusi stryja, to wiele problemów rozwiąże, a jemu, jako jedynemu nic nie grozi z ręki brata, nawet w przypadku gdyby Jagiełło śmierci starego księcia nie pragnął. Żeby jednak nie było to zbyt proste, podajmy za Andrzejem Nowakiem jeszcze jedną przyczynę zejścia z tego świata Kiejstuta. „Możliwa była także śmierć starca pod wpływem szoku, jakim stało się dla niego niespodziewane uwięzienie”. Innymi słowy – udar, a może zawał serca? Jest to także możliwe, zważywszy, że miał on wówczas ponad siedemdziesiąt lat, na czasy średniowiecza wiek rzadko spotykany. Jak widzimy wiele jest przypuszczeń, a prawda na zawsze pozostanie nierozwiązaną tajemnicą. Niemniej nie tylko zakończył wówczas życie stary książę, ale także, jak trafnie ujął to Ludwik Kolankowski, „wraz z jego śmiercią wybiła ostatnia godzina i litewskim bogom”.

Czas jednak powrócić do obrazu Wojciecha Gersona, czyli początku tragicznego końca Kiejstuta. Żeby jednak dobrze zrozumieć jaki przedmiot historyczny artysta wybrał do swojego dzieła musimy sięgnąć do historiografii. Cóż tam znajdujemy o tym konflikcie pomiędzy starym i młodym księciem litewskim i dlaczego do aresztowania stryja zakończonego jego tajemniczą śmiercią w ogóle doszło? Niech nam nie umknie również i osoba brata stryjecznego Jagiełły, Witolda, syna Kiejstuta, późniejszego wielkiego księcia litewskiego i towarzysza broni polskiego króla spod Grunwaldu. Gerson artysta, jak wiemy, był osobą jak na swoje czasy niezwykle wykształconą naukowo i dobrze obeznaną z historyczną przeszłością. Musimy jednak przed analizą dzieła przypomnieć jak doszło do tego, że po śmierci zwierzchniego księcia litewskiego Olgierda Giedyminowicza, stolec książęcy objął jego młody wiekiem syn Jagiełło, a nie brat dotychczasowego władcy, doświadczony w bojach Kiejstut. A walk wówczas nie brakowało. Tylko Krzyżacy w latach 1345-1382 dokonali 96 rejz, czyli napadów na Litwę. Litwini odpowiedzieli 42 wyprawami odwetowymi. Jeżeli to zsumujemy wyjdzie nam, że wojna dla Litwy to był wówczas stan permanentny. I w tych warunkach Kiejstut po śmierci brata lojalnie uznał władzę Jagiełły, a nawet go wspierał. Jednak wojny te wyczerpały siły litewskich książąt. Jagiełło dążył do pokoju z Krzyżakami będąc zainteresowany pobijaniem wschodu. Krzyżacy natomiast na zachodzie, gdzie zarządzał Kiejstut, chcieli opanować Żmudź, aby połączyć się z inflancką częścią zakonu. Kiejstut nie chciał do tego dopuścić i bronił tej części Litwy i swoich pogańskich bogów. Jagiełło zawarł potajemnie w 1380 roku układ z Krzyżakami, godząc się nawet na oddanie im Żmudzi. Ale zakon znany ze swojej podstępności, ujawnia Kiejstutowi tenże traktat licząc na skłócenie książąt. I nie przeliczyli się Krzyżacy, bo politykę szczucia to oni robić umieli. Teraz zaczyna się kulminacyjny punkt konfliktu książąt litewskich. Pisze Marek K. Barański: „Kiejstut dowiedział się więc, że jego bratanek knuł z Krzyżakami przeciw niemu. Natychmiast zajął Wilno i uwięził Jagiełłę. Stary książę nie dążył jednak do zupełnego wyeliminowania bratanka. Wypuścił go z więzienia i nadał mu dzielnicę witebską. Sam natomiast przejął władzę nad całym Wielkim Księstwem Litewskim. Rządy Kiejstuta nie trwały długo. Mieszczanie wileńscy opanowali miasto i przekazali je Jagielle. Znowu syn Olgierda zdobył naczelną władzę na Litwie. Aresztował Kiejstuta oraz jego syna Witolda”.

I w tym miejscu dziejów Litwy wkracza Wojciech Gerson ze swoim obrazem. W katalogu Muzeum Sztuki w Łodzi znajdujemy dokładny opis tego malarskiego dzieła. Jednak osobiście wolę tutaj, ze względu na piękny dziewiętnastowieczny język polski, przedstawić zobrazowanie płótna przez krytyka podpisującego się inicjałami F.T., które zostało opublikowane prawie że natychmiast po publicznej prezentacji dzieła w Tygodniku Ilustrowanym (1874, nr 331). Posłuchajmy zatem. „W obrazie p. Gersona po jednej stronie pierwszy plan zajmuje Kiejstut. Chmurny starzec, z ręką wzniesioną w górę, zdaje się wzywać zemsty nieba na zdrajców, których przemocy pada ofiarą. Przed nim, w postaci klęczącej Witold, zakrywający twarz ręką, z wyrazem rozpaczy i żalu, że skłonił ojca do zaufania Jagielle. Obok Witolda żona jego Anna ręką i wzrokiem błaga o litość. Poza Kiejstutem zabierający się do zakucia go w kajdany Tatarzyn, którego powstrzymuje brat Jagiełły, Wigand. (…) W głębi obrazu, na wzniesieniu przy książęcym krześle, Jagiełło z groźbą i niepokojem trzymając za rękojeść szabli, oczekuje wypełnienia swych rozkazów. Po za nim cześnik Proksza, z miną zausznika, usiłuje widocznie utrzymać Jagiełłę w raz powziętym postanowieniu, przypominając mu głównych pomocników, krzyżaków (w oryginale pisanych małą literą), których widać poza drzwiami namiotu. Ogólne wrażenie obrazu osłabia nieco zbyt spokojne przedstawienie sceny, tak wysoce dramatycznej, a może i ta okoliczność, że właśnie i zdrady, zwykłe pomiędzy Olgierdowiczami, nie budzą w widzu ani wielkiej sympatyi dla jednej, ani wielkiego oburzenia przeciw drugiej stronie. Nosił wilk, ponieśli i wilka. Przytem Jagiełło, wystawiony tu niekorzystnie, jest dla nas, bądź co bądź postacią zupełnie sympatyczną”. I tak bodaj zostało nam do dzisiaj. Lubimy i darzymy estymą naszego króla, zwycięzcę spod Grunwaldu, założyciela potężnej dynastii Jagiellonów. Natomiast na Litwie nie jest już tak miło, gdyż – jak zauważa Jerzy Sperka – Jagiełło „w litewskiej historiografii występuje jako morderca Kiejstuta i zdrajca, który sprzedał kraj Polakom”.

Zaraz po wystawieniu dzieła sugerowano i to raczej słusznie, że inspiracją do jego namalowania był pewien ustęp z kroniki Bernarda Wapowskiego. Dla pełnej jasności zagadnienia i poszerzenia powyższych ustępów z dziejów Litwy, uznajemy za stosowne zacytować cały, długi fragment z „Dziejów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego” tegoż autora, odnoszący się do interesującego nas przedmiotu.

Gdy Kiejstut zjednoczywszy wojsko swoje z Witołdowem, pod Troki podstąpił i wobec nieprzyjaciela obóz rozłożył, Jagiełło mając już wydać hasło do bitwy, użalił się rozlewu krwi litewskiej, która, skoroby do walki przyszło, za klęską którejkolwiek strony, obficie płynąćby musiała, wezwał przez posła stryja Kiejstuta do układów; azaliby obecna walka na słusznych warunkach, zakończyć się nie dała? Na mocy dawniejszej przyjaźni i poufałej zażyłości, kazał upomnieć Witolda: aby ojca do pokoju skłaniał, oraz do obozu swego zapraszał, gdzie za wspólną namową, rzeczy, sprawiedliwie i dogodnie pojednają. Witold po długiej z ojcem Kiejstutem naradzie, odpowiedział przez posła Jagielle, że jeżeli brata swego Skirgiełłę przyszłe jako zakładnika, wówczas dla zawarcia pokoju do obozu przybędzie. Jagiełło po dojrzałym namyśle, dla spokojności Kiejstuta Skirgiełłę wyprawia, natychmiast więc i Witold do namiotu Jagiełły przyjeżdża, gdzie po różnych umowach, do tego na koniec przyszło: że Kiejstut Skirgiełłę w swoim obozie jako zakładnika zostawiwszy, dla potwierdzenia już prawie zawartych warunków ugody, na mocy uroczyście danego słowa, podobnież uda się do namiotu Jagiełły. Kiejstut pragnąc pokoju i woląc, bez narażania się na wątpliwą walkę, rzeczy ułożyć, prócz tego zniewolony prośbami Skirgiełły i Witołda, niedomyślając się bynajmniej zdrady, przybył razem z synem Witoldem do obozu Jagiełły, lecz skoro przed jego obliczem stanął, Jagiełło wyćwiczony w zdradach krzyżackich, którzy największą część sił jego składali, Kiejstuta i Witolda, wojownikom swoim otoczyć i mimo wzywania Boga i ludzi na świadectwo swojej krzywdy, w kajdany okuć rozkazał. Witołd pod ścisłą strażą odprowadzony do Wilna, książe Kiejstut łańcuchami i więzami skrępowany odwieziony do Krewa i Tam wtrącony do ciemnej wieży, po pięciu dniach niewoli od nasłanych siepaczów, przez Prokszę, cześnika Jagiełłowego uduszony został…

Kiejstut traci życie – to już wiemy. A co z uwięzionym w Wilnie Witoldem? Po śmierci ojca zostaje wraz z żoną i dzieckiem przewieziony do Krewa. Piszą Jadwiga Krzyżaniakowa i Jerzy Ochmański: „Żona Witolda Litwinka Anna w obawie, by jej męża nie spotkał ten sam los, co Kiejstuta, namówiła go, aby, gdy przyjdą żonki układać ją do snu, ubrał szaty jednej z nich, a z drugą wyszedł w przebraniu niewieścim. Witold spróbował szczęścia i powiodło mu się całkowicie. Gdy umówiona żonka zajęła jego miejsce on sam spuścił się z grodu i umknął aż na Mazowsze”.

Śmierć bohaterskiego i walecznego księcia Kiejstuta w 1382 roku zaczyna samodzielne wielkoksiążęce rządy Jagiełły na całej rdzennej Litwie. Zaczyna się upragniony spokój. Jest on jednak tylko pozorny, bo żyje przecież odrzucony i pozbawiony ojcowizny Kiejstutowicz, książę Witold. Ale to już całkiem inna historia wychodząca poza ramy tego obrazu.

Wojciech Gerson „Kiejstut i Witold więźniami Jagiełły”, 1873 rok, olej/płótno; wymiary: 251 x 356 cm, Muzeum Sztuki w Łodzi, Pałac Herbsta.