Wyszedł z jaskini i zasiadł na tronie. Historia zamknięta ramą obrazu

Zwiedzając „Grotę Łokietka” w Ojcowskim Parku Narodowym, turysta dowiaduje się od przewodnika o legendzie która mówi, że tutaj skrył się książę Władysław Łokietek przed poszukującymi go wojskami Wacława II, króla Czech i Polski.

Dalej słuchamy opowieści o tym, że wejście do jaskini było zakryte pajęczyną, aby wróg Piasta myślał, że nikt do groty od dawien dawna nie wchodził. Księcia natomiast do środka wpuszczano od góry na linach. To tak w skrócie. Zwróćmy jednak uwagę, że mowa jest o legendzie. Obecnie jednak wcale nie jesteśmy przekonani, że to tylko legenda.

Dwa lata temu serwis PAP podał informację mówiącą, że w owej legendzie mieści się część prawdy. Prowadzone w tamtejszych jaskiniach badania archeologiczne pod kierunkiem dr. Michała Wojenki z UJ rzucają nowe światło na to zagadnienie. Badacz powiedział dla PAP: „Do tej pory nie mamy bezpośrednich dowodów na obecność Łokietka w jaskini nazwanej jego imieniem. Jednak historycy z pewnym prawdopodobieństwem uważają, że legenda może być faktem”. W innym miejscu Wojenka dodaje: „Analizując wyniki badań wykopaliskowych, które przeprowadzono w jaskiniach Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej trudno jednak nie zwrócić uwagi na obecność zabytków pochodzących z szeroko rozumianych czasów Władysława Łokietka”. Podczas prac prowadzonych w ponad dziesięciu jaskiniach regionu ojcowskiego odkryto fragmenty naczyń z przełomu XIII/XIV w. Ale nie te artefakty były najważniejsze. Odkopano bowiem ostrogi z bodźcem gwiaździstym, okucie heraldyczne pasa rycerskiego czy pochwę miecza. Wszystko to w blisko położonej od Groty Łokietka Jaskini Ciemnej. Znaleziska pochodzą z końca XIII i początku XIV w. Mamy zatem dowód, że w kilku jaskiniach przebywały grupy zbrojnych rycerzy w czasach kiedy Czesi polowali na Władysława. Dodatkowo odkryto także w ostatnich latach pieniądze bite przez Wacława II. M. Wojenka: „Efekty ostatnich badań każą sądzić, że w legendzie o Łokietku ukrywającym się w jaskini jest coś więcej niż ziarno prawdy”. Wyniki swoich dociekań Wojenka opisał w szkicu, który ukazał się w „Studiach nad dawną Polską” (Gniezno 2017). Rozważania badacz kończy słowami: „W centralnej części dzisiejszego Ojcowa z inicjatywy syna Łokietka, króla Kazimierza III Wielkiego, wzniesiono wówczas okazałą warownię murowaną (…). Zamek ów przezwano Oczecz/Ociec. (…) Nazwa ta, z czasem przerobiona na Ojców, to nazwa kommemoratywna – pamiątka tułaczych losów księcia Władysława”. Czyli syn uczcił ojca tak jak najlepiej umiał. Postawił na jego cześć murowany zamek w okolicach miejsca, które zapewne z rozrzewnieniem ojciec wspominał.

W polskich kronikach pisanych po czasach Łokietka, przede wszystkim Jana Długosza, czy Janka z Czarnkowa przebywającego na dworze Kazimierza Wielkiego, nie znajdujemy żadnych informacji na temat ukrawania się „małego” księcia w jaskiniach. Trochę dziwi brak u Janka takiej wzmianki. Stykał się on z ludźmi, którzy służyli jeszcze staremu królowi. Przypuszcza się jednak, że podanie takie mogło powstać już w średniowieczu, a przekazywane było nie w formie pisemnej, ale w podaniu ustnym.

W XIX w. cały obszar gdzie mieści się „Grota Łokietka” stał się interesującym dla turystyki. Zaglądali tam także malarze. Jednym z nich był Wojciech Gerson. Córka artysty zapisała: „Kiedy indziej oto (…) idą na pieszą wędrówkę po kraju. (…) dotarli wreszcie do Ojcowa i ku zdumieniu miejscowej ludności, kalkulującej, „co te mizimetry opisują“ – rozeszli się po dolinie i, rozłożywszy skrzynki malarskie, zabrali się do roboty”. Musiał Gerson wówczas usłyszeć od miejscowych przewodników legendę o Łokietku.

Dodatkowo jako osoba wysoce jak na tamte czasy wykształcona, zapewne znał słowa zapisane w 1842 roku przez Hugo Kołłątaja, że „grota miała wziąć nazwisko od tego, iż Władysław Łokietek, będąc przymuszony opuścić królestwo, ukrywał się w niej przez czas niejaki: co jest tradycyą między pospólstwem…”. Być może już wtedy zakwitł mu pomysł, aby opisać pędzlem ukrywanie się Łokietka w ojcowskich grotach. Poświęca temu tematowi aż cztery obrazy, ukazując Piasta w różnych ujęciach. Do naszych czasów zachowały się dwa dzieła. Jedno z nich „Łokietek na wygnaniu wśród ludu” znajduje się w Muzeum Narodowym we Wrocławiu. O interesującym nas tutaj płótnie „Władysław Łokietek pod Ojcowem” tak pisze Piotr Marczak: „Scena przedstawiona na obrazie rozgrywa się przed jaskinią. Nawiązuje do legendy, choć stanowi jej autorską interpretację. (…). Chłopi, którzy zaopatrują księcia w żywność proszą go o opuszczenie kryjówki i kontynuowanie walki o tron. Przyboczny nasłuchuje, czy nie nadciąga pogoń”. Wiadomo choćby od Długosza, że chłopi wspierali Łokietka i „miał wojsko pełne raczej wieśniaków niż rycerzy”. I wcale nie musieli go prosić o „kontynuowanie walki o tron”, bo książę od wielu lat nic innego nie robił. W 1304 roku Łokietek podejmuje piątą już od lat piętnastu wojnę o objęcie władzy w Polsce. Jak to się jednak stało, że musiał chronić się przypuszczalnie w ojcowskich grotach?

Mało znaczące książątko kujawskie dopiero w wieku 29 lat zaczęło coś w Polsce znaczyć. Największą aktywność Władysław rozpoczął po tragicznej śmierci króla Przemysła II w roku 1296. Wtedy to możni Wielkopolski obrali go sobie za władcę, a on począł się tytułować „dziedzicem Królestwa Polskiego”. Jednak nie trwało to zbyt długo, bowiem jak zauważa Jan Baszkiewicz, „w tym nader korzystnym położeniu natychmiast odezwały się obie zmory polskiego trzynastego wieku: anarchia książęca i zewnętrzna ekspansja”. Łokietek był atakowany z trzech stron, jednak najbardziej przez Piasta, Henryka głogowskiego. Obaj chcieli korony. Z tej bijatyki Piastów skorzystał król Czech, Wacław II. W 1300 roku obalił Łokietka. Zaraz też, w listopadzie tego roku koronował się na króla Polski. Pod swoim berłem skupił prawie całą „Polskę książęcą”. Władysław pozbawiony poparcia w ojczyźnie, musiał z niej uchodzić. Tak do końca nie wiadomo gdzie się udał. Uważa się, że mógł być w Rzymie i spotkał się z papieżem. Bonifacy VIII nie przepadał za Przemyślidami, bowiem Wacław II chciał także objąć tron na Węgrzech, a papież widział tam zaprzyjaźnionych z nim Andegawenów w osobie Karola Roberta. Ten rozpoczął walkę o tron. Do niego później miał udać się „mały” książę. Karol jednak zajęty swoimi sprawami, nie mógł mu udzielić pomocy. Udzielili mu jej za to magnaci węgierscy. Wraca Łokietek do Polski w końcu 1304 roku. Bardzo szybko zajmuje Wiślicę i całą ziemię sandomierską. Przybywa mu zwolenników, gdyż po kilku latach władzy Wacława II narosła do niego niechęć, bowiem król „opierał się na wszystkim, co było niepolskie w Polsce”. Władysław opanowuje wiele ziem ale dalej jest tropiony przez wojska królewskie. Jak opowiada współczesna kronika – „musiał jak wąż chronić się Czechów. Nie zważając na deszcz, na mgły i śniegi, miewał często posłanie na ziemi i znosić musiał żołnierskie niewygody, błąkając się po lasach i bezdrożach, prześladowany ciągle przez starostów czeskich”. Odtąd prawowitego pretendenta do korony wywodzącego się z domu piastowskiego usilnie wspiera naród. Jeszcze za życia Wacława II Piast zajmuje kawał Polski tytułując się księciem krakowskim i sandomierskim. Przypuszczać należy, że ukrywania się Łokietka w jaskiniach należy datować na 1305 r. Mówi się także i o roku 1306, już po śmierci Wacława II, kiedy książę szykował decydujące uderzenie na Kraków. Następca króla, Wacław III, planuje osobiście stanąć na polskiej ziemi. Nie udaje mu się. Zostaje skrytobójczo zamordowany w Ołomuńcu. Piast jest już wówczas panem ziem: krakowskiej, sandomierskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, kujawskiej i części Wielkopolski. Droga jednak do korony, którą Władysław I Łokietek założył na skroń w 1320 roku, jest jeszcze długa i usłana niezłomnymi, ale i mało chwalebnymi działaniami… jednak to już inna historia.

Nadszedł chyba czas, by przewodnicy po „Grocie Łokietka” zaczęli opowiadać o najnowszych wynikach badań archeologicznych, z których to może wynikać, że to nie tylko to legenda. Że dawano, dawno temu, książę Łokietek ukrywał się w tutejszych jaskiniach i czekał sposobności, aby obalić obcego nam króla i objąć tron przynależny rodzimej piastowskiej dynastii. Bo przecież – jak pisał Paweł Jasienica – „nie wolno lekceważyć (…) ani też beztrosko skreślać wszystkiego, o czym opowiada tradycja czy nawet legenda. Od takich praktyk powinna nas była oduczyć archeologia, operująca materialnymi dowodami prawdy. Nie raz jeden zdarzyło się jej namacać w ziemi rzeczywisty fundament… legendy”.

Wojciech Gerson: Władysław Łokietek pod Ojcowem, rok 1890, olej/płótno; wymiary: 61 x 91,7 cm, Lwowska Galeria Sztuki (fot. Wikipedia).

Artykuł został opublikowany w numerze 4/2020 miesięcznika Historia Do Rzeczy