„Stańczyk” wg Leona Wyczółkowskiego

Prawdopodobnie gdyby nie portret Stańczyka pędzla Jana Matejki, postać tego królewskiego błazna dwóch ostatnich Jagiellonów poszłaby w narodową niepamięć. Leon Wyczółkowski malując obraz tej samej postaci w trzydzieści sześć lat później, świadomie nawiązał do jednego z najwybitniejszych obrazów Mistrza Jana.

Po zakończeniu malarskich studiów w Monachium, Leon Wyczółkowski postanawia kształcić się dalej. I o dziwo nie wybiera Paryża, Rzymu czy Monachium jak to wtedy było w obyczaju, tylko Kraków. Na Paryż i fascynację twórczością francuskich impresjonistów czas przyjdzie później, tak jak później powstaną impresjonistyczne płótna artysty. Póki co, właśnie w Krakowie Wyczółkowski na swojego mistrza, pod kierunkiem którego dalej się kształci, wybiera Jana Matejkę. Pozostaje pod jego urokiem przez pewien czas, jednak nie do końca swojej twórczej, a w przyszłości i pedagogicznej pracy, kiedy to w 1895 roku powołano go na stanowisko profesora malarstwa w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych. Uważał on, wg Ignacego Witza, że Matejko na tle europejskiej twórczości jest przestarzały, że ten romantyzm, który prezentuje, należy do świata, który minął. Nie miejsce jednak tutaj na omawianie życiorysu Wyczółkowskiego, bowiem okres bez mała 65 lat jego twórczości artystycznej, to częste zmiany techniki i stylów, choć zawsze pozostawał wierny realistycznemu widzeniu świata.

Leon Wyczółkowski „Stańczyk” – fragment

Czytaj dalej „Stańczyk” wg Leona Wyczółkowskiego

Stanisław Wyspiańskiego Chochoły na krakowskich Plantach

Pejzaż nie był główną domeną twórczości Wyspiańskiego. Niemniej powiedzmy szczerze, że wszystko co stworzył, od malarstwa, poprzez sztukę witrażu, polichromii, projektowania mebli czy wnętrz, po działalność ilustratorską czy scenograficzną, aż do literatury, stawia go w rzędzie osób, które odcisnęły piętno na całej kulturze narodowej przełomu wieków.

Natomiast w rodzinnym Krakowie na pewno wzruszył wiele osób swoimi pełnymi nastroju pastelami pokazującymi Planty i Wawel malowanymi o różnych porach dnia i roku. Stworzył też symbol chochoła. To różany krzew owinięty otuliną ze słomy, która chroni go przed zimowymi mrozami. Sen zimowy, to uśpione życie, które narodzi się na wiosnę, ale także metafora uśpionego w niewoli narodu.

Stanisław Wyspiański „Chochoły”, MNW

Czytaj dalej Stanisław Wyspiańskiego Chochoły na krakowskich Plantach

„Zatruta Studnia” wg Jacka Malczewskiego i Lucjana Rydla

W malarstwie Jacka Malczewskiego ważne miejsce stanowi motyw zatrutej studni. To jedne z najbardziej znanych dzieł artysty. Jak pisze prof. Irena Kossowska, w cyklu tym Malczewski „symbolizuje cel ludzkich dążeń, zarówno w wymiarze narodowowyzwoleńczym jak i egzystencjalnym, zyskuje walor powszechny, archetypiczny i osobisty, odnosi się do ulegania złu i do jego przezwyciężania, metaforycznie oddaje pragnienie osiągnięcia wolności, prawdy i szczęścia”.

Artysta powracał do tego tematu przez wiele lat. Jednak trzon stanowi sześć płócien stworzonych w latach 1905-1906. Pięć z nich zakupił hr. Edward Raczyński i są  własnością Fundacji Raczyńskich, a prezentowane w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Tekst do tych obrazów, „wierszowany komentarz”, napisał Lucjan Rydel w grudniu 1906 roku i sam dodał obraz szósty, tutaj pierwszy, niejako prolog – „Chimerę”. Ona otwiera ten cykl, poprzez zatrucie magicznym aktem wody.

Jacek Malczewski „Autoportret w jakuckiej czapce (1907) Muzeum Pałac w Rogalinie

Czytaj dalej „Zatruta Studnia” wg Jacka Malczewskiego i Lucjana Rydla

Chrobry w Kijowie wg Jana Matejki

W tym roku mija równo 1000 lat od czasu kiedy Bolesław I Chrobry rozpoczął wyprawę kijowską. Celem jaki sobie postawił polski władca było osadzenie na wielkoksiążęcym tronie swojego zięcia, Świętopełka. Ale nie tylko. Działo się to latem 1018 roku. Najprawdopodniej ruszył na tę wyprawę już po żniwach. Chwilę wjazdu polskiego władcy do Kijowa uwiecznił na pięknym obrazie Jan Matejko.

Wydaje się, że wydarzenie to bardziej niż inne z naszej historii musiało pobudzać wyobraźnię polskich malarzy i to nie tylko tych, którzy zajmowali się malarstwem historycznym czy batalistycznym. Scenę wjazdu polskiego księcia Bolesława Chrobrego (koronowany został w 1025 r.) do Kijowa ukazali na obrazach: Piotr Michałowski (1837) na niewielkim płótnie będącym z zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie; w akademickim stylu Wincenty Smokowski w połowie dziewiętnastego stulecia (także MNW) oraz na dużym płótnie młodopolski artysta Kazimierz Sichulski w roku 1927 (Muzeum Narodowe w Krakowie). Wszyscy oni nadali swoim obrazom tytuł: Wjazd Bolesława Chrobrego do Kijowa” (podaję dzieła, wg mnie najważniejsze). Na każdym z nich polski monarcha dzierży w dłoni miecz, ów legendarny Szczerbiec, którym miał uderzyć w kijowską Złotą Bramę. Wtedy to, jak wieść niesie, miecz doznał lekkiego uszczerbku, stąd w naszej historii został nazwany Szczerbcem i tak pozostało po dziś dzień.

Jan Matejko „Bolesław Chrobry ze Świętopełkiem przy Złotej Bramie w Kijowie ” – fragment

Czytaj dalej Chrobry w Kijowie wg Jana Matejki

Niezrozumiały obraz Władysława Podkowińskiego

Podkowiński podczas swojego krótkiego acz niezwykle płodnego artystycznie życia namalował wiele portretów. Dzieci, kobiety, mężczyźni, ale wszyscy nie byli mu rodziną. Aż dziw bierze, że nigdy nie stworzył portretu swojej matki, która była mu, po tragiczniej śmierci ojca gdy niemowlęciem jeszcze był, jedyną podporą życiową. To dzięki niej został malarzem, a nie mechanikiem kolejowym, na którego początkowo się kształcił.

Starsza już pani Podkowińska opowiadała, że syn swego czasu rozpoczął pracę nad jej portretem, ale go nie ukończył, ponieważ ona odeszła od pozowania, a on urażony, nie podjął później już zarzuconej pracy. Obraz pozostał na etapie szkicu, tylko twarz bez oczu. Być może artysta malowidłem „Rozmowa” („Zwierzenia”) w kilka lat później chciał rodzicielce zrekompensować tamto nieporozumienie i dlatego damę umieszczoną po lewej stronie kompozycji, obdarza rysami Walerii Podkowińskiej (1).

Władysław Podkowiński „Rozmowa” – fragment, MNP

Czytaj dalej Niezrozumiały obraz Władysława Podkowińskiego

Aleksandra Gierymskiego poszukiwania, czyli „W altanie”

Historyczna stylizacja kostiumowa nawiązująca do staroświeckiego świata rokoka, przedstawiająca wykwintne towarzystwo wypoczywające w ogrodowej altanie, to nie sztuka dawna, tylko malarstwo bliskie palecie impresjonistycznej.

Aleksander Gierymski prace nad obrazem W altanie rozpoczął kilka lat przed faktycznym ukończeniem dzieła. Jest ono rezultatem licznych studiów jakie artysta zaczął już wcześniej, w Rzymie, tworząc wiele płócien dużo mniejszych rozmiarów. Trwało to około pięciu lat. Stały się one później samodzielnymi, autonomicznymi kompozycjami i zaliczane są do najwybitniejszych osiągnięć w dorobku Gierymskiego. Przykładem może być „Ksiądz pijący wino”, którego na obrazie właściwym widzimy jako mężczyznę w rokokowym stroju.

Aleksander Gierymski „W altanie” – fragment

Czytaj dalej Aleksandra Gierymskiego poszukiwania, czyli „W altanie”

Chełmoński gdzieś na Kresach

Obraz ten artysta namalował w czasie swoje kilkunastoletniego pobytu w Paryżu. Jeden z biografów malarza – Maciej Masłowski – uważa to dzieło (lub bardzo podobną wersję do tej, bo wiadomo, że w tamtym czasie artysta powtarzał wielokrotnie już raz namalowane motywy) za niedalekie „nie tylko od malarstwa Maneta, ale i od wczesnego Moneta”.

Na obrazie widzimy, pisze biograf, „fragment restauracji improwizowanej na powietrzu pod płachtami – w jakimś Berdyczowie – gdzie w swobodnym, chwyconym na gorąco gąszczu stołów z białymi obrusami, krzeseł, szlagonów, popów, służby i faktorów – świateł, cieni, dymów z samowara – idzie wielka gra – jeżeli nie kolorystyczna, to w każdym razie walorowa”.

Józef Chełmoński „Jarmark na Kresach” (1883)

Obraz ten do Polski z USA trafił na pewno nie wcześniej niż po 1987 roku, dlatego autor biografii wydanej w 1973 r. znał go tylko z reprodukcji. Niemniej uważa on, że gdy jeszcze odkryjemy kilka takich rewelacyjnych obrazów, które artysta malował Paryżu i sprzedawał do USA, to będzie można „wprowadzić poprawki do utartych sądów o Chełmońskim”.

Płótno to zostało sprzedane w jednym z polskich domów aukcyjnych w 2009 roku za kwotę 600 000 zł.

Józef Chełmoński „Jarmark na Kresach” (1883), olej/płótno; 92 x 56,5 cm, wł. prywatna.

Kieszonkowa Mona Lisa, czyli sztuka dostępna dla każdego

Edukacja artystyczna sprowadza się do nauczania o sztuce, malarstwie i rzeźbie w sposób wyjątkowo patetyczny. Mimo, że jest jednym z narzędzi poznawania świata i piękna, często staje się źródłem wiedzy postrzeganej jako trudna do zrozumienia. Książka Krótka historia sztuki Susie Hodge to pierwsze kompendium, które w sposób przystępny i zrozumiały opisuje dzieje sztuk plastycznych na przestrzeni wieków.

Czytaj dalej Kieszonkowa Mona Lisa, czyli sztuka dostępna dla każdego

Dwa kawiarniane demony wg Wojciecha Weissa

Zdecydowana większość środowiska artystycznego związanego z Krakowem przełomu XIX/XX wieku pozostawała pod ogromnym wpływem Stanisława Przybyszewskiego. Ten poeta, dramaturg, dekadent porwał większość artystyczno-literackiej bohemy tego miasta, która upatrywała w nim swego przywódcę. Szybko stał się legendą, zarówno z uwagi na swoją twórczość jak i propagowany styl życia. Wojciech Weiss należał do ulubionych artystów owego „demona Młodej Polski”.

Przybyszewski oprócz tego, że pił i balował bezustannie, to także zapoznawał swoich „wyznawców” z tendencjami nowej sztuki oraz z uznawanymi poglądami estetycznymi. Znał osobiście, poprzez swoją norweską żonę, Edvarda Muncha. Zaznajomił swojego młodszego przyjaciela z jego sztuką i stąd duży wpływ na Weissa wywarła twórczość tego wybitnego malarza. Był także Przybyszewski wyznawcą filozofii Nietzschego czy Schopenhauera oraz psychologii Freuda, odkrywających mroczny świat ludzkiej podświadomości i biologicznego determinizmu. Szczególne miejsce zajmowała w ich dziełach problematyka płci, ujmowana w rożnych aspektach – filozoficznym, biologicznym i kulturowym…(W. Milewska). Dlaczego to przytaczam? Otóż obydwa obrazy, o których będzie mowa, ukazują dramat osoby ludzkiej, choć o całkowicie odmiennym, egzystencjalnym podłożu stosunków pomiędzy kobietą i mężczyzną.

Wojciech Weiss „Kawiarnia paryska”, MNP

Czytaj dalej Dwa kawiarniane demony wg Wojciecha Weissa

Spacer po dziwnym ogrodzie

Jest upalne lato 1902 roku. Jeden z najbardziej znanych twórców Młodej Polski, Józef Mehoffer, udaje się wraz z rodziną na wypoczynek do podkrakowskiej wsi. Tam maluje dużych rozmiarów obraz, który do dzisiaj zachwyca swoją niezwykłością.

Malarz tworząc Dziwny ogród był już wtedy artystą znanym i uznanym, docentem i wykładowcą krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych oraz współzałożycielem Stowarzyszenia Artystów Polskich „Sztuka”. Co ważne także dla samego obrazu, był również ojcem i mężem. Wypoczywając na wsi pośród najbliższych, przedstawił ich w sposób, który daleko wykracza poza kategorię portretu. Mamy ukazanych na obrazie żonę i syna Mehoffera, służącą, a nad nimi zwisającą wielką ważkę. Dzieło to jest uznawane za jedno z kluczowych dla polskiego symbolizmu. Zostało dokończone przez artystę w roku następnym, tj. 1903. Tak więc letni okres poprzedzający powstanie płótna, może skłaniać do przypuszczenia, że malarz był osobą szczęśliwą i spełnioną w życiu rodzinnym.

Józef Mehoffer „Dziwny ogród”, MNW

Czytaj dalej Spacer po dziwnym ogrodzie