Z Kielc do Szczecina

Galeria Malarstwa Polskiego i Europejskiej Sztuki Zdobniczej Muzeum Narodowego w Kielcach z powodu remontu jest już od pewnego czasu nieczynna. Ponowne jej otwarcie planowane jest dopiero wiosną 2019 roku. W związku z tym część zbiorów, w tym co nas tutaj interesuje, obrazy polskich malarzy, są obecnie eksponowane na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. I tak będzie do stycznia 2019 roku.

Na wystawie prezentowane są dzieła polskiego malarstwa od XVII do połowy XX wieku. Obrazom towarzyszy pokaz rzemiosła artystycznego. Obejrzymy meble, szkło i porcelanę, a także przykłady złotnictwa. Wszystko to jest eksponowane w klimatycznych podziemiach zamku, w tzw. Galerii Wschodniej i Galerii Gotyckiej. Jak piszą organizatorzy w broszurze wydanej z okazji tej wystawy „została ona przygotowana na podstawie znacznej – i co ważne – najcenniejszej części kolekcji Muzeum Narodowego w Kielcach”.

Przed wejściem na wystawę

Czytaj dalej Z Kielc do Szczecina

Na werandzie domu Józefa Mehoffera

Kilka lat po namalowaniu słynnego „Dziwnego Ogrodu” Józef Mehoffer w 1908 roku kupuje modrzewiowy dwór w Jankówce koło Wieliczki. Tam powstaje kolejne dzieło malarskie, które ma pokazać domową sielankę rodziny Mehofferów.

Dom urządzony został osobiście przez artystę jako „idealna rezydencja” dla rodzinnego życia, dając tym samym wyraz swemu pojmowaniu „życia, rozkoszy, uciechy, światła, słońca i ciepła”. Na stronie internetowej Muzeum Narodowego w Warszawie, który jest właścicielem obrazu czytamy: „Mehoffer przedstawił tu widok skąpanej w słońcu werandy w Jankówce z otwierającą się perspektywą ogrodu. Widoczna w głębi postać strojnej damy to zapewne żona artysty, bohaterka większości jego obrazów malowanych w tej podkrakowskiej rezydencji Mehofferów”.

Józef Mehoffer „Słońce majowe”, MNW

Czytaj dalej Na werandzie domu Józefa Mehoffera

Tadeusz Makowski w Toruniu

W dniu 27 kwietnia w Muzeum Okręgowym w Toruniu odbył się wernisaż wystawy Malarz i jego modele – Tadeusz Makowski. Obrazy, rysunki, grafiki.

Wystawa będzie czynna do 1 lipca 2018 roku.

Tadeusz Makowski „Autoportret” (1919), MNK

Ekspozycja prac artysty nie jest zbyt duża, ale można powiedzieć, że jest wysmakowaną. Możemy ją oglądać w małej sali wystawowej toruńskiego Ratusza.

Czytaj dalej Tadeusz Makowski w Toruniu

Portret czy autoportret?

Olga Boznańska będąc na „naukach” w Monachium namalowała grupę „japońskich” portretów. Często uważano, że tenże obraz jest jej wizerunkiem własnym, autoportretem. Jednak rysy twarzy modelki nie przypominają jej oblicza. W „Kolekcji sławnych malarzy” czytamy: „Czerwona barwa stroju, tradycyjnie kojarzona z kobietami z półświatka, potęguje wątpliwości co do identyfikacji bohaterki. Sama artystka niejednokrotnie malowała siebie w stroju japońskim, jak to było wówczas w modzie…”. Tutaj natomiast „japońska” jest tylko parasolka.

Olga Boznańska „Autoportret z japońską parasolką” (1892)

Czytaj dalej Portret czy autoportret?

Apokaliptyczny pejzaż Wojciecha Weissa

Malarz urodził się w Leorda (obecnie Rumunia), ale swoje artystyczne życie związał z Krakowem. W wieku 35 lat był już profesorem Akadami Sztuk Pięknych, w której zresztą studiował jeszcze za czasów, kiedy władał nią sam mistrz Jan Matejko.

Wojciech Weiss zasłynął w historii polskiej sztuki dzięki malowaniu aktów i portretów, a jeden z nich, Portret rodziców, obraz z 1899 roku, został nagrodzony na wystawie w Paryżu. Pejzaże także często wchodziły w zakres jego zainteresowań. Przeżył dwie wojny światowe, za życia już, co niezbyt częste jest u malarzy, zyskał uznanie w oczach krytyki i publiczności, pozostawiając po sobie pokaźną spuściznę wypełniającą muzealne gmachy. Nie dziwi więc, że w jego twórczości można obserwować zainteresowania różnymi kierunkami sztuki. Na początku XX wieku zapewne oddziaływał już na niego mocno postimpresjonizm z koncepcją konkretnej formy i płasko położonej, dużej plamy barwnej, dość grubo nawarstwionej. Artysta w miarę szybko włączył się w jego nurt. W tym okresie często posługiwał się temperą i z takim przypadkiem mamy właśnie do czynienia w obrazie Promienny zachód słońca.

Wojciech Weiss „Promienny zachód słońca”, MNP

Czytaj dalej Apokaliptyczny pejzaż Wojciecha Weissa

Anny Bilińskiej spojrzenie na Berlin

Gdy po raz pierwszy zobaczyłem to płótno w Muzeum Narodowym w Warszawie od razu przyszedł mi na myśl Camille Pissarro i jego kilka obrazów stworzonych pod wspólnym tytułem „Boulevard Montmartre” z 1897 roku, malowane z „lotu ptaka”, a dokładniej z okna wyższego piętra paryskiej kamienicy. Ciekawym jest tylko jedno, Bilińska podobny zabieg zastosowała siedem lat wcześniej w Berlinie. Poza tym porównaniem było jeszcze i inne. Wielokrotnie spacerowałem przez Unter den Linden (pol.: Aleja pod Lipami) z wielką przyjemnością, a niewiele od tamtych czasów ulica ta się zmieniła, przynajmniej jeśli chodzi o stające wzdłuż alei budynki cechujące się dużą wartością historyczną i oczywiście rzędy lip więc tym bardziej poczułem potrzebę napisania kilku słów o tym malowidle.

Czytaj dalej Anny Bilińskiej spojrzenie na Berlin

„Warszawskie typy” według Władysława Podkowińskiego

Zanim Władysław Podkowiński stał się prekursorem polskiego impresjonizmu, był przez kilka lat tylko i wyłącznie rysownikiem. Moglibyśmy nawet powiedzieć, że był fotoreporterem rejestrującym życie Warszawy, tylko że nie robił tego za pomocą aparatu fotograficznego, ale ołówkiem i piórkiem.

W. Podkowiński „Portret własny” (1892), fot. domena publiczna

Po rzuceniu nauki w szkole kolejowej, mając zaledwie lat szesnaście, zostaje przyjęty do warszawskiej Klasy Rysunkowej, jedynej w Warszawie szkole kształcącej w kierunku sztuk pięknych. Tam główną personą był Wojciech Gerson, osoba jak na owe czasy niezwykle wykształcona. We współczesnej Warszawie uchodził za człowieka instytucję. Malował, uczył malować innych, zarządzał szkołą, pisał w stołecznych czasopismach. To on właśnie inicjuje i współtworzy Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych. Mając szerokie kontakty w świecie literackim i artystycznym, Gerson poleca młodego Podkowińskiego Stanisławowi Witkiewiczowi i Antoniemu Sygietyńskiemu, którzy skupili wokół siebie grono ludzi pragnących propagować sztukę realistyczną. Ta działalność prowadzona była na łamach „Wędrowca”, czasopisma wówczas awangardowego, w którym ukazywały się teksty literackie wraz z ilustracjami. Podkowiński, Warszawiak z krwi i kości, mający w sobie zacięcie reporterskie oraz prezentujący w swoich rysunkach szczegóły właściwe naturalistom, przypada od razu do gustu Witkiewiczowi. Jak pisze artysta w liście do mamy, spodobał się tak, że teraz mam stałą robotę w „Wędrowcu”; poznaliśmy się dobrze z Witkiewiczem, jak przyjdę do niego to zawsze mię zaprasza na obiad.

Czytaj dalej „Warszawskie typy” według Władysława Podkowińskiego

Włodzimierz Tetmajer. „Święcone w Bronowicach”

Jedną z najważniejszych tradycji polskich związanych z Kościołem katolickim jest święcenie pokarmów w Wielką Sobotę poprzedzającą Święta Wielkanocne. Zwyczaj błogosławienia żywności sięga okresu średniowiecza, a być może nawet czasów pogańskich. Myślę, że dzisiaj warto przyjrzeć się najsłynniejszemu obrazowi odnoszącemu się do tego obrzędu.

Artur Górski, pisarz i krytyk literacki, od którego cyklu artykułów powstał termin „Młoda Polska”, a później tak też nazwano cały okres w historii literatury i sztuki w naszym kraju, napisał o współczesnym mu malarstwie: Dwa zdają mi się przejawy rodzimości w malarstwie polskim: wielka ekspresja uczucia (Matejko) i pewien odrębny nastrój, pewien ton grający w nich rodzimą melodię. W tym nastroju tworzy Chełmoński i Wł. Tetmajer.

Włodzimierz Tetmajer, „Święcone w Bronowicach”

I chyba należy z perspektywy czasu zgodzić się tymi słowami. Choć mieliśmy wielu świetnych malarzy tworzących w tej epoce dzieła wybitne, to ich aktywność artystyczna pozostawała niejako poza tymi obszarami wrażliwości. O Włodzimierzu Tetmajerze, malarzu, bo przecież artysta nie tylko obrazy malował, tak oto się wyrażał krytyk Jan Sten: Nieporównany mistrz koloru, jeden z najlepszych, najsłoneczniejszych pejzażystów, jakich malarstwo nasze wydało – Tetmajer odwraca się od czystej sztuki i staje na czele ruchu, który pod ogólnym hasłem wprowadzenia sztuki do życia dąży jednak do żądania ściślejszego, by wprowadzić do życia pierwiastek kultury chłopskiej.

Czytaj dalej Włodzimierz Tetmajer. „Święcone w Bronowicach”

Olga Boznańska. „W Wielki Piątek”

W tym samym roku (1890) Olga Boznańska maluje dwa bardzo dużych rozmiarów obrazy, o bardzo podobnej wielkości. Mowa tutaj o dziele „W oranżerii” (MNW), oraz o interesującym nas dzisiaj płótnie „W Wielki Piątek”.

Olga Boznańska „W Wielki Piątek” – fragment

W ten dzisiejszy dzień, Wielki Piątek, przyjrzyjmy się temu obrazowi. Na co dzień znajduje się on w Bazylice Mariackiej w Krakowie. Zawieszony jest w jednej z kaplic. Ja miałem okazję obejrzeć to płótno na wielkiej wystawie dzieł artystki w Muzeum Narodowym w Krakowie w 2015 roku. Ten monumentalny obraz jest nietypowym jak dla Boznańskiej zarówno ze względu na rozmiary jak i tematykę. Warto wiedzieć także, że malarka gdy go tworzyła, miała zaledwie 25 lat. Jednym z celów powstania tego dzieła była chęć pokazania krakowskiej publiczności, jak rozwinął się jej talent dzięki pobytowi i nauce malarstwa w Monachium.

Czytaj dalej Olga Boznańska. „W Wielki Piątek”

Władysław Ślewiński nad brzegiem morza Bretanii – w 100. rocznicę śmierci

W dniu 24 marca 1918 roku w Paryżu zmarł Władysław Ślewiński. Większość swojego artystycznego życia spędził we Francji, szczególnie w Bretanii. Malował pejzaże bretońskie i tatrzańskie, martwe natury, portrety. Był jednym z najbardziej konsekwentnych kontynuatorów Szkoły z Pont-Aven. Niniejszy szkic jest poświęcony jest jednemu z jego obszarów zainteresowań.

Władysław Ślewiński „Autoportret” (1906), MŚK

Czy można aż tak zafascynować się morzem, aby namalować kilkadziesiąt pejzaży utrwalających tę wodę, skały i spienione fale? Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że człowiek widzi taki bezmiar wody po raz pierwszy w życiu będąc już po trzydziestce, to odpowiedź może być jak najbardziej twierdząca. Tym bardziej, że pochodził on z mazowieckich nizin. Jak jeszcze dodamy do tego, że miał być rolnikiem, a nie malarzem, którym postanowił zostać w wieku dopiero lat 34, to tym bardziej zrozumiemy motywy jakimi kierował się artysta, tworząc tak wiele marynistycznych obrazów.

Czytaj dalej Władysław Ślewiński nad brzegiem morza Bretanii – w 100. rocznicę śmierci