Chełmoński na jesień

Skoro mamy teraz jesień i to tak obecnie piękną, to warto spojrzeć na dzieło… Jesień, powstałe w 1897 roku. Nie jest tutaj aż tak barwnie znowu, jak za moim oknem, gdyż kolorystykę artysta ograniczył do ciemnych brązów i zielni na dole płótna, a na górze mamy szarości i żółcienie.

W ciemnym malarstwie Józefa Chełmońskiego z tego okresu można dopatrzeć się wpływu symbolizmu, ale na tym obrazie natura gra pierwsze skrzypce. Cisza jesiennego zmierzchu, zapach palonych suchych gałązek i trawy, życie zwierząt bytujących obok człowieka, to jak najbardziej realistyczny obraz polskiej wsi. Tak artystą ją widział i tak nam ją pokazał.

Józef Chełmoński „Jesień” – fragment

Pory roku wyznaczają u człowieka pewne, wymuszone zachowania. Od ubioru począwszy, do potrzeby ogrzania się, jak wiatry smagają twarz. A gdy jeszcze wtedy znajdziemy się na odkrytej przestrzeni i będziemy musieli przebywać tam dłuższy czas, np. doglądając pasącego się bydła, tym bardziej potrzebujemy dodatkowego źródła ciepła. Skąd je wziąć? Nikt jak dotąd nie wymyślił lepszego na to sposobu, jak rozpalenie ogniska. Tym bardziej, że zbliża się zmierzch więc musi być coraz zimniej, choć chłopcy są dobrze odziani w sukmany, ale jak to drzewiej bywało, boso. Jakże sentymentalny obraz współczesnej malarzowi ziemi mazowieckiej. Artysta mieszkał wtedy w Kuklówce opodal Grodziska Mazowieckiego więc bez dwóch zdań tę część kraju na tym płótnie uwiecznił. Bo Chełmoński nie tylko naturę obserwował i badał jako malarz, ale zwyczajnie po ludzku nią żył.

Józef Chełmoński „Jesień”, MNP

Dla tych, którzy obrazu nie widzieli w Muzeum Narodowym w Poznaniu, gdzie na co dzień jest prezentowany, pozwolę sobie na koniec zacytować w całości tekst z tabliczki znajdującej się koło tego płótna, bo warto. Wiejskie sceny rodzajowe w pejzażu były ulubionym tematem obrazów artysty od samych początków twórczości. Malowane w sposób realistyczny swoją wyjątkowość zawdzięczały przełamywaniu wymogów obiektywnej relacji na rzecz dominanty nastrojowej czy spotęgowanego wyrazu. Do takich obrazów należy także Jesień, ukazująca scenę palenia ogniska przez dwóch pastuszków w nasyconym melancholią pejzażu.

Obraz w muzeum

Jesień, rok 1897, olej/płótno; 95 cm x 124 cm, Muzeum Narodowe w Poznaniu.