Dwa „Targi” Józefa Pankiewicza czyli od realizmu do impresjonizmu

Te dwa obrazy, o których traktować będzie niniejszy szkic, odcisnęły piętno nie tylko na samym ich twórcy, ale także i w pewnym stopniu na polskim malarstwie końca XIX wieku. Pierwszy z nich na pewno miał wpływ na całą artystyczną karierę Józefa Pankiewicza, drugi natomiast był jednym z tych, od którego publicznej prezentacji datujemy początek sztuki nowoczesnej w Polsce.

Po ukończeniu krótkiego okresu nauki w Warszawskiej Klasie Rysunkowej, zwanej popularnie „szkołą Gersona”, Józef Pankiewicz mając lat dziewiętnaście, otrzymuje prywatne stypendium od pewnej zamożnej damy, by dalej kształcić się w Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu. Choć wtedy właściwym miejscem winno być raczej Monachium, jak to czynili wcześniej m.in. Józef Chełmoński czy bracia Gierymscy, to jednak hrabina decyduje się opłacać wyłącznie kierunek rosyjski, bo czas taki, że terror carski jest w Królestwie Polskim coraz bardziej uciążliwy, więc lepiej nie drażnić lwa.

Targ na jarzyny na Placu Żelaznej Bramy w Warszawie

A uczelnia to licha była nadzwyczaj więc artysta niewiele z niej wyniósł. Przebywał tam wspólnie ze swoim przyjacielem Władysławem Podkowińskim i razem, solidarnie, na zakończenie roku otrzymali dwie najgorsze noty z rysunku. Nie dlatego, iż byli słabi. Raczej wynikało to z faktu, że już w Warszawie nabyli właściwą wiedzę, jak powinno się współcześnie rysować. Tak o tym pisze Józef Czapski, uczeń Pankiewicza. Pankiewicz i Podkowiński uchodzili w Akademii Petersburskiej za rewolucjonistów w sztuce. Jeden z profesorów zwrócił pewnego razu uwagę Pankiewiczowi w pracowni, że jego akt jest w rysunku zbyt podobny do natury i pozbawiony klasycznej idealizacji, spytał go przytem, czy gdyby model miał odciski, takżeby je narysował. Pankiewicz odpowiedział twierdząco. Odpowiedź uznana za arogancką wpłynęła na ocenę prac nietylko Pankiewicza, ale też Podkowińskiego (pisownia oryginalna). Stąd właśnie wspomniane wyżej ocenienie dwóch naszych artystów jako najgorszych rysowników.

Targ na jarzyny na Placu Żelaznej Bramy w Warszawie (1888), MNP

Po powrocie z Petersburga, Pankiewicz przebywając na plenerze malarskim w Kazimierzu Dolnym poznaje Aleksandra Gierymskiego. Razem z nim i Podkowińskim związuje się ze środowiskiem literacko-artystycznym czasopisma „Wędrowiec” kierowanym przez Stanisława Witkiewicza, gdzie już od pewnego czasu toczy się walka o malarstwo realistyczne. Rozpoczyna tworzyć rysunki i obrazy w tym właśnie nurcie. Jednym z nich jest Targ na jarzyny na Placu Żelaznej Bramy w Warszawie. Płótno to powszechnie uważane jest za najlepszy obraz przedimpresjonistyczny artysty. Malowane przy użyciu koloru lokalnego, stanowi typowy przykład dziewiętnastowiecznego malarstwa realistycznego. Odznacza się precyzyjnymi rysunkami oraz silnymi napięciami walorowymi. Nic dziwnego, że znalazło uznanie Gersona – byłego nauczyciela Pankiewicza (J. Pawlas). Przypomnijmy tylko, że Wojciech Gerson nie był zwolennikiem tego, co działo się w środowisku „Wędrowca”, głosił upadek wielkiej sztuki z uwagi na ogarniający młodzież artystyczną realizm, raczej uchodził za antagonistę Stanisława Witkiewicza (i odwrotnie) oraz środowiska wokół niego skupionego. Ten wszechstronnie wykształcony jak na owe czasy malarz, nauczyciel i krytyk sztuki, współzałożyciel warszawskiej Zachęty, napisał o tym obrazie w jednym z czasopism, że jest bardziej malowidłem martwą naturę wystawiającym, niż obrazem z życia potocznego. Postaci ludzkie są tu podrzędnym dodatkiem do straganu z kapustą i marchwią, której kolosalne wymiary, brzeg obrazu zalegające i jakby wysypujące się z ramy obrazowej, przypominają sfałszowaną perspektywę, jaka nam soczewka fotograficzna daje. Malowanie tych warzyw, ich barwy żywe, świeżość i dokładność roboty, zasługują na wielkie pochwały, i dowodzą wielkiego talentu wykonawczego u autora obrazu.

Pankiewicz obraz wystawia w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie i otrzymuje od jury tejże szacownej instytucji list pochwalny. Dzieło natychmiast zastaje zakupione przez ziemianina-kolekcjonera Ignacego Korwin-Milewskiego za niebagatelną sumę 400 rubli. Pieniądze te pozwalają artyście udać się do Paryża, by zapoznać się z nowymi trendami panującymi w malarstwie, a gdzie, jak nie w stolicy światowej sztuki można uczynić to najlepiej. Zresztą obraz ten Pankiewicz postanawia wystawić także na Międzynarodowej Wystawie Powszechnej (Exposition Universelle) zorganizowanej w stulecie Republiki Francuskiej na paryskich Polach Marsowych w 1889 roku. Tam płótno zostaje także zauważone i docenione. Malarz otrzymuje w uznaniu srebrny medal. Zajrzyjmy teraz do Muzeum Narodowego w Poznaniu, które jest obecnie właścicielem obrazu. Mają tam bardzo dobry zwyczaj umieszczania przy wielu eksponatach tabliczek z krótkim opisem prezentowanego dzieła. Tak też i jest przy tym dziele. Przestawię tylko krótkie résumé z tego, co tam zostało napisane. Otóż stwierdzono, że Targ na jarzyny na Placu Żelaznej Bramy w Warszawie oraz jego losy zadecydowały o dalszej, artystycznej biografii Józefa Pankiewicza. I tak właśnie było.

Targ na kwiaty przed kościołem Sainte-Madeleine w Paryżu

Obraz ten jest pierwszym polskim dziełem malarskim, w którym zastosowane zostały techniki impresjonistyczne. Niebagatelny wpływ na postawę artysty wywarła obejrzana w Paryżu wystawa dzieł Clauda Moneta w 1889 roku. Mamy wiele przykładów w dziejach polskiej sztuki, że nasi artyści często swój styl kształtowali dzięki odwiedzinom Paryża, który zawsze był i nadal jest stolicą światowego malarstwa. Nie inaczej było także i z Józefem Pankiewiczem. Tam zaraził się impresjonizmem, choć działo się to piętnaście lat po pierwszej wystawie grupy przede wszystkim francuskich malarzy prezentujących ten styl, która miała miejsce oczywiście nie gdzie indziej, tylko w Paryżu, w 1874 roku. W sumie nic w tym dziwnego, to przecież nie Paryż miał zaglądać do Polski ze swoimi nowinkami, tylko nasi artyści, aby się rozwijać i poznawać nowe trendy w sztuce, musieli jeździć do stolicy Francji.

Targ na kwiaty przed kościołem Sainte-Madeleine w Paryżu (1890), MNP

Wróćmy jednak do samego obrazu. Targ na kwiaty przed kościołem Sainte-Madeleine w Paryżu Józef Pankiewicz pierwotnie zaczął tworzyć w konwencji realizmu, na podobieństwo Targu na jarzyny na Placu za Żelazną Bramą. Jednak po pewnym czasie zaczyna przemalowywać płótno nadając mu intensywne kolory i chropowatą fakturę zgodnie z technikami impresjonistycznymi. W tym samym okresie przebywa w Paryżu także Ignacy Korwin-Milewski. Hrabia jest zainteresowany co też malarz obecnie tworzy. Udają się więc razem do pracowni wynajmowanej wspólnie z Władysławem Podkowińskim na przedmieściach miasta. Dalej, według Józefa Czapskiego, rzecz się dzieje następująco. Bogacz ogląda w milczeniu niedokończony jeszcze „Targ na kwiaty…” i po chwili zwraca się do malarza z taką oto propozycją: Zrobi mi pan takie samo płótno, ale nieba musi być o 40 centymetrów więcej – i (przejeżdżając paznokciem po obrazie) musi być namalowany zupełnie na gładko. Pankiewicz zdecydowanie odmawia pomimo, że ten zamożny człowiek jest wtedy jego jedynym sponsorem, a sam artysta ubogi jak przysłowiowa mysz kościelna. Tej scenie przygadał się Podkowiński, zadeklarowany wtedy rysownik, nie malarz. Być może wydarzenie to wpłynęło na niego tak mocno, że sam od tego czasu akceptuje artystyczne poglądy przyjaciela, dzięki czemu stają się razem prekursorami polskiego impresjonizmu.

Po powrocie do Polski Pankiewicz wystawia Targ na kwiaty przed kościołem Sainte-Madeleine w Paryżu w warszawskiej Zachęcie, w marcu 1890 roku. Choć malowidło założeń impresjonizmu jeszcze w pełni nie realizowało, miało charakter raczej kompromisowy, to jednak u publiczności zachwytów nie wzbudziło, a wręcz przeciwnie, tylko słowa ostrej krytyki i to do tego stopnia, że Zachęta wycofała się z pokazywania dzieł naszych młodych impresjonistów. Pisze krytyk tamtych czasów: obraz jest niczym innym, jak zbiorem plam, które z daleka nikną wprawdzie trochę, nie sprawiają jednak zupełnej ułudy rzeczywistości. Jest to rodzaj fatamorgany, która z daleka wydaje się czymś, a z bliska jest niczym. No cóż, tak wtedy było. Nie tylko w Polsce wykazywano niezrozumienie, że można malować inaczej, niż przez wieki nauczali akademicy. Zdziwienie budzi dziś myśl, że ten subtelny obraz, przedstawiający rozświetlony słońcem Paryż, kobiety w kolorowych długich sukniach przechadzające się w alei z kwiatami, barwne stragany kipiące od bukietów, zieleń drżących liści i błękitne niebo, mógł być powodem tak wielkiego zacietrzewienia krytyki i irytacji publiczności (A. Bernat). Ale dzięki temu osiągnięto coś bardziej znaczącego, niż tylko chwilowy sukces, o co wtedy tak naprawdę artystom chodziło. Wystawa ta dała początek sztuce nowoczesnej w naszym kraju, a Pankiewicz i Podkowiński uważani są za „szermierzy” impresjonizmu w Polsce. Publiczność tego kierunku w malarstwie na początku nigdzie nie akceptowała, ale jednak historia przyznała rację artystom. Nie ma dzisiaj na świecie muzeum, które nie chciałoby posiadać dzieł impresjonistów.

Targ na kwiaty… w MNP

Targ na jarzyny na Placu Żelaznej Bramy w Warszawie, 1888 rok

technika/materiał: olej, płótno

Wymiary: 82 cm x 108 cm

Muzeum Narodowe w Poznaniu

Targ na kwiaty przed kościołem Sainte-Madeleine w Paryżu, 1890 rok

technika/materiał: olej, płótno

Wymiary: 129 cm x 94 cm

Muzeum Narodowe w Poznaniu

Dodaj komentarz