Jak malarze pole zaorali. Część 1

Tematykę orania pola przez woły czy konie ciągnące pług w polskim malarstwie podejmowało wielu malarzy, że wymienimy tu tylko dodatkowo Stanisława Witkiewicza, czy Witolda Wojtkiewicza, który ukazał tę czynność w formie ekspresjonistycznej groteski. Spójrzmy zatem na trzy tylko dzieła, trzech naszych wybitnych malarzy, odnoszące się do tego tematu, gdyż wydaje się, że są one najbardziej znane i rozpoznawalne. 

W końcu XIX wieku u kilkunastu polskich malarzy zdołamy zauważyć występujący w ich twórczości epizod impresjonistyczny. Nie znaczy to oczywiście, że możemy nazywać ich impresjonistami. Jednym z takich artystów na pewno był Leon Wyczółkowski, a jego obraz Orka na Ukrainie, który na co dzień jest prezentowany w Muzeum Narodowym w Krakowie, uważa się za ten, na którym najbardziej zastosował założenia francuskiego impresjonizmu.

„Orka na Ukrainie” – fragment

Kompozycje z tematem „Orki” artysta stworzył trzy. Ta, której poświęcamy ten szkic, druga pastelem malowana jest w zbiorach MNW, trzecia znajduje się w kolekcji prywatnej. Wszystkie powstały w czasie gdy Wyczółkowski przebywał na Ukrainie. W tamtych rejonach spędził dziesięć lat swojego życia. Bywał na Kresach z przerwami od 1883 do 1911 roku. Słowo „przebywał’ jest tu być może zbyt poprawne, gdyż możemy nawet powiedzieć, że były chwile, kiedy przepadał bez wieści „wśród czacharów i oczeretów, wśród wód i stepów na ukochanej Ukrainie”. Przyjaciele często nie wiedzieli gdzie rezyduje więc zaniepokojeni dali nawet kiedyś do jednej z gazet anons: Kto może podać adres Leona Wyczółkowskiego, malarza z Warszawy? List gończy. Jak się jednak później okazało, te niepokojące zniknięcia przyniosły naszej rodzimej sztuce – jak zauważa B. Kokoska – „w pełni oryginalną w polskim malarstwie wizję naturalizmu, wzbogaconą indywidualnie traktowanymi zdobyczami malarstwa postimpresjonistycznego”.

„Woły”, (1891), Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy

Wcześniejsze zapoznanie się przez artystę podczas pobytu w Paryżu z twórczością impresjonistów oraz przepiękne ukraińskie plenery pełne dynamicznych barw stały się dla niego przełomem nie tylko formalnym, ale zmieniającym całkowicie sposób myślenia i przedstawiania rzeczywistości. Skierował swe zainteresowania w stronę realistycznego nurtu sztuki (E. Sekuła-Tauer). Analizując zmiany, jakie zachodziły w działalności artystycznej Wyczółkowskiego, współczesny malarzowi krytyk, znalazł takie oto przyczyny tychże zmian. Pisze on: „Nie ma kwestii, iż na Wyczółkowskiego oprócz samej natury, która przemawia doń świeżością nie tykanych motywów, oddziałały widywane w Kijowie utwory realistów oraz echa płynących z Zachodu zwrotów. Wrażenia te jednak przetrawił tak w sobie, iż to, co nam podał w formie skończonej, jest na wskroś jego własnym, subiektywnym sposobem zapatrywania się na przyrodę (…) Wyczółkowski jest przede wszystkim kolorystą, świat cały przemawia doń barwą; i pomimo, że pragnie zużytkować efekt światła, wybiera jednak motywa, gdzie światło to osiada jaskrawo i ozłaca barwne przedmioty”.

„Orka na Ukrainie” – Muzeum Narodowe w Krakowie

Tak więc przede wszystkim światło. Choć artysta twierdził, że „jego plener pochodzi ze wsi, z Ukrainy, a nie z Paryża”, to jednak na pewno możemy powiedzieć słowami W. Milewskiej, iż „inspiracją dla niego były niewątpliwie dzieła realistów i impresjonistów oglądane we Francji. (…). W przeciwieństwie jednak do jednej z kardynalnych zasad tego kierunku nakazującej chwytać zaobserwowane w naturze ulotne zjawisko, malując alla prima, obraz Wyczółkowskiego powstał w pracowni, na podstawie studiów wykonanych w plenerze”. Niemniej powtórzmy: „Orka na Ukrainie” jest jednym z niewielu dzieł Wyczółkowskiego, w których artysta najbardziej zbliżył się do założeń francuskiego impresjonizmu.

Obraz ten przedstawia scenę rodzajową toczącą się po wschodzie słońca. Jedna z biografek malarza, Maria Twarowska, tak poetycko opisała to dzieło:

Zaorana ziemia pokryła się falami skib, które pod ukośnymi promieniami słonecznymi wibrują drobnymi rudożółtymi połyskami i kobaltowymi plamkami cieniów, zlewając się w oku widza w jarzący fiolet. Spod racic wołów podnosi się pył, lśniący, białozłotawy tuman, i snuje się tuż nad ziemią. Na odzieży prykazczyka żółte i pomarańczowe blaski kontrastują z niebieskimi i zielonymi cieniami. Szeroko, gładko malowane grzbiety wołów są w cieniu niebieskawoszare, w słońcu cytrynowożółte. Konsekwentne poddanie całości obrazu nasyconej barwą grze świateł i cieni potęguje jego sugestywność. Równocześnie malarz wzmógł wrażenie prawdy przez takie zróżnicowanie faktury, że oddaje ono szorstkość grud ziemi, zawiesinę pyłu, gładkość grzbietów wolich i niezmącony blask nieba.

Obraz w muzeum

Leon Wyczółkowski: Orka na Ukrainie (1892), olej/płótno; wymiary: 73 x 121,5 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie.