Leona Wyczółkowskiego „Autoportret w chińskim kaftanie”

Jeżeli artysta maluje swój autoportret, to zazwyczaj nie po to, aby pokazać publiczności swoje oblicze i nie po to żeby ludzie wiedzieli jak wygląda, tylko najczęściej dlatego, że chce tymże autoportretem przekazać odbiorcy inne wartości.

W pastelu Wyczółkowski był mistrzem. Technikę tę stosował przez prawie 20 lat, bowiem odnajdywał w niej siebie, swoją ekspresję i temperament. Te pojęcia możemy także zastosować do autoportretów, których namalował w czasie długiego życia wiele. W każdym z nich przedstawiał swoją osobę bez upiększeń, często również w sposób zabawny, zawsze z ludzkim wyrazem twarzy i uważnym spojrzeniem.

„Autoportret w chińskim kaftanie” pastelem malowany powstaje w Krakowie, w roku 1911, a więc w okresie kiedy Wyczółkowski był profesorem w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych, a jako artysta znajdował się u szczytu sławy. Zadajemy sobie więc pytanie, dlaczego poważny wykładowca, poważnej uczelni, portretuje się w chińskim wdzianku? Odpowiedź znajdujemy na stronie internetowej Muzeum Narodowego w Warszawie, gdzie czytamy:

W autoportrecie z 1911 roku artysta zawarł niemalże credo swych estetycznych zainteresowań. Umiłowanie sztuki Dalekiego Wschodu zostało zamanifestowane obecnością chińskiej makaty i męskiej półoficjalnej szaty longpao z epoki Qing, w której malarz przybrał teatralną pozę. Odnajdujemy też ostre zestawienia kolorystyczne: barwa szafiru i blask złota, chętnie były ze sobą kontrastowane również w innych pracach malarza: wreszcie śmiałość i swoboda gestu ręki świadczą o obserwacji chińskiego i japońskiego malarstwa. Przedmioty, które ukazał na swoim autoportrecie zostały pożyczone od zaprzyjaźnionego miłośnika i znawcy sztuki orientalnej Feliksa Jasieńskiego. Autoportret powstał, gdy Wyczółkowski był u szczytu sławy i on jest jednym z ostatnich tak barwnych akordów polskiego geniusza pastelu, który w latach późniejszych poświęcił się głównie grafice warsztatowej.

Na przełomie 2015/2016 roku w Muzeum Narodowym w Warszawie prezentowana była wystawa czasowa pt.: „Mistrzowie pastelu. Od Marteau do Witkacego”. „Autoportret w chińskim kaftanie” Wyczóła (jak nazywali malarza przyjaciele) był, można powiedzieć, twarzą tej wystawy. W holu muzeum, jak również przed wejściem do sali, gdzie prezentowane są obrazy pastelami malowane, zawieszono dużych rozmiarów reprodukcję tegoż autoportretu artysty. Również folder wydany z tej okazji na okładce przestawia Wyczółkowskiego w „Chińskim kaftanie”.

Co jest szczególnego w tym malowidle, że „zasłużyło” ono na takie wyróżnienie? Ano wydaje się, że właśnie to, o czym pisałem na wstępie.? Pokazuje nie samą twarz artysty, fotografię człowieka, ale przede wszystkim jego osobowość wyrażoną siłą koloru skóry, wystającymi kośćmi czaszki, przenikliwością spojrzenia oraz bijącą z obrazu pewnością siebie silnej i nadzwyczaj wyrazistej twarzy. Nie widzimy w tym dziele gładkości pędzla i swoistego „lizania” obrazu, a jest jedynie szorstkość malowidła, czyli prawda o człowieku artyście, który ten autoportret stworzył.

Leon Wyczółkowski „Autoportret w chińskim kaftanie” („Autoportret w chińskiej szacie męskiej półoficjalnej longpao”), 1911 rok, pastel/papier; wymiary: 94,5 cm x 87 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie.