Malarz i poeta

Stanisław Grochowiak za młodu marzył aby zostać malarzem. Został poetą. W swoim wierszu „Brama na Starym Mieście. Kopia obrazu Aleksandra Gierymskiego”, w jego I części, za pomocą poetyckich środków wyrazu ożywia nieruchomy pejzaż miejski przedstawiony przez malarza. Uważa się bowiem, że poeta opisując jakiś obraz, jak pisze Marek Karwala „starał się nie opowiadać tego, co dostrzegało jego oko, nie kopiować, lecz interpretował, zdawał się przekraczać granice płótna”. Spójrzmy na obraz i przeczytajmy wiersz.

Jest mocna. Kamienna. Zwieńczona portykiem
Jak głowa lwa. Albo wołu. (Tu wół bardziej pokrewny.)
Ma w sobie czeluść tak gęstą jak syrop.
Lub kancelaria adwokata zmarłego na piersi.

Wzbudza szacunek. Bo w takim tunelu Nie róża pachnie, nie dzwonek wiatyku,
Lecz młotek szewca – na końcu spłaszczony
Jak pieczęć kanclerska – lub całus obleśnika.

Dwa szyldy na skrzydłach pionowych uniosła:
Jeden jest polski, więc ozdobny w klucze –
Drugi prawitielny: rozcięty w dwujęzyk
Zaborczej żmii.

Bo też carskie Mochy
Rozcięły na dwoje Marcelę Taszyńską,
I w czułym rowku biustu ślusarzowej
Kibitki pędzą po niewieścim śniegu.

(…)

Aleksander Gierymski, „Brama na Starym Mieście” (1883). Olej na płótnie. 64 cm x 48 cm. Muzeum Sztuki w Łodzi, Pałac Herbsta.