O jednym nokturnie Maksymiliana Gierymskiego

Maks Gierymski ponoć mawiał, że na obrazie jak i na zegarze musi być widać godzinę. Przedstawiane obecnie jego dzieło nie pozostawia najmniejszych wątpliwości, jaką porę obraz prezentuje. Zresztą sam tytuł także nie dopuszcza pomyłki. „Noc”, płótno datowane na lata 1872-1873, jedno z ostatnich w dorobku artysty.

Jednakże ta noc nie jest zapewne bardzo głęboka. W oknach palą się jeszcze światła, drogą jedzie zaprzęgnięty w konie wóz prowadzony przez furmana. Obok biegnie pies. Widzimy też osoby podążające tą polną drogą, zapewne w stronę widocznych w oddali wiejskich chałup, w których oknach również tli się światło. Ludzie jeszcze nie śpią. Jest noc, ale znów nie taka późna. Możemy więc się domyślić, która to mniej więcej jest godzina i jaka pora roku. Lato zapewne, bo krzewy zielenią się pomimo ciemności z lekka jednak rozjaśnionej gwiazdami.

„Noc” – fragment, MNW

Czyli postulat artysty, że „na obrazie jak i na zegarze musi być widać godzinę” został w tej kompozycji zrealizowany w pełni. Takie są właśnie obrazy starszego z braci Gierymskich, które – jak pisze E. Micke-Broniarek – głównie ukazywały polską ziemię, powstawały pod wpływem wspomnień, szkiców i notatek plenerowych wykonywanych podczas kolejnych, krótkich pobytów w kraju. Niczym w lustrzanym odbiciu jawi się w nich przyroda nie poddana malowniczej stylizacji ani żadnej, z góry powziętej koncepcji kompozycyjnej, uboga i monotonna, a jednocześnie niemal monumentalna w swym surowym pięknie i prostocie. Czyli realizm w czystej formie, ten prawdziwy, wyłączający wszelkie formy akademizmu, taki, jaki próbowali wprowadzić do polskiej sztuki ci bardziej światli, o otwartych umysłach w owym czasie.

„Noc” – Muzeum Narodowe w Warszawie

Antoni Sygietyński już w końcu XIX wieku zauważył, że realizm czy naturalizm, jak go dzisiaj nazywają, nie wyłącza ani fantazji, ani wyobraźni ze sztuki, ponieważ obserwacja nie wyłącza ich z życia. Idzie tylko o to, aby kłamstwo i udawanie nie podszywało się pod miano szlachetne fantazji lub wyobraźni, co nazbyt często niestety przytrafia się przeważnej większości idealistów w malarstwie historycznym i religijnym. A Maks pomimo, że malował sceny historyczne, ale tylko te sobie współczesne, jak choćby „Patrol powstańczy”, nie był malarzem historycznym. Nie był też pejzażystą, takim jak jego nauczyciel Breslauer, ani malarzem rodzajowym jak Kostrzewski, który przy nim wydawał się naiwny. Nie było w nim nic z poetycznego romantyzmu, jak u Kotsisa, i zupełnie niczego z tej burzy nieokiełzanej historiozofii, jak u Matejki. A to były powody, dla których miał więcej przeciwników niż wielbicieli, gdyż leży w naturze ludzkiej, że wszystko z czym się spotykamy, porównywać lubimy ze znanymi rzeczami. Wszelka nowość przyjmowana jest z oporami, przyswajana z niechęcią – pisał I. Witz..

Obraz w muzeum

Nie ma tutaj pozamalarskich rozmyślań o obrazie. Artysta przedstawia tę scenę obserwując ją niejako z zewnątrz. Nie stara się nikogo wzruszyć. Podejdźmy ponownie do dzieła. Widzimy na nim często stosowany przez Maksa Gierymskiego, podkreślający naturalną przypadkowość sceny, sposób ujęcia od tyłu ludzi podążających w głąb przestrzeni obrazu. Efekt zatopionych w mroku postaci, powoli oddalających się od widza, doskonale odpowiada tajemniczej, nostalgicznej aurze tego obrazu. Jego nastrój określa przede wszystkim subtelna harmonia światła i cieni, którą w ciemności nocy tworzy blada poświata księżyca i rozjarzone blaskiem okna wiejskich chat, a także wyrafinowana gama barwna zróżnicowanych odcieni ciemnego błękitu, zszarzałej zieleni i brązu – tak pisze o obrazie E. Micke-Broniarek. Droga w nocy dla Tadeusza Dobrowolskiego budzi asocjacje z muzyką Chopina, a rzeźbiarz i publicysta Cyprian Godebski zauważa, że kolorów w tym obrazie jest tak mało, a jednak (obraz) jest niezaprzeczenie dziełem prawdziwego kolorysty. Na widok tego utworu przejmuje cię tęsknota i pozostawia długo pod wrażeniem jakby wonnego powiewu wiązki polnych kwiatów. Poetyczne dzieło malarskie jednego z największych polskich mistrzów realizmu (naturalizmu).

Noc; Droga w nocy (1872 – 1873), olej, płótno; 46 x 80 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie.