Rysunek – arcydzieło. Aleksandra Gierymskiego „Śmieciarka warszawska”

Po Powstaniu Styczniowym Warszawa poprzez działania polityczne została zredukowana do prowincjonalnego miasta Cesarstwa Rosyjskiego. Mimo tego była jak na owe czasy miejscem raczej ludnym. W 1882 roku liczyła już 384 tysiące mieszkańców. W owym czasie malarzom naszym w Warszawie nie było łatwo egzystować.

Tak pisał o ich losie Artur Międzyrzecki: … artyści przybywali do Warszawy, w której malarzami pomiatano – z Monachium i Rzymu, w których malarzy ceniono; do Warszawy, gdzie malarze ginęli z głodu wśród powszechnej obojętności – z miast za granicą, gdzie malarze zapewniony mieli byt materialny i uwagę dla swych talentów. Niemniej upokarzające było i to, że stawali w ojczystym mieście, któremu wiele mieli do powiedzenia, a które nie chciało ich słuchać.

Mimo to próbowali, choć tak naprawdę nikt ich dzieł kupować nie chciał. Wielu z nich, a są to nazwiska, które na stałe zapisały się w historii polskiej sztuki i to złotymi literami, zaczęło tworzyć rysunki, które później było reprodukowane w warszawski gazetach. Dzięki temu zarabiali choćby trochę pieniędzy na marną swą egzystencję. Stanisław Witkiewicz, najważniejszy wówczas pomysłodawca tego celu chciał, aby nasi malarze w swoich rycinach pokazali ludzi żywych wszelkiego rodzaju, od bogaczy, którym się z przejedzenia strawa wywraca na brzegi ust, do nędzarzy, którzy wyszukują resztki nie ogryzionych kości po śmietnikach; od sióstr miłosierdzia z duszą prostą, zatopioną w miłości i współczuciu dla nędzy i cierpienia, do biednych kobiet, sponiewieranych w błocie ulicznym przez niemiłosierne i złośliwe stosowanie praw społecznej etyki. Słowem ukazanie Warszawy żywej, zmiennej, ruchliwej, dygocącej takim szalonym temperamentem, tak czasem szczytnej i wzniosłej i tak nieraz płaskiej i pospolitej…

Tyle tytułem wstępu. Zaprezentuję jeden rysunek artysty, który bez wątpienia znajduje się w ścisłym topie polskiego malarstwa, Aleksandra Gierymskiego.

Zagląda do pracowni Aleksandra wspomniany już Wiktor Gomulicki, który później napisze: Wykonywał właściwie w tym czasie dla pism ilustrowanych swe świetne widoki Warszawy, objęte ogólnym nagłówkiem „Warszawa w obrazkach”. Objawiła się w nich świetna w formie artystycznej, właściwa, odrębna „fizjonomia” Warszawy – jej rzec można dusza. Gomulicki, jeden z najwybitniejszych piewców Warszawy, natychmiast w młodzieńczym uniesieniu zaczął rysunki chwalić, na co Gierymski miał odpowiedzieć – Cała Warszawa jest kątem, śmietnikiem, dziurą!

Wtedy to powstaje m. in. słynna „Śmieciarka warszawska” reprodukowana w w „Albumie Maksa i Aleksandra Gierymskich”, książce pióra Antoniego Sygietyńskiego wydanej w 1886 roku. Jest to po prostu arcydzieło stworzone ołówkiem. Maria Gerson-Dąbrowska tak pisała o tym rysunku: Oto „Śmieciarka“ – taka sobie baba, jakich wiele widujemy na naszych podwórzach, baba brzydka, brudna i obdarta, zdaje się, że ją żywą widzimy przed sobą. Otóż to, żywą, bez bagatelizowania tematu przez Aleksandra, choć na pozór to temat w sumie mało ważny i w czasach, o których mówimy, codzienny na ulicach Warszawy. Widzimy tu także nie tylko samą „babę jakich wiele”. Artysta pragnie zwrócić naszą uwagę również na miejsce, gdzie „Śmieciarka” się obraca. Nie są to miejsce te ekskluzywne. Czyli śmieci, które dźwiga na steranych ramionach, zapewne także nie.