Stanisław Wyspiańskiego Chochoły na krakowskich Plantach

Pejzaż nie był główną domeną twórczości Wyspiańskiego. Niemniej powiedzmy szczerze, że wszystko co stworzył, od malarstwa, poprzez sztukę witrażu, polichromii, projektowania mebli czy wnętrz, po działalność ilustratorską czy scenograficzną, aż do literatury, stawia go w rzędzie osób, które odcisnęły piętno na całej kulturze narodowej przełomu wieków.

Natomiast w rodzinnym Krakowie na pewno wzruszył wiele osób swoimi pełnymi nastroju pastelami pokazującymi Planty i Wawel malowanymi o różnych porach dnia i roku. Stworzył też symbol chochoła. To różany krzew owinięty otuliną ze słomy, która chroni go przed zimowymi mrozami. Sen zimowy, to uśpione życie, które narodzi się na wiosnę, ale także metafora uśpionego w niewoli narodu.

Stanisław Wyspiański „Chochoły”, MNW

Działalność artystyczna Stanisława Wyspiańskiego to wzajemne przenikanie się twórczości literackiej z malarską. Pojęcie „chochoła” od razu przywołuje nam na myśl osobę z dramatu „Wesele”. Jednakże sam obraz powstał przynajmniej dwa lata przed napisaniem przez artystę tego utworu. Czyżby antycypował on wtedy już jego powstanie? Być może, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że sam twórca pierwotnie zatytułował go Pałuby na Plantach tańczące, a obecny tytuł Chochoły pochodzi dopiero z 1927 roku (zanotowany przez twórcę katalogu dzieł wszystkich artysty), to można co do tego nabrać wątpliwości. Natomiast pewne jest wydarzanie, które zainspirowało Wyspiańskiego do stworzenia tego obrazu pastelem malowanego. Jeden z jego znajomych tak to wspomina (cyt. za: Konrad Niciński, CULTURE.PL):

Pamiętam, jak idąc raz w nocy Plantami z Wyspiańskim zauważyliśmy naprzeciw muru tzw. „Świętego Michała” grupę krzewów różanych. Było to bardzo wczesną wiosną (…) i róże stały jeszcze w zimowym owinięciu ze słomy. – Niech pan patrzy, one tańczą, one zupełnie tańczą – mówił Wyspiański. Wkrótce potem wymalował tę grupę krzewów w słomianych owijakach, wiodącą prawie że ludzki taniec wśród plantacyjnych kasztanów przy świetle latarni. Całość emanuje aurą niesamowitego snu, wywołując efekt dotknięcia czegoś wymykającego się racjonalnemu poznaniu, czegoś nie z tego świata.

„Chochoły” – fragment

Obraz prezentowany jest w osobnej sali Muzeum Narodowego w Warszawie wśród dwudziestu innych prac artysty. W zdecydowanej większości to pastele, dlatego też eksponowane są one niejako w półmroku, co nadaje im jeszcze większej tajemniczości. Nokturn Chochoły, ten swoisty „sen natury” wyróżnia się moim zdaniem na tle pozostałych dzieł Wyspiańskiego tu zawieszonych, przede wszystkim przezroczystością tonów oraz ich głębokością. Patrząc na ów obraz z pewnej odległości mamy wrażenie, że widzimy ludzkie figury, które, tak jak to sam Wyspiański powiedział, tańczą, bądź do tego tańca są już gotowe. Tak postrzegał otaczający go świat, prawie że realistycznie, a jednak nie do końca, bo ot choćby ten nokturn, który nasycony jest poezją, refleksją i nostalgią nie pozwala Chochołów jednoznacznie sklasyfikować. Ale nic w tym zaskakującego, bo takie też było całe, nadzwyczaj twórcze, choć krótkie życie tego wybitnego artysty, który żadnym regułom się nie poddawał.

„Chochoły” w MNW

Chochoły” (Pałuby na Plantach tańczące), rok 1898-1899, pastel/papier żeberkowy (na tekturze); 69 x 107 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie.