Władysław Ślewiński „Sierota z Poronina”

Po kilkuletnim pobycie we Francji, Władysław Ślewiński w 1905 roku wraca do kraju i zamieszkuje w Krakowie. Stąd już jest bardzo blisko na Podhale. Okres Młodej Polski to także czas fascynacji folklorem, a w tym wypadku tatrzańskim krajobrazem i życiem prostych ludzi.

„Sierota z Poronina” – fragment

W tym rejonie Polski w owym czasie gromadnie przebywają artyści wszelkiej maści, pisarze, malarze. Elita kulturalna kraju w rozbiorach. Władysław Ślewiński zaprzyjaźnia się z wieloma z nich: Janem Kasprowiczem, Leopoldem Staffem, Kazimierzem Tetmajerem, Stanisławem Witkiewiczem czy Leonem Wyczółkowskim.

Malarz odbywa tam szereg wędrówek, poznaje góry i ich mieszkańców, i maluje, przede wszystkim pejzaże. Tu jednak powstaje także słynny portret góralskiego chłopca Sierota z Poronina. Niekiedy nie ma potrzeby szczegółowo opisywać obrazu. Wystarczy na niego tylko patrzeć, aby zrozumieć zamierzenia malarza. Prostota tego płótna, wyzbytego wszelkich ozdobników, brak jakiejkolwiek anegdoty przy subtelnym wydobyciu psychiki dziecka – pozwalają nam silnie odczuć bogactwo ludzkich treści pisał Ignacy Witz. Pierwszy biograf artysty, poeta i malarz Tytus Czyżewski zauważył, że chłopiec ten jest arcydziełem jego sztuki (…), w tym obrazie koncentruje się wszystko, co Ślewiński umiał, jako malarz.

Władysław Ślewiński „Sierota z Poronina” (1906), MNW

Z dzieła tego bije zwyczajnie prostota i to zarówno w jego kompozycji, jak i kolorystyce ograniczonej do kolorów szarości. I te oczy. Zapatrzone w pustą dal, a może w nasze oczy, oczy widza. Smutne oczy sieroty góralczyka. Choć naprawdę chłopiec ten był półsierotą. Ludwik Kościelniak, syn Magdaleny, służącej Ślewińskich z Poronina, gdzie przez pewien czas mieszkali. Płótno jest zawieszone w Muzeum Narodowym w Warszawie pośród dwóch obrazów Ślewińskiego powstałych w Bretanii, soczystych w swojej kolorystyce. Ascetyczny wręcz portret góralczyka jakby tutaj nie pasował. Ale pasuje. Bo przecież inaczej żyli ludzie w wolnej Francji, niż nękanej rozbiorami Polski. I tę różnicę dokładnie widać, bo artysta nic nie upiększał. Tak jak przystało to malarzowi skromnemu, który nie dbał o poklask publiczności. Pozostał zawsze wierny koncepcji „prymitywizmu” w sztuce przejętej od swego mistrza, Paula Gauguina, poszukując w niej autentycznego wyrazu.

Obraz w MNW

Władysław Ślewiński Sierota z Poronina (1906), olej/płótno; wymiary: 77 cm × 50 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie.