Władysława Podkowińskiego portrety dziewczynek

Na pewno „malarzem dzieci” tego artystę nazwać nie można, tak jak w Krakowie nazywano często w Stanisława Wyspiańskiego. A jak mówiono o tym dziecięciu Warszawy, Władysławie Podkowińskim? „Artysta tragiczny” – takie raczej określenie do niego przylgnęło.

„Artysta tragiczny” znany jest przede wszystkim z innego rodzaju uprawianego malarstwa, niż malowanie portretów dziewczynek, ale kilka naprawdę ciekawych dzieł z dziećmi w roli głównej stworzył, w tym kilka z młodymi panienkami. Niemniej należy chyba uznać, że tematykę tę traktował raczej okolicznościowo. Jednym z najlepszych jego obrazów z bogatego dorobku malarskiego, to dzieło z chłopcami w roli głównej, czyli „Dzieci w ogrodzie”. Teraz przyjrzyjmy się obrazom, na których uwiecznił młode dziewczynki. Poza tym, już od II poł. XIX wieku chyba wszyscy polscy malarze uwieczniali na swoich płótnach dzieci.

Dziewczynka w polu” (1890-1891), akwarela/papier; wymiary: 27,5 x 31,5 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie (fot. MNW)

Jak przystało na impresjonistę, początkującego, jeśli weźmiemy pod uwagę datę postania tej akwareli, artysta ukazał tutaj dziewczynkę na tle wycinka przyrody. Postać stopiona jest z otoczeniem, przede wszystkim poprzez zastosowanie ubogiej gamy barw. Jednak genialnie został przez twórcę wydobyty ruch modelki. Wczesnomodernistyczne ujęcie modela, nie oparte na akademickim starannie wystudiowanym rysunku.

Dziewczynka w kapeluszu z kwiatami” (1890-1891), akwarela/papier; wymiary: 17,5 x 12 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie (fot. MNW)

Choć portrecik ten powstały w latach jak obrazek powyżej, jest tutaj już bardziej impresjonistyczny, a na pewno zastosował w nim artysta bardziej bogatą, jaśniejszą paletę barw. Być może malarz portretowe akwarelki traktował jako wprawki do późniejszych, już bardzo „poważnych” portretów malowanych impresjonistycznie, z których początkowo publiczność się śmiała. No, może nie wszyscy, ale ci, których wówczas zwano filistarmi. Przykład? Proszę. Słynny „Portret Czesława Jankowskiego” z 1890 roku, gdy został wystawiony w Zachęcie taką oto zebrał recenzję. „Twarz ożółcona, niby widmo, bez odrobiny prawdy w kolorycie, a cały obraz zdradza nie jakiś przypadek w fałszywym traktowaniu, ale umyślne krzywienie natury”.

Dziewczynka na tle ogrodu (Bronisia)” (1891), akwarela/papier; wymiary: 21 x 28 cm, Muzeum Narodowe w Poznaniu (fot. MNP).

Pisze biografka artysty, Wiesława Wierzchowska: „Konsekwentnie impresjonistyczny punkt widzenia zamanifestował się w skromnej akwareli namalowanej dla jakieś Bronisi na urodziny, o czym informuje stosowna dedykacja. Gama błękitów, zieleni i szarości nasycona światłem składa się na fragment ogrodu z szeroko otwartą bramą, w której stoi mała dziewczynka – plama koloru tak samo ważna, jak wszystko dookoła. Artysta zastosował tu specyficzną perspektywę z wysokości oczu dziecka i świat wyogromniał w stosunku do postaci dziecięcej, która w ten sposób nabrała charakteru bezradności, a całość kompozycji nuty liryzmu”.

Dziewczynka w kapeluszu” (1894), olej/płótno; wymiary: 62,5 x 50,5 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie (fot. MNW)

Salonowy portret wytwornej dziewczynki. Na główce kapelusik upiększony kwiatami. Ot, portret jakich w dziejach sztuki tysiące. Czy aby na pewno? Prof. Irena Kossowska zawraca uwagę na rzecz bardzo istotną w tym dziele. Zauważa, że „przedmiotem analizy stała się dla artysty gra barwnych refleksów na białej sukience i udekorowanych kwiatami kapeluszu”.

Dziewczynka z obręczą” (1894), olej/płótno; wymiary: 74 x 63,5 cm, Muzeum Narodowe w Poznaniu.

W dostępnej mi literaturze na temat tego płótna nic nie doniesiono. Prawdopodobnie artysta malował ów portret na zamówienie, dla pieniędzy. Podkowiński pod koniec życia miał usposobienie drażliwe, a wiadomo, że dzieci jako modele są nieposłuszne. Dlatego można przypuszczać, że portret ten malował z fotografii. Pierwszy biograf artysty, znający go osobiście, tak pisał: „Kilka portretowych obstalunków, pokup na wszystko prawie co wychodziło z jego pracowani zapewniają mu byt niezależny”.

Portret dziewczynki” (szkic), (1894), olej/płótno; wymiary: 40 cm x 35,7 cm, własność prywatna.

Obraz ten nigdy nie został przez artystę ukończony. Nałożył tylko kilka warstw malarskich, niemniej rysy dziewczynki są nawet wyraźne. Czteroletnia Józefa Oderfeldówna, bo tę osóbkę portretował, była nadzwyczaj ruchliwą i kilkugodzinne, przez wiele dni pozowanie malarzowi, strasznie ją nudziło. Na znak protestu, jak głosi przekaz rodzinny, pewnego dnia obcięła sobie grzywkę. Artysta wtedy zdenerwował się okrutnie i odmówił dalszego malowania, dopóki włosy Józi nie odrosną. Jest też przyczyna druga. Podkowiński pracę nad portretem rozpoczął późną jesienią 1894 roku. Chorował wtedy od kilku już lat na suchoty (gruźlicę). W tym czasie stan jego zdrowia bardzo się pogorszył, więc nic w tym dziwnego, że był bardzo drażliwy i nie chciał kontynuować malowania. Zmarł kilka miesięcy później.