Jak malarze pole zaorali. Część 3

Przyznam, że jak patrzę na ten obraz stojąc od niego w znacznej odległości, to widzę przede wszystkim pejzaż, gdzie główną rolę grają kłębiące się chmury. Gdy natomiast przyglądam mu się z bliska, jestem przygnębiony. Fakt, że ciężko jest mi patrzeć na cierpienie człowieka i bydlęcia, nie może przysłaniać obiektywnej oceny dzieła malarskiego.

Bo to, że człowiek, który orze ziemię, popędzając batem dwa silne woły cierpi, to raczej nie podlega dyskusji. Zastanawia tylko dlaczego Ferdynand Ruszczyc na początku swojej malarskiej kariery wybrał taki temat? W 1897 roku ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Petersburgu, a już 1898 r. namalował obraz „Ziemia”. To niemalże malarski debiut.

„Ziemia” – fragment

Może nam to wyjaśnić prof. Irena Kossowska, która uważa, że artysta tym dziełem dał wyraz swemu twórczemu credo opartemu na panteistycznym pojmowaniu świata: dramatyczny teatr nieba skonfrontował tu ze skrawkiem surowej, nagiej ziemi; nabrzmiałymi deszczem chmurami przytłoczył drobną sylwetkę oracza popędzającego woły. Istota ludzka, jej doczesny byt i heroiczne próby okiełznania żywiołów podporządkowane są w artystycznej wizji Ruszczyca kosmicznym siłom, wpisane w plan Boskiego Stworzenia.

Pomimo takiego sukcesu na początku kariery, bo obraz był powszechnie chwalony, twórczość malarska Ruszczyca nie trwała długo. Po 1908 roku, czyli w dziesięć lat po ukończeniu tego dzieła, skupia się na działalności organizacyjnej i pedagogicznej. Najpierw jest jednak krótki epizod w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie przez jeden rok akademicki prowadzi katedrę pejzażu. Po osiedleniu się w Wilnie już nie maluje. Pracuje na rzecz tego miasta w inny sposób. Podnosi z ruin tamtejszy teatr, projektuje plakaty, tworzy szaty graficzne dla książek i czasopism. Wileńszczyzna to jego rodzinne strony. W tym regionie teraz się udziela, a wcześniej, w okresie działalności malarskiej, stanowi on główny motyw jego twórczości. „Ziemia”, to widok z okolic domu rodzinnego artysty w Bohdanowie.

Ferdynand Ruszczyc „Ziemia” MNW

Jedyne co w tym obrazie wydaje się pulsujące życiem, to niebo. Jest jego dużo, porusza się i ulega zmianom. Kadrowanie tutaj jest takie, jak to się obecnie robi na fotografiach. Stąd wrażenie, że ziemi, tej ciężkiej, brunatnej, jest więcej niż w rzeczywistości. Tak naprawdę zajmuje ona niewielką cześć płótna. Patrząc na ten obraz w muzeum z pewnej odległości, widzi się przede wszystkim niebo i ziemię. Człowiek i jego praca niejako ucieka nam z pola widzenia. Symbolizm tego obrazu polega właśnie na tym, że pokazana tutaj ziemia jest żywiołem i „bestią”, a orzący ją człowiek, jak pisał o tym obrazie malarz i krytyk sztuki S. Popowski to marna, drobna, na każdym kroku zależna od niej istota, uroczyście i pokornie sprawuje, niby jakiś mistyczny kult, swoją wieczną znojną pracę skazańca, pod skłębionymi zwałami obłoków, groźnie piętrzących się nad jego głową.(…) Dwa woły, pług i człowiek, ów odwieczny zaprzęg ludzkości, upartym ruchem kroczący mozolnie przed siebie. „Ziemia” według I. Witza nie jest obrazkiem, widoczkiem zapożyczonym z natury, jest w niej coś filozoficznego, coś, co mimo swej skrajnej prostoty każe myślec o losie ludzkim, o czasie i przemijaniu. (…) Mamy tu do czynienia z jakąś wielką malarską metaforą, jakimś symbolem wywołującym rozliczne skojarzenia oraz interpretacje. W. Łysiak natomiast zwraca przede wszystkim uwagę na te skojarzenia oraz interpretacje” uważając, że gdyby Ruszczyc nie chciał ich wszczepić widzom – płótno byłoby inne i mogłoby się nazywać po prostu „Orka”, jak kilkanaście innych przedstawień z nurtu chłopskiego w malarstwie polskim, wymieniając m.in. także obrazy przedstawione we wcześniejszych dwóch częściach.

Obraz w Muzeum Narodowym w Warszawie

Ferdynand Ruszczyc: Ziemia (1898), olej/płótno; wymiary: 164 x 219 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie.