Niezrozumiały obraz Władysława Podkowińskiego

Podkowiński podczas swojego krótkiego acz niezwykle płodnego artystycznie życia namalował wiele portretów. Dzieci, kobiety, mężczyźni, ale wszyscy nie byli mu rodziną. Aż dziw bierze, że nigdy nie stworzył portretu swojej matki, która była mu, po tragiczniej śmierci ojca gdy niemowlęciem jeszcze był, jedyną podporą życiową. To dzięki niej został malarzem, a nie mechanikiem kolejowym, na którego początkowo się kształcił.

Starsza już pani Podkowińska opowiadała, że syn swego czasu rozpoczął pracę nad jej portretem, ale go nie ukończył, ponieważ ona odeszła od pozowania, a on urażony, nie podjął później już zarzuconej pracy. Obraz pozostał na etapie szkicu, tylko twarz bez oczu. Być może artysta malowidłem „Rozmowa” („Zwierzenia”) w kilka lat później chciał rodzicielce zrekompensować tamto nieporozumienie i dlatego damę umieszczoną po lewej stronie kompozycji, obdarza rysami Walerii Podkowińskiej (1).

Władysław Podkowiński „Rozmowa” – fragment, MNP

Niemniej trochę jest to dziwne, dlaczego tu, bo dzieło to nie ma przecież wymowy optymistycznej, a w takiej właśnie, wydaje się, powinien ją przestawić. Weźmy jednak pod uwagę fakt, że powstaje ono w tym samym czasie co najsłynniejszy jego obraz „Szał uniesień” czy „Marsz żałobny”, czyli w okresie gdy artysta był już bardzo chory i często gnębiony pesymistycznymi wizjami. „Rozmowa” to dzieło, przy którym spokojnie możemy postawić sparafrazowane, najbardziej chyba znane szkolne pytanie: co artysta chciał nam powiedzieć tym obrazem? Od początku jego powstania znawcy sztuki określają go bowiem jako dziwny i trudny do zinterpretowania. Oczywiście takie próby zostały podjęte i poniżej spróbujemy do nich nawiązać.

Jak już wcześniej pisałem na tej stronie Muzeum Narodowe w Poznaniu, gdzie obraz jest prezentowany, ma w dobrym zwyczaju przy niektórych dziełach zawieszać tabliczki z ich opisem. Obok tego malowidła takowa także się znajduje, na której możemy przeczytać, że kompozycja ta (…)stanowi wizerunek powierzających sobie tajemnicę kobiet. Emocjonalne napięcie sceny potęguje dominująca ognista czerwień. Kolorystyka obrazu, dynamika duktu pędzla, pomimo pointylistycznie traktowanych karnacji, wzmaga drapieżną ekspresję. Przywołanie w obrazie kształtów nieodłącznie związanych ze światem kobiet, np.: „wachlarzowaty” – połączonych ciemnymi barwami kobiecych głów, podkreśla psychologiczny aspekt obrazu. To jednak mimo wszystko nie daje nam odpowiedzi na nasze szkolne pytanie. Spójrzmy więc na twarze uwiecznionych kobiet. Są niejako wykrzywione grymasami szeptanych tajemnic – jest to jakby zmowa kobiet – przyczyna nieszczęścia (2).

Władysław Podkowiński „Rozmowa”, (1894), MNP

Czyżby w ten sposób została pokazana przyczyna nieszczęścia samego artysty, który jak wiemy, cierpiał z powodu nieszczęśliwiej miłości do zamężnej kobiety? Ta z lewej właśnie głowę ma zwróconą w stronę malarza, jakby patrzyła na niego w zamyśleniu, a nade wszystko z troską. Matczyną troską? Albo inaczej: Kobieta z lewej ma na twarzy wyraz powątpiewania i namysłu, cała postać drugiej kobiety, od burzy czarnych włosów, aż po palce drżącej ręki, opartej na ramieniu poprzedniej, wyraża wzburzenie (3). Czyli co, odwieczna plotka? Powiem pani, co na mieście mówi się o pani synu?

Dzieło to stawia malarza w szeregu twórców modernistycznych, tak jak i kilka jego poprzednich prac pejzażowych z 1893 roku (4), zajmując szczególną pozycję w polskiej sztuce dziewiętnastego wieku oraz wzbogaca protoekspresjonistyczny nurt sztuki Podkowińskiego (5). Wiemy, że artysta był od początku swojej twórczości otwarty na wszystko co nowe, że przypomnimy tu przede wszystkim jego próby przeniesienia na grunt polski zasad francuskiego impresjonizmu. Choć obraz ten powstaje już u schyłku jego życia, tworzony w chorobie, to jednak znów sygnalizuje nie usypiający u Podkowińskiego zmysł chwytania tego co najnowsze (6). „Rozmowa” często zestawiana jest z innym portretem namalowanym przez artystę rok wcześniej, a mianowicie „Portretem Feliksa Jasieńskiego”. Jego wizerunek przedstawiony na tym obrazie to swoiste pendant do „Zwierzeń”, gdzie dwutakt karminu i czerni, choć nie tak wyrazisty jak w „Rozmowie”, nadaje portretowi Jasieńskiego stężoną ekspresję, ewokuje duszną atmosferą i minorowo dźwięczący ton. Głowa modela wyłania się z mrocznego tła, które z prawej strony anektuje wielka plama czerwieni (7).

W. Podkowiński  „Portret Feliksa Jasieńskiego, 1893, MNK, (fot. domena publiczna)

Obrazu o tak wyrazistej kolorystyce i „drapieżnym wyrazie” jak „Rozmowa” nie sposób nie dojrzeć, gdy zwiedza się muzealną galerię. A to, że nie wiemy tak do końca o czym szepczą bohaterki tego dzieła, może tylko nas zmusić do uruchomienia wyobraźni. Niemniej, aby wynik naszego rozumowania był choć trochę prawdopodobny, musimy wcześniej poznać, nawet pobieżnie, życiowe losy wybitnego malarza, malarza tragicznego, jakim niewątpliwie był Władysław Podkowiński. A może jednak temat ten nie był z życia czerpany?

Obraz w muzeum

Rozmowa (Zwierzenia), 1894 rok, olej/płótno; 61 x 77 cm, Muzeum Narodowe w Poznaniu.

Przypisy:

  1. E. Charazińska (opr.): Władysław Podkowiński. Katalog wystawy monograficznej. Warszawa 1990.

  2. E. Charazińska: Władysław Podkowiński. Wrocław 2002.

  3. W. Wierzchowska: Władysław Podkowiński. Warszawa 1957.

  4. W. Wierzchowska: Władysław Podkowiński. Album. Warszawa 1981.

  5. I. Kossowska: Podkowiński. Warszawa 2006.

  6. H. Faryna-Paszkiewicz: Władysław Podkowiński. Warszawa 1987.

  7. I. Kossowska, dz. cyt.