Bolesław Chrobry królem Polski. 995 lat temu odbyła się koronacja jednego z największych naszych władców. Historia zamknięta ramą obrazu

Po trzydziestu trzech latach budowania państwa polskiego ogniem, mieczem i dyplomacją, kontynuując dzieło mężnego ojca, 995 lat temu, w święto Wielkiej Nocy A.D. 1025, Bolesław Chrobry przywdziewa królewską koronę jako pierwszy z władców Polski. Jednak ćwierć wieku wcześniej, w roku tysięcznym w Gnieźnie, odbywa się pewne wydarzenie, bez którego do koronacji tej zapewne nigdy by nie doszło.

Niemiecki kronikarz i biskup kościoła rzymskiego Thietmar znany był z tego, że nie lubił Słowian, a Bolesława Chrobrego w szczególności. A tak naprawdę to w ogóle nikogo nie lubił z wyjątkiem swoich pobratymców. Pisał Paweł Jasienica: „Głosiciel religii, której sama nazwa oznacza powszechność, nie wyobrażał sobie świata bez podziału na lepszych i gorszych. Jego zdaniem pełnia praw przysługiwała tylko Germanom, a ściślej Sasom. Był o tym tak głęboko przekonany, że nawet nie troszczył się o uzasadnienie”.

Czytaj dalej Bolesław Chrobry królem Polski. 995 lat temu odbyła się koronacja jednego z największych naszych władców. Historia zamknięta ramą obrazu

O mnichu, który chciał zostać królem. Historia ukryta w ramie obrazu

W mieście Gniewkowo na ziemi inowrocławskiej postawiono mu monumentalny pomnik. W XIX wieku napisano o nim „Tragedię w V aktach z prologiem”, J.I. Kraszewski uczynił go bohaterem jednej ze swoich powieści z cyklu „Dzieje Polski”, a sam mistrz Jan Matejko „poświęcił mu swój pędzel”.

I o tym niewielkim obrazie Mistrza Jana będzie mowa, a dokładniej o tym, jaką kryje w sobie tajemnicę. Jeżeli widz odwiedzający Muzeum Uniwersytetu Jagielońskiego, gdzie obraz jest prezentowany, nie zna choć pobieżnie dziejów Polski, to na malowidło to może patrzeć wyłącznie pod kątem artyzmu jego wykonania. Gdy jednak wgłębimy się jaką historię z dziejów polski kryje w sobie ten mały i mało ciekawy kolorystycznie obraz, to wyjdzie nam niezwykle zajmująca opowieść o człowieku, który poważnie namieszał w Polsce po śmierci Kazimierza Wielkiego.

Czytaj dalej O mnichu, który chciał zostać królem. Historia ukryta w ramie obrazu

Zabójstwo Leszka Białego czyli „krwawa łaźnia”. Historia ukryta w obrazie

To co wydarzyło się w listopadzie roku 1227 w Gąsawie trwało wg kronik Długosza kilkanaście dni. Jan Matejko uwiecznił owo wydarzenie na dwóch obrazach, z tym że pomiędzy stworzeniem pierwszego i drugiego dzieła minęło lat czternaście. Niemniej na tych dwóch malowidłach uwiecznił to, co w historii naszego kraju nazywa się „mordem gąsawskim” lub czasami „krwawą łaźnią”.

W przerwach na malowanie swoich monumentalnych obrazów ukazujących najważniejsze wydarzenia z historii Polski, lub też czasami nawet w czasie trwania tego okresu twórczego, Mistrz Jan malował mniejsze dzieła, oczywiście w dużej części historyczne (pomijamy tu portrety). Z okresu panowania Piastów powstało nieco obrazów, gdzie trup ściele się gęsto. Skomplikowane piastowskie dzieje skłoniły artystę do ukazania kilku wątków dramatycznych, a nawet sensacyjnych.

Czytaj dalej Zabójstwo Leszka Białego czyli „krwawa łaźnia”. Historia ukryta w obrazie

Jak Mieszko I postanowił się ochrzcić wg Jana Matejki. Historia ukryta w obrazie

Gdy w lutym br. Sejm RP ogłosił, że dzień 14 kwietnia od tego roku będzie dniem nowego święta państwowego – Świętem Chrztu Polski – to zdecydowana większość mediów elektronicznych informację tę ilustrowała obrazem Jana Matejki zatytułowanym przez samego Mistrza „Zaprowadzenie chrześcijaństwa R.P. 965”. Już sama data podana w tytule obrazu budzi zdziwienie więc przyjrzyjmy się bliżej temu dziełu malarskiemu.

Obraz należy do cyklu „Dzieje cywilizacji w Polsce” – dwunastu obrazów, nazwanych szkicami, które artysta stworzył w latach 1888-1889. Obejmują one najważniejsze wg Matejki wydarzenia z dziejów cywilizacji Polski, od czasów chrztu państwa piastowskiego (czasy piastowskie to aż 7 dzieł) aż do utraty niepodległości przez Rzeczpospolitą.

Czytaj dalej Jak Mieszko I postanowił się ochrzcić wg Jana Matejki. Historia ukryta w obrazie

Jan Matejko i wnętrze grobowca Kazimierza Wielkiego

Do czasów nam współczesnych widzimy polskich władców przede wszystkim tak, jak ich nam przedstawił Jan Matejko w swoim „Poczcie królów Polskich”. Czasami porównuje się rangę tego dzieła do jego monumentalnych obrazów ukazujących najważniejsze momenty z historii naszego kraju.

Jan Matejko swój „Poczet królów i książąt polskich” stworzył w latach 1890-1892. Są to rysunki czarno-białe ołówkiem na papierze. Rysował naszych władców i na bieżąco wysyłał do Wiednia, bowiem zamówienie takie złożył tamtejszy księgarz Moritz Perles. Sekretarz Mistrza zapisał wówczas: „W ogóle więc rzec można, że w rysunkach królów Matejki, wszelkie szczegóły, czy rysów twarzy, czy stroju, czy innych oznak, mają swe historyczne znaczenie, a nic dowolnego, coby nie miało spójni z samą osobą, nie spotyka się wcale”. Niemniej była to wizja owych postać, ale oparta na rzetelnych, „podanych przez historię rysów duszy”, do których Mistrz Jan domalował rysy twarzy. Jako że interesuje nas tutaj postać Kazimierza III Wielkiego, możemy przepuszczać, że wizerunek tego „króla chłopów”, jak często mówiono o tym władcy, jest bodaj najbardziej prawdopodobny ze wszystkich Piastów. Skąd takie przypuszczenie?

Czytaj dalej Jan Matejko i wnętrze grobowca Kazimierza Wielkiego

Zadumany błazen czyli rzecz o Stańczyku wg Jana Matejki

Jeśliby przeprowadzić sondę i zapytać naszych rodaków, kto według nich jest najwybitniejszym i najbardziej znanym z polskich malarzy, to jestem przekonany, że zdecydowana większość respondentów odpowiedziałaby bez wahania – Jan Matejko.

Dlaczego Mistrz Jan stał się największym polskim malarzem? Ano dlatego, że namalował Stańczyka. Odpowiedź może i zaskakująca, zważywszy, że najbardziej znanym jego dziełem jest „Bitwa pod Grunwaldem”.Jednak postać królewskiego błazna Matejko stworzył 15 lat wcześniej, mając wtedy zaledwie 24 lata i to właśnie dzieło uznaje się za kluczowe dla rozwoju jego późniejszej twórczości, za swoiste artystyczne credo krakowskiego artysty. Od tego właśnie obrazu rozpoczyna się wielkie, historyczne malarstwo Mistrza Jana, które nie tylko sprowadza się do ilustrowania dziejów naszego kraju, ale również podejmuje ono próbę krytycznej analizy dziejów Polski i odpowiedzi na pytanie: „kto zawinił, że z mapy świata zniknęło państwo niegdyś tak duże i silne”. Choć 22 lata po namalowaniu tego obrazu Antoni Sygietyński słusznie raczej stwierdzi, że malarstwo historyczne „poszło do grobu”, to jednak za sprawą przede wszystkim Matejki, swoją społeczną i narodową powinność spełniło. Bo jak pisał Eligiusz Niewiadomski:

Dzieje Polski jako motyw malarstwa w jednym tylko mieszczą się nazwisku – JANA MATEJKI. On jeden tylko odezwał się głosem stuleci minionych, co z dziejowej dali wołały o swego Homera. (…) Dzieło Matejki nie powstało z recept i wzorów szkoły historycznej, ale jest wyprutem z jego trzewiów, zrodzonem w męce ducha i w straszliwym napięciu twórczym.

Czytaj dalej Zadumany błazen czyli rzecz o Stańczyku wg Jana Matejki

O zaginionym obrazie Jana Matejki z zrozpaczonym Janem Kochanowskim

W Muzeum Jana Kochanowskiego w Czarnolesie znajduje się kopia obrazu Jana Matejki Jan Kochanowski nad zwłokami Urszulki, która została namalowana w 1984 roku. Losy oryginalnego dzieła Mistrza Jana niestety nie są nam znane. Wiemy, że w 1893 roku był własnością dr Lewandowskiego w Paryżu. Od tej pory uważa się ten obraz za zaginiony.

Czytaj dalej O zaginionym obrazie Jana Matejki z zrozpaczonym Janem Kochanowskim

Artystyczna wizja zabójstwa króla Przemysła II

Minęły ponad dwa stulecia od kiedy władca polski przywdział koronę. Był nim Bolesław II Śmiały (Szczodry). Koronowany został w 1076 roku. Od tego czasu żaden polski książę nie dostąpił tego zaszczytu. Rozbicie dzielnicowe kwitło w pełni. I oto w 1295 roku władca Wielkopolski Przemysł II odnawia godność króla, zakładając na głowę koronę Bolesława II.

Co prawda, jak twierdzi prof. Gerard Labuda, „do dzisiaj nie został rozstrzygnięty spór, czy koronował się na króla ogólnopolskiego, czy też dzielnicowego”, ponieważ jego władanie obejmowało tylko Wielkopolskę i Pomorze Gdańskie. Zaprzecza jednak temu prof. Jan Baszkiewicz, który uważa podobne oceny za „obrazoburcze” pisząc, że „stworzenie takiego królewskiego trzonu państwa dawało szanse stopniowego rozszerzenia zwierzchnictwa króla na resztę Polski ciągle jeszcze książęcej”. Bez wchodzenia w spory historyków możemy wprost powiedzieć, że był to pierwszy krok do zjednoczenia Królestwa Polskiego, choć wówczas mizerny w stosunku do Polski Bolesławów. Jednak już ćwierć wieku później (pomijając w międzyczasie panowanie w Polsce czeskiego Wacława II) kolejny Piast, Władysław Łokietek, również przywdziewa koronę. Od tego czasu Polska małymi kroczkami staje się wielką potęgą, a godność królewska już bez przerwy trwać będzie w naszym kraju aż do rozbiorów.

Czytaj dalej Artystyczna wizja zabójstwa króla Przemysła II

Chrobry w Kijowie wg Jana Matejki

W tym roku mija równo 1000 lat od czasu kiedy Bolesław I Chrobry rozpoczął wyprawę kijowską. Celem jaki sobie postawił polski władca było osadzenie na wielkoksiążęcym tronie swojego zięcia, Świętopełka. Ale nie tylko. Działo się to latem 1018 roku. Najprawdopodniej ruszył na tę wyprawę już po żniwach. Chwilę wjazdu polskiego władcy do Kijowa uwiecznił na pięknym obrazie Jan Matejko.

Wydaje się, że wydarzenie to bardziej niż inne z naszej historii musiało pobudzać wyobraźnię polskich malarzy i to nie tylko tych, którzy zajmowali się malarstwem historycznym czy batalistycznym. Scenę wjazdu polskiego księcia Bolesława Chrobrego (koronowany został w 1025 r.) do Kijowa ukazali na obrazach: Piotr Michałowski (1837) na niewielkim płótnie będącym z zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie; w akademickim stylu Wincenty Smokowski w połowie dziewiętnastego stulecia (także MNW) oraz na dużym płótnie młodopolski artysta Kazimierz Sichulski w roku 1927 (Muzeum Narodowe w Krakowie). Wszyscy oni nadali swoim obrazom tytuł: Wjazd Bolesława Chrobrego do Kijowa” (podaję dzieła, wg mnie najważniejsze). Na każdym z nich polski monarcha dzierży w dłoni miecz, ów legendarny Szczerbiec, którym miał uderzyć w kijowską Złotą Bramę. Wtedy to, jak wieść niesie, miecz doznał lekkiego uszczerbku, stąd w naszej historii został nazwany Szczerbcem i tak pozostało po dziś dzień.

Jan Matejko „Bolesław Chrobry ze Świętopełkiem przy Złotej Bramie w Kijowie ” – fragment

Czytaj dalej Chrobry w Kijowie wg Jana Matejki

Matejko, król i alchemik

Czym była alchemia? Oczywiście nie podejmiemy się tutaj odpowiedzi na to pytanie, bo nie taki jest cel tego szkicu. Powiemy natomiast, że w najbardziej popularnym ujęciu zawsze kojarzyła się powszechnie z wytwarzaniem złota z metali nieszlachetnych, jak również z przygotowywaniem rożnych specyfików, które miały uczynić człowieka długowiecznym, czy nawet nieśmiertelnym.

Nie było chyba w dawniejszych czasach (a być może i obecnie także?), szczególnie ludzi zamożnych, a nade wszystko osób z wielką władzą, aby nie interesowały się zagadnieniami „wiedzy tajemnej”. Bogacz chciał być jeszcze bogatszy, bo to zapewniało mu większą władzę, a równocześnie najlepiej, aby był jeszcze nieśmiertelnym. Innymi słowy, poszukiwano od zawsze kamienia filozoficznego. Jednym z królów polskich, o którym wiemy, że mocno interesował się alchemią, był Zygmunt III Waza. Wiedział o tym także Jan Matejko, który podjął ten temat na jednym ze swoich dzieł. Mamy więc scenę rodzajową z odwołaniem się do historycznych, autentycznych wydarzeń, z pewną dozą fantazji. Artysta uwierzytelnia nasze powszechne mniemanie o alchemii.

Jan Matejko „Alchemik Sędziwój i król Zygmunt III” – fragment

Czytaj dalej Matejko, król i alchemik