Historia jednego obrazu. Józef Chełmoński „Czwórka”

To jedno z najwybitniejszych dzieł pozostających w polskich zbiorach jakie stworzył artysta. Mające ponad 6,5 metra długości i ponad 2,7 metra wysokości płótno nie bez przyczyny ma tak potężne wymiary. Zamiar artystyczny był w sumie prosty. Ukazać w szaleńczym galopie zaprzęg czterech koni w ich naturalnej wielkości. Gdy wejdzie się do jednej z sal Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w krakowskich Sukiennicach, to ma się wrażenie, że konie te pędzą wprost na nas.

Czytaj dalej Historia jednego obrazu. Józef Chełmoński „Czwórka”

Józef Chełmoński „Babie lato”

Babie lato” Józefa Chełmońskiego czasami porównuje się do „Słoneczników” Vincenta van Gogha, ale nie z uwagi na tematykę dzieła, czy też inne walory artystyczne, tylko dlatego, że obrazy te należą do najczęściej reprodukowanych i sprzedawanych w Polsce.

Tak jest współcześnie. A jak było, kiedy artysta postanowił to dzieło po raz pierwszy pokazać publicznie? Chełmoński w chwili ukończenia tej kompozycji miał 26 lat. Wcześniej studiował w „bawarskich Atenach” czyli Monachium, gdzie odnosił doraźne sukcesy, był nagradzany oraz sprzedał kilka obrazów. Opuszcza jednak to miejsce i via Ukraina wraca do Polski. Osiada na chwilę w Warszawie. Wraz z przyjaciółmi z monachijskiej akademii, Stanisławem Witkiewiczem i Albertem Chmielowskim (późniejszym św. Bratem Albertem), wynajmują pracownię w Hotelu Europejskim.

Czytaj dalej Józef Chełmoński „Babie lato”

Kuropatwy zimą wg Józefa Chełmońskiego

Na początek słów kilka o samym ptaku. Pisze znawca tematu, A. Kruszewicz: „Kuropatwy znają niby wszyscy, ale mało kto miał okazję oglądać tego ptaka z bliska. Z pozoru szara, przy dokładniejszym poznaniu zachwyca subtelnością wzorów i barw”.

Józef Chełmoński ukazał je na śniegu, zapewne w czasie ostrej zimy, jakie drzewiej bywały. Cóż tam robią? Ponieważ są one z rzędu ptaków grzebiących, to zapewne grzebią w tym śniegu poszukując pożywienia. „Kuropatwy to ptaki bardzo zaradne, potrafią znaleźć pokarm nawet pod śniegiem”, dodaje cytowany wyżej ornitolog. „Biedne kuropatwy, nerwowe, drżące” przeczytałem gdzieś w opisie tego obrazu. Poetyckie stwierdzenie, jednak nijak ma się do rzeczywistości. Ale znawcy sztuki nie muszą przecież posiadać wiedzy o ptakach. To naturalny, ich ptasi biotop. I w ten właśnie sposób ukazał kuropatwy Chełmoński. A kto jak kto, ale on najlepiej ze wszystkich polskich malarzy na życiu ptaków się znał. Był dzieckiem wsi, synem ziemi, na wsi się urodził i na wsi zmarł. „Był bystrym i wnikliwym obserwatorem życia przyrody, a natura przemawiała do jego wrażliwego umysłu całą różnorodnością swoich bogactw. (…) Nie było ptaka, którego by nie znał” – pisał biograf artysty.

Czytaj dalej Kuropatwy zimą wg Józefa Chełmońskiego

Chełmoński gdzieś na Kresach

Obraz ten artysta namalował w czasie swoje kilkunastoletniego pobytu w Paryżu. Jeden z biografów malarza – Maciej Masłowski – uważa to dzieło (lub bardzo podobną wersję do tej, bo wiadomo, że w tamtym czasie artysta powtarzał wielokrotnie już raz namalowane motywy) za niedalekie „nie tylko od malarstwa Maneta, ale i od wczesnego Moneta”.

Na obrazie widzimy, pisze biograf, „fragment restauracji improwizowanej na powietrzu pod płachtami – w jakimś Berdyczowie – gdzie w swobodnym, chwyconym na gorąco gąszczu stołów z białymi obrusami, krzeseł, szlagonów, popów, służby i faktorów – świateł, cieni, dymów z samowara – idzie wielka gra – jeżeli nie kolorystyczna, to w każdym razie walorowa”.

Józef Chełmoński „Jarmark na Kresach” (1883)

Obraz ten do Polski z USA trafił na pewno nie wcześniej niż po 1987 roku, dlatego autor biografii wydanej w 1973 r. znał go tylko z reprodukcji. Niemniej uważa on, że gdy jeszcze odkryjemy kilka takich rewelacyjnych obrazów, które artysta malował Paryżu i sprzedawał do USA, to będzie można „wprowadzić poprawki do utartych sądów o Chełmońskim”.

Płótno to zostało sprzedane w jednym z polskich domów aukcyjnych w 2009 roku za kwotę 600 000 zł.

Józef Chełmoński „Jarmark na Kresach” (1883), olej/płótno; 92 x 56,5 cm, wł. prywatna.