Witold Wojtkiewicz. „Krucjata dziecięca”

Malarz był niejako przeciwieństwem współczesnej mu cyganerii artystycznej, którą najbardziej utożsamiamy z ich przesławnymi pelerynami i w sumie mało luksusowym ubiorem. On zawsze nosił się wytwornie odziany, szczególnie dbając o buty, na których nie mógł mieć nawet pyłku. Żartowano, że zamiast chusteczki nosi w kieszeni flanelkę.

Czy jednak to charakteryzuje go jako malarza. Zdecydowanie nie. Podobnie było z tym co tworzył przez swoje krótkie, bo tylko trzydziestoletnie życie. Pomimo, że był uczniem m.in. Leona Wyczółkowskiego, to jednak nic od tego wybitnego malarza nie przejął, unikał nawet jego korekty. Gdy udał się do petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych, to wytrzymał tam tylko… osiem dni. Tak naprawdę był samoukiem. Oryginalna samodzielność jest główną cechą jego talentu. Szedł on własną ścieżką przez cały czas krótkotrwałej kariery – zauważył krytyk tamtych czasów (1). Postrzegany był przez otoczenie jako ekscentryczny marzyciel – fantasta oraz osoba, która kocha tylko siebie.

„Krucjata dziecięca” – fragment

Czytaj dalej Witold Wojtkiewicz. „Krucjata dziecięca”